Rząd ogłasza superpromocję na węgiel. Reakcja Polaków? Na pewno nie taka, jak się spodziewali politycy

Tysiące Polaków szykują się na węgiel po tysiąc złotych, ale sądząc po reakcjach w sieci, nie do końca wierzą w zapewnienia rządzących, że ci nagle wyczarują kilka milionów ton, które wypełnią dziurę po surowcu z Rosji. Zwłaszcza po ostatniej decyzji Ministerstwa Środowiska i Klimatu o obniżeniu limitów sprzedaży przypadających na jedno gospodarstwo.

Kupujący węgiel nie otwierają masowo szampanów na wieść o rządowym programie wsparcia, dzięki któremu opał ma być sprzedawany po zeszłorocznej cenie. Wystarczyło, że rząd obniżył limit przypadający na kupującego z pięciu do trzech ton, a Polacy się zagotowali.

Z pomysłów rządu nic sobie nie robią również pośrednicy, którzy cały sprzedają opał dwa-trzy razy drożej niż PGG w swoim sklepie. Zresztą sprawa węgla w Polskiej Grupie Górniczej to ostatnio temat numer jeden.

Ceny węgla, zapotrzebowanie na opał gospodarstw domowych, nowa sieć dystrybucji – podobno te punkty stanęły na porządku ostatniego posiedzenia Rady Nadzorczej PGG.

Bizblog.pl poleca

Nieoficjalnie mówi się, że już w sierpniu zacznie działać nowo utworzona sieć składów węgla, która ma zastąpić dotychczas autoryzowanych sprzedawców PGG. Takimi uzgodnieniami ponoć zakończyły się niedawne rozmowy ze związkowcami. Ponoć, bo PGG nie komentuje tych informacji

Nie podejmowano żadnych uchwał

– ucina pytania Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy PGG.

Z nieoficjalnych doniesień wynika także, że podczas ostatniego posiedzenia Rady Nadzorczej spółki miała być przeprowadzona próba zmian w zarządzie PGG, ale ta inicjatywa nie zakończyła się sukcesem.

Klient kupi węgiel po 1000 zł, pośrednik sprzeda po 1750, rząd dopłaci różnicę

Ceny węgla w portach ARA od prawie czterech miesięcy utrzymują się powyżej 300 dol. za tonę (nie licząc kilku dni na początku maja, kiedy spadły poniżej tego poziomu). W Polsce na wolnym rynku, nie licząc stawek ze sklepu PGG, trzeba zapłacić ponad 3000 zł za tonę. Sprawę wyśrubowanych cen węgla i dostępności opału ruszyły związki działające w górnictwie. I w ten sposób problem trafił do rządu, który postanowił, że stawki zostaną obniżone do poziomów z zeszłego roku. 

Cena gwarantowana to 996 zł, to cena średnia według danych GUS za poprzedni rok i porównywalna do tego, po ile dziś możemy kupić węgiel m.in. w sklepie Polskiej Grupy Górniczej – tłumaczy minister klimatu i środowiska Anna Moskwa.

Jak komunikuje rząd: żeby skorzystać z tej preferencyjnej ceny, trzeba będzie w pierwszej kolejności wylegitymować się odpowiednim zgłoszeniem do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków, które ma być potwierdzić, że ogrzewamy dom węglem.

Składy opału, które będą sprzedawać dotowany przez rząd węgiel, zostaną objęci specjalnym mechanizmem rekompensat. Jeśli spróbują sprzedawać opał po zawyżonych cenach, zostanie im on cofnięty. Maksymalnie dopłata ta ma wynieść 750 zł brutto przy sprzedaży 1 tony paliwa stałego. Na ten cel rząd zabezpieczył