Ruszyła wypłata trzynastek dla emerytów. Helikoptery z kasą dla seniorów już wystartowały

A miało być tak pięknie: 10 mln Polaków dostanie do ręki po 1000 zł, ucieszy się, z tej radości kilka tygodni później pójdzie do urn i z wdzięczności odda głos na tych, co ich uszczęśliwili. Ale radość nie trwa wiecznie, nie dotrwa pewnie do jesieni. Kiełbasa wyborcza się przeterminuje, a zabrać jej już nie można, bo wiadomo, „kto daje i odbiera, ten się w piekle poniewiera”.

Krzyczycie, że premier kłamie, mówiąc, że od miesięcy przygotowywał się na ten kryzys? Ależ nie oburzajcie się, premier mówi prawdę.

Jeszcze nikt nie słyszał o tajemniczym wirusie z Wuhan, a PiS już opracowało plan ratunkowy polegający na zasypywaniu emerytów pieniędzmi. Czyż dziś cały świat nie mówi o tym, że trzeba zarzucać gospodarki pieniędzmi z helikoptera?

No to PiS już to robi, od dziś. Z nieba właśnie spada 11,7 mld zł.

Bizblog.pl poleca

Kiełbasa nie wytrzyma do jesieni

Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera – pamiętacie to? PiS pamięta na pewno, dlatego zapewnia, że wypłata trzynastych emerytur nie zostanie wstrzymana, mimo że obecnie pieniądze są bardziej potrzebne na ratowanie firm przed bankructwem i pracowników, którzy tracą środki do życia. Decyzję o wypłacie ostatecznie przyjął Sejm 13 lutego, a prezydent podpisał 25 lutego. W efekcie 9,8 mln emerytów otrzyma w kwietniu dodatkowo 1200 zł brutto (981 zł na rękę).

W lutym nie było jeszcze jasne, że czeka nas prawdopodobnie największy kryzys od czasów II wojny światowej, więc politycy z uśmiechem na ustach szerokim gestem wydali na kiełbasę wyborczą 11,7 mld zł. Nikt przy zdrowych zmysłach nie wierzy, chyba że wypłata takiego prezentu dla prawie 10 mln Polaków tuż przed wyborami prezydenckimi była czymś innym?

Ale upssss… Przyszedł koronawirus, przyszedł lockdown, przyszedł czas, żeby przyznać, że wyborów prezydenckich nie będzie 10 maja. Władza nie chce tego jeszcze oficjalnie przyznać, uprawia grę polityczną, ale jestem przekonana, że wyborów prezydenckich tej wiosny nie będzie.

A kiełbasa, jak wiadomo, ma swój termin ważności. Do jesieni zacznie się psuć. W efekcie okaże się, że wydane na nią 11,7 mld zł zostało zmarnowane – z politycznego punktu widzenia oczywiście.

A to niemała kwota. Premier Morawiecki w poniedziałek w Senacie powiedział, że w budżecie jest obecnie 50 mld zł poduszki płynnościowej, która „w normalnych warunkach wystarcza na około 6-7 tygodni potrzeb bieżących”.

Prezent dla emerytów to 1/5 tej poduszki zapewniającej dziś Polsce bezpieczeństwo finansowe. Drogi to prezent.

Komu byłby lepiej dać? Emerytom czy bezrobotnym?

Wracając do zrzucania pieniędzy z helikoptera wprost w ręce Polaków, może to i dobrze, że ludzie dostaną po tysiąc złotych na głowę, bo przecież dominująca retoryka ekonomistów jest dziś taka, że trzeba pobudzać popyt, żeby ożywiać gospodarkę. trzynasta emerytura może więc nie przyczyni się do wygranej Andrzeja Dudy, ale za to przyczyni się choć do ratowania gospodarki? To byłby nawet piękny zwrot akcji.

Niestety tu znów jak kulą w płot, bo emeryci są mniej skorzy do natychmiastowego zwiększania konsumpcji. Najchętniej dodatkowe pieniądze szybko wydają rodziny z dziećmi – to dlatego program 500+, który może i był rozdawnictwem, dziś okazuje się bardzo pomocny w stymulowaniu popytu i błędem byłoby go zawieszać w czasie kryzysu, by ciąć w ten sposób wydatki z budżetu państwa.

A emeryci? Nie rzucą się raczej w wir zakupów online z czasie, gdy większość sklepów zamknięta. Nie zrobią tego również raczej po ich otwarciu.

No i tak oto właśnie od dziś wydajemy miliardy nie tam, gdzie są najbardziej potrzebne. I wcale nie chodzi o to, że emerytom nie należą się wyższe świadczenia, bo wielu z nich żyje na granicy ubóstwa. Ale patrząc nawet z zupełnie ludzkiego nieekonomicznego punktu widzenia: komu należy pomóc? temu, kto ma mało, czy temu, kto właśnie stracił pracę i nie ma nic?

Może prezydent Duda zrozumiał, że podpisując ustawę o trzynastych emeryturach w świetle kamer niczym na gali Oskarów, popełnił błąd? Może pomyślał: „kurczę, ja to jednak nie umiem w pieniądze, lepiej zajmie się dziećmi i zwierzątkami” i dlatego postanowił schować się na Tik Toku? Odpowiedzialność godna męża stanu, bo rzeczywiście lepiej nie psuć.

A tak na serio, rzeczywiście trudno się było spodziewać, że rząd wycofa się z wypłacania trzynastych emerytur po tym, jak zrozumiał, jaki kryzys nas czeka. To raczej lekcja na przyszłość: nie ma inwestycji bez ryzyka. Rząd zainwestował w głosy 10 mln wyborców i stracił.