Tablet i komputer w jednym. Jak pracuje się na DeX-ie od Samsunga

Nieco ponad dekadę temu nie wyobrażaliśmy sobie, jaką rewolucję wprowadzą urządzenia mobilne. Podobnie trudne jest przewidywanie jak świat technologii będzie wyglądał za 10 lat. Zapewne wszystkie nasze „cyfrowe aktywności” będziemy obsługiwali z jednego urządzenia. Samsung Galaxy Tab S6 już dziś daje nam przedsmak tej rzeczywistości.

Po boomie na tablety lat 2012 – 2015, popyt znacząco spadł w ciągu czterech ostatnich lat. Powodów było wiele: wydłużający się cykl użytkowania tabletów (do kilku lat) czy wzrastająca przekątna ekranu smartfonów. Moim głównym „deal-breakerem” była jednak produktywność, tj. zbyt wiele rzeczy, które na notebooku były bułką z masłem, na tablecie wykonywałem z dużą trudnością. Dlatego w podróże zabierałem ze sobą najczęściej małego laptopa i smartfon, pomiędzy które dzieliłem czas na projektach czy konferencjach. Aż do czasu, kiedy w moje ręce trafił nowy Tab S6.

Żadne pozowane zdjęcie, a po prostu DeX przy pracy w biurze.

Od kilku tygodni testuję tablet Samsung w codziennej pracy. Sprawdzam, czy mogę wykonywać za jego pomocą wszystkie czynności, do których wcześniej służył mi trzykrotnie cięższy laptop. Możliwości tabletu rozszerza bowiem klawiatura, którą można dokupić oddzielnie. Dostajemy ją w pakiecie z podstawką, którą przyklejamy do tyłu tabletu. Dzięki temu zestaw wygląda praktycznie jak laptop. Piszemy na fizycznej klawiaturze i możemy pochylać ekran zależnie od kąta patrzenia, bez obawy, że upadnie na plecki.

W blogerskim fachu liczy się pisanie.

Praca dziennikarza czy autora tekstów to w dużej mierze poszukiwanie ciekawych tematów – kontakty z informatorami, firmami, przeglądanie źródeł, konferencje czy media społecznościowe. Najwygodniej robi się to, ustawiając dwa okna obok siebie, gdzie jedno to edytor tekstu, a drugie przeglądarka. Właśnie dlatego z Taba S6 korzystam najczęściej w wersji DeX. Tablet działa cały czas na Androidzie, ale system zmienia się w „wersję desktopową”.

Doświadczenie notebooka na tablecie.

Korzystając z klawiatury i gładzika, można się poczuć jak na zwykłym laptopie. Jest oczywiście kilka ograniczeń – brakuje wyrównywania ekranu do połowy dostępnej przestrzeni czy prawego przycisku myszy – ale gesty czy wygląd stron, do który jesteśmy przyzwyczajeni na pececie, działają jak należy

Bizblog.pl poleca

Do tego nie ma nic lepszego jak możliwość odpięcia tabletu do przeczytania artykułu i wygodnego rozłożenia się na kanapie. A przecież w pracy biurowej chodzi o to, aby co jakiś czas zmieniać ułożenie ciała i ruszać się, a nie tylko zastygać w siedzącym bezruchu.

Microsoft Office i GSuite na DeX-ie.

Pakiet Office i aplikacje Google’a to dla mnie najważniejsze elementy każdego sprzętu do pracy. Bo choć teksty można pisać i w WordPressie, to nic nie zastąpi wygodnego edytora, który można zsynchronizować z chmurą.

Tu kluczowe znaczenie odgrywa jeszcze klawiatura. Podstawowe pytanie, jakie zadawałem sobie, kiedy zaczynałem pisać ten artykuł na Tabie S6 brzmiało: czy na klawiaturze odpowiadającej 10-calowemu ekranowi da się wygodnie pisać artykuły. Kiedy wydawcy przypisują autora do świeżego newsa, który ma powstać za 30 minut – nie ma żadnych wymówek. Klawiatura musi pozwolić na szybkie manewrowanie literkami.

Tu na szczęście nie ma problemu. Oczywiście trzeba spędzić kilkanaście minut, by przyzwyczaić się do układu klawiszy czy ich skoku, ale później jest tylko lepiej. Klawisze są wyspowe, a więc dzieli je kilka milimetrów przestrzeni. Odpowiada mi również wysoki skok – wyższy niż w konkurencyjnych rozwiązaniach. Działają również wszystkie skróty znane z desktopów – kopiowanie, wycinanie, przenoszenie kursora czy zaznaczanie tekstu.

Nie samymi tekstami autor żyje.

