Już ponad 100 górników zostało pod ziemią. Do Katowic jedzie pełnomocnik rządu ds. górnictwa

Zaostrza się podziemny protest górników. Kulminacją ma być piątkowa manifestacja w Rudzie Śląskiej. Tymczasem do Katowic jedzie pełnomocnik rządu ds. górnictwa. Chce rozmawiać o „elastyczności” ich wynagrodzeń. To może oznaczać obniżki pensji, czym górnicy raczej nie będą zachwyceni.

Górnicy chcieli usiąść przy jednym stole z premierem Mateuszem Morawieckim i wypracować wspólnie jakiś realny plan dla górnictwa, w opozycji do – jak to sami związkowcy nazywają – zielonego szaleństwa UE. Niestety, w zamian dostaną znacznie mniej. Rozmowy z nimi podejmie Artur Soboń, trzeci w tym roku pełnomocnik rządu ds. górnictwa i energetyki, wiceminister klimatu Piotr Dziadzio oraz Krzysztof Kubów, szef Gabinetu Politycznego Prezesa Rady Ministrów. 

Bizblog.pl poleca

Rozmowy nie będą jednak dotyczyć jakieś strategii na przyszłe lata. Jak przyznał Artur Soboń w rozmowie z TOK FM, tematem dzisiaj podejmowanego dialogu będzie elastyczność wynagrodzeń. Innymi słowy, reprezentanci gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego, zamiast pokazać górnikom jakieś wyjście z tej coraz bardziej patowej sytuacji, oznajmią im jedynie, że za dużo zarabiają i muszą mieć mniejsze wypłaty. 

Protest górników cały czas trwa. Już ponad 100 pod ziemią

Jeżeli jednak rząd liczył, że pojawienie się delegacji z Warszawy w Katowicach uspokoi nastroje i przynajmniej wyhamuje podejmowaną od wczoraj spontaniczną akcję zostawania po szychcie na dole, no i uda się też w ten sposób odwołać zaplanowaną na piątek manifestację w Rudzie Śl. – to się przeliczył. Na razie przynajmniej nic takiego nie ma miejsca. 

Rozpoczęcie rozmów nie oznacza ani zawieszenia, ani przerwania protestu, ani też odwołania zapowiadanej na piątek manifestacji w Rudzie Śląskie

– mówi szef śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” Dominik Kolorz.

Wczoraj w sumie 65 górników zdecydowało się nie wyjechać w geście protestu na powierzchnię. Zgodnie z oczekiwaniami w kolejnym godzinach dołączali do nich też inni. Na taki krok zdecydowali się np. górnicy z kopalni „Ziemowit”. W sumie w podziemnym proteście obecnie bierze udział ok. 120 górników. Najwięcej, bo ok. 70 z KWK „Halemba”. Kulminacją tych działań ma być piątkowa manifestacja, która ma się rozpocząć o godz. 16. 

Związkowcy: na razie rząd zajmuje się sobą

Przedstawiciele największych central związkowcy w polskim górnictwie mają pretensje do rządu. Nie tylko za to, że premier Morawiecki zignorował ich ultimatum i do Katowic na konkretne rozmowy jednak nie przybył. Winią też rządzących za to, że wszystko wskazuje na to, że teraz mają inne rzeczy na głowie niż kłopoty polskiego górnictwa. 

Wydaje się, że najistotniejsze w tej chwili dla rządu i premiera Morawieckiego jest dbanie o własne stołki, a nie dbanie o interes Śląska i interes górników

– uważa Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ „Sierpień 80”.

Kolejny raz akcentują też, że Zielony Ład UE, któremu Warszawa jakoś wyraźnie i głośno się nie sprzeciwią, będzie katastrofą dla całego regionu i będzie oznaczało likwidację setek tysięcy miejscy pracy. Tych zaś nie będzie można tak łatwo odzyskać, jak stara się to przedstawiać rządowa propaganda. 

„Mamy opracowania ekspertów ekonomicznych, które wskazują, że tylko w przypadku likwidacji Polskiej Grupy Górniczej na odtworzenie miejsc pracy potrzeba będzie setek miliardów złotych. Tylko w przypadku tej jednej spółki” – tłumaczył w rozmowie z Bizblog.pl Jarosław Grzesik, przewodniczący Krajowego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ „Solidarność”.