Rynek małżeński nad Wisłą rośnie jak na drożdżach. Żenimy się na potęgę, a za dobrą zabawę płacimy więcej

Od czterech lat liczba zawieranych małżeństw w Polsce już nie maleje. Przy okazji zaś organizacji zabaw weselnych mamy coraz szerszy gest. W efekcie Polskie Stowarzyszenie Konsultantów Ślubnych wycenia coraz prężniej działający rynek ślubny w naszym kraju na nawet 10 mld zł.

Chociaż liczba małżeństw zawieranych co roku w Polsce zamyka się na poziomie 200 tys., to jednak ma być ich coraz więcej. Trudno jednak już teraz oceniać sytuację jako optymistyczną. Wszak najmniej małżeństw w ciągu 12 miesięcy odnotowano niedawno: w 2013 r. (180 tys.). Od tego momentu można zauważyć pewną tendencję wzrostową, ale na mówienie o rewolucji jest zdecydowanie za wcześnie. Obecnie w Polsce na trzy zawierane związki małżeńskie przypada jeden rozwód.

Rynek ślubny w Polsce coraz większy.

Wg ekspertów po latach stagnacji rynek ślubny w naszym kraju ma się coraz lepiej, a perspektywy są jeszcze lepsze.

Jeśli porównamy branżę ślubną w Polsce dziesięć lat temu i dzisiaj, jest to ogromny skok rozwojowy. Zakładamy, że kolejne lata przyniosą dalszy rozwój, wiele fajnych inspiracji dla branży i wzrost jakości usług – przekonuje agencję informacyjną Newseria Ewa Wardęga-Sawicka, rzecznik Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych.

Jednocześnie Polacy podczas zabaw weselnych wydają coraz więcej pieniędzy. Mimo, że rosną ceny usług, to nowożeńcom coraz częściej zależy na odpowiedniej oprawie swojego wesela i tak zwiększają budżet jednej z najważniejszych zabaw w życiu. Wg Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych owe wydatki, na przestrzeni ostatnich 10 lat, zwiększyły się nawet o 20–30 proc. Cały rynek ślubny wart jest w Polsce nawet 10 mld zł.

Rynek na tyle pojemny, że przyjmie nowych graczy.

Skoro rośnie sam rynek ślubny w Polsce, to musi to oznaczać też ożywienie wśród podwykonawców. I również odczuwalny jest większy popyt na dekoratorów i innych specjalistów, dzięki którym ślub i wesele mogą być niezapomnianym przeżyciem.

Na pewno jest ogromna konkurencja, szczególnie w dużych miastach. Natomiast musimy pamiętać, że przy tej liczbie ślubów cały czas jest miejsce dla nowych firm. Mimo dużej konkurencji wszyscy znajdują bez problemu pracę dla siebie – uważa Ewa Wardęga-Sawicka. 

Branża skoczy w martwy sezon.

Rynek ślubny rośnie na tyle, że w najbliższym czasie możemy spodziewać się jeszcze jednej zmiany. Otóż najprawdopodobniej Polacy coraz częściej z myślą o małżeństwie rezerwować będą terminy, które do tej pory raczej nie były kojarzone z suknią z welonem. 

Przedstawiciele Polskiego Stowarzyszenia Konsultantów Ślubnych przekonują, że jak na razie dla polskiej branży weselnej okres jesienno-zimowy był praktycznie martwy. Ale to też się zmienia. Nowe możliwości determinują nowe zachowania i ślub w grudniu czy w lutym będzie coraz rzadziej dziwił i zastanawiał.