Kilka miesięcy temu skończyłem pisać książkę o historii polskiego e-sportu i chcąc dzielić się doświadczeniami przygotowałem kilka prezentacji pt. Jak nie pisać książki. Jej przygotowanie zajęło mi ponad dwa lata, a mogłem zaoszczędzić wiele czasu, mając świadomość przeszkód, które czyhają na kogoś, kto porywa się na pisanie miliona znaków. Prezentacje zdarza mi się jednak tworzyć zdecydowanie częściej, a teraz robię to głównie w mobilnym PowerPoincie. Działa on bez najmniejszych problemów, a nieco uproszczony interfejs pomaga przy skupieniu się na najważniejszych aspektach.

Dodatkowo, rysik dołączony do Tab S6 można wykorzystać w charakterze zdalnego pilota, którym przełączamy się pomiędzy slajdami.

Co z mniej popularnymi aplikacjami?

Najważniejsze aplikacje bez problemu radzą sobie z dostosowaniem do desktopowego interfejsu Androida. Jednak nie wszystkie są odpowiednio zoptymalizowane. Do niechlubnych wyjątków należy choćby Instagram, który uruchamia się jako kopia smartfonowego interfejsu. Na szczęście możemy tu skorzystać z wciąż rozwijanej funkcji DeX Labs, która pozwala na skalowanie aplikacji. Wystarczy przytrzymać krawędź okna i już możemy zmieniać jego rozmiar. Przydaje się zwłaszcza, kiedy chcemy ustawić obok siebie dwa okna przeglądarki.

Jest nawet kilka aplikacji, z których w DeX-owym stylu korzysta mi się o wiele lepiej niż na desktopie. To m.in. Gmail, działający w kilku kolumnach czy Kalendarz, bo – umówmy się – nie trudno przebić (pod kątem designu) przeglądarkową wersję kalendarza od Google. Lepiej działają również powiadomienia, które zdają się być piętą achillesową Windowsa. Na platformie Microsoftu irytują nie tylko swoim dźwiękiem, ale również sposobem funkcjonowania.

W DeX-ie zarządzanie powiadomieniami przywodzi na myśl zwykłego Androida. Dostajemy dymki z powiadomieniami, z którymi możemy wchodzić w interakcje i wygodnie usuwać. Chciałbym, aby Microsoft zastosował takie rozwiązanie.

Ślicznie wygląda cała dolna belka.

Dymki z aplikacjami pokazują aktualnie działające programy. Możemy szybko przejść do wszystkich aplikacji, sterować ustawieniami, działaniem akumulatora i modułów sieci. Przesiadka z desktopa nie jest najmniejszym problemem. Ba, na tablecie możemy nawet odpalić Pulpit zdalny i podłączyć się do swojej maszyny na Windowsie na drugim końcu świata.

Korzystamy z DeX-a, kiedy jego funkcje są wystarczające i przerzucamy się na system Microsoftu, kiedy musimy skorzystać z aplikacji stworzonych na Windowsa.

Tylko na hybrydzie. Te rzeczy przydają się w podróży.

W każdym urządzeniu cenię sobie uniwersalność, tzn. możliwość odpowiedzenia na różne wyzwania dnia codziennego. Oto przykład. Jestem na konferencji i organizator zapewnił Wi-Fi, ale uczestników jest tak wielu, że prędkość połączenia przypomina czasy przeglądarek WAP. Nie mogę wysłać zdjęć do wydawcy, a wczytanie WordPressa zajmuje wieki. Można oczywiście udostępniać internet z telefonu, ale o wiele wygodniej pracuje się, kiedy możemy bezpośrednio łączyć się z internetem.

Tu bardzo przyjemnym zaskoczeniem była obsługa kart SIM, dzięki czemu z tabletu mogłem nie tylko przeglądać Internet, ale również dzwonić czy wysyłać SMS-y. Ta sama szufladka mieści karty SD, więc wbudowaną pamięć (128 GB) możemy rozszerzyć do 1 TB.

Czy hybryda może zastąpić komputer?

Gdyby Samsung Galaxy Tab S6 był tylko zwykłym tabletem na Androidzie – odpowiedziałbym bez wahania: nie. DeX dodaje jednak zupełnie nowy wymiar multitaskingu. Możemy odpalić kilka okienek obok siebie, szybko się pomiędzy nimi przełączać i korzystać z zalet pracy na telefonie i laptopie w jednym urządzeniu.

Oczywiście ekran i klawiatura są mniejsze niż w laptopie, ale to cena, jaką płacimy za zwiększoną przenośność i mniejszą wagę. Jeśli montujecie wideo czy zajmujecie się czymś innym wymagającym ogromnej mocy obliczeniowej – polecam zostać przy desktopie. Jednak gros użytkowników będzie zadowolona z możliwości, jakie oferuje tablet. Oprócz wymienionych wyżej Tab S6 ma: przejrzysty system plików, obsługuje pakiet Adobe, odpala wideo 4K a na ekranie Super AMOLED i odtwarza dźwięk za pomocą czterech głośników z Dolby Atmos. Pokażcie mi inny sprzęt z takimi możliwościami.

Partnerem artykułu jest Samsung.