Kupił ekogroszek w sklepie PGG. Nie uwierzycie, co się stało, kiedy pojawił się, żeby odebrać zamówiony opał

Klientów internetowego sklepu PGG, gdzie opał jest nawet trzy razy tańszy niż na wolnym rynku, coraz trudniej przekonać, że z tą sprzedażą wszystko jest w porządku. Już pal licho, że udane zakupy w tym sklepie graniczą z cudem. Ale trzeba być też przygotowanym na niespodzianki przy odbiorze kupionego opału. Może okazać się, że węgla kupiliśmy znacznie mniej niż nam się to pierwotnie wydawało.

Działający od 11 marca br. internetowy sklep PGG obsłużył już ponad 90 tys. klientów, którym sprzedał więcej niż 453 tys. ton opału. Takie zainteresowanie w ogóle nie dziwi. W sklepie PGG węgiel można kupić za nawet 800-900 zł za tonę, a ekogroszek workowany za 1000 zł z małym hakiem. Takich cen nie ma nigdzie indziej. Omijając sklep PGG, trzeba wydać kilka tysięcy więcej. 

Chociaż PGG twierdzi, że każda transakcja w ich e-sklepie jest weryfikowana oraz sprawdzana i nie ma możliwości, aby dokonać zakupu węgla poza systemem internetowym, to lawinowo wręcz rośnie liczba klientów, którzy mimo wielotygodniowych starań odbijają się od sklepu PGG z niczym.

Trudno się dziwić, iż podejrzewają, że to celowe działanie rządu, któremu nie do końca zależy, żeby teraz Polacy ogałacali składy węgla. Wśród nich jest też pan Adam z Małopolski, który podzielił się z redakcją Bizblog.pl swoimi wrażeniami z zakupów w sklepie PGG. Jemu akurat udało się kupić węgiel. Ale nie tyle, ile chciał, bo przeszkodziła absurdalna biurokracja.

Sklep PGG, czyli kłopoty przy odbiorze zamówionego opału

To niesamowita historia, która udowadnia, że wbrew obietnicom i rządzących i PGG, sprzedaż węgla nie odbywa się na normalnych zasadach. Jej bohater chciał pomóc przeszło 80-letniej babci i postanowił, że zakup węgla dla niej ogarnie sam. O dziwo, w sklepie PGG wszystko poszło sprawnie. Z zamówieniem kierowcy, który odbierze zakupiony opał, też nie było kłopotu. Strome schody zaczęły się dopiero później. 

Bizblog.pl poleca

Po zakupie i opłaceniu zamówienia w sklepie PGG zamówiłem kierowcę, który miał odebrać węgiel 14 lipca w kopalni w Mysłowicach. Kierowca odebrał towar, po czym zadzwonił do mnie rano, że jednego zamówienia mu nie wydali gdyż był błąd w deklaracji CEEB – relacjonuje pan Adam.

Wypisanie deklaracji Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) to podstawowy warunek, żeby móc kupić tańszy węgiel w PGG raz w roku. To znane rozwiązanie, które miało być zastosowane też przy cenie gwarantowanej węgla i będzie także przy okazji dodatku węglowego. W przypadku pana Adama okazało się, że kierowca nie mógł odebrać całego opłaconego już zamówienia, bo wykryto błąd w złożonej deklaracji CEEB. Chodziło o brak wypełnionej tabeli oznaczonej symbolem B03.

Brak węgla przez tabelę, której nie ma

Pan Adam nie do końca wiedział o co chodzi i w celu wyjaśnienia tych wątpliwości udał się razem ze swoją babcią, na którą było złożone to zamówienie, do swojego urzędu gminy. I tam urzędnicy stwierdzili, że deklaracja jest jednak wypełniona prawidłowo.

Okazało się, że tabelka B03 nie wyświetla się w przypadku zaznaczenia innych odpowiedzi dotyczących rodzaju zainstalowanego rodzaju niż piec kaflowy – tłumaczy mieszkaniec Małopolski.

Pan Adam nie mógł więc wypełnić czegoś, czego nie widział, bo ze względu na wybranie wcześniej innej odpowiedzi niż piec kaflowy, tabelka B03 nie pojawiła się na jego ekranie. Bogatszy o tę wiedzę zadzwonił na infolinię PGG. 

Tam kilka osób nie umiało mi pomóc w tej sytuacji, ale wszystkie zgodnie twierdziły, że kopalnia powinna wydać ten węgiel i abym pisał reklamacje – wspomina pan Adam.

Kopalnia nic nie poradzi, siła wyższa

Jak mu poradzono, tak zrobił. Ale to co usłyszał na kopalni całkowicie zbiło go z tropu. 

Pani, z którą rozmawiałem, z rozbrajającą szczerością poinformowała mnie, że nie jestem pierwszy i pewnie nie ostatni z taką sytuacją i że oni muszą mieć tabelkę B03 i taka podobno pojawiała się na starszych wnioskach CEEB i żebym skorygował deklaracje tak żeby tabelka się wyświetliła. Innymi słowy namówiła mnie do składania fałszywych informacji w deklaracji – wspomina klient sklepu PGG.

Perspektywa fałszowania urzędowego dokumentu jakoś nie przypadła do gustu panu Adamowi, który postanowił uparcie dowiadywać się, gdzie może składać reklamację do swojego w części tylko zrealizowanego zamówienia. Ale pracownica kopalni również nie umiała mu w tym pomóc. Pomyślał, że być może przełożeni tej pani będą wiedzieć chociaż ciut więcej i po kilku próbach wreszcie połączył się z osobą na wyższym stanowisku. 

Usłyszałem, że mam racje ale oni muszą dopytać ustawodawcę, jak mają to interpretować, bo urzędy ich sprawdzają i na razie to on nic nie poradzi – relacjonuje.

Pieniądze wydane, a węgla jak nie było, tak dalej nie ma

I na tym ta historia się kończy. Pan Adam wydał pieniądze na opał i na kierowcę, ale w zamian otrzymał tylko część zamówionego węgla. I o całym systemie sprzedaży w sklepie PGG ma tylko najgorsze zdanie. 

Najbardziej okazują się pokrzywdzeni najubożsi, którzy nie mają droższego pieca. A ludzie starsi, tak jak moja babcia, bez pomocy z zewnątrz na starcie są na straconej pozycji – przekonuje.

Pan Adam przewertował wszystkie możliwe regulaminy i o konieczności dołączania za każdym razem tabeli B03 nie znalazł ani słowa. Piszą za to parę razy, żeby właściwie wypełnić deklarację CEEB. On, w imieniu babci, starał się to zrobić jak najrzetelniej się da i zgodnie ze stanem faktycznym. I za to właśnie ukarano go, ścinając część zamówienia. Do tego wszystkiego wypełniane przez klientów dokumenty nie są przez nikogo weryfikowanej i dopiero na koniec całej drogi transakcyjnej ktoś może dostrzec w nich błąd. 

Tylko, ze człowiek już zapłacił za kierowcę i transport niemałe pieniądze i zostaje na koniec z niczym – twierdzi pan Adam.

Dodaje jeszcze, że teraz w ogóle się nie dziwi, że kupujący węgiel oskarżają rząd i PGG o manipulacje. Żeby Polacy teraz nie kupowali opału i żeby coś z niego jeszcze zostało na zimę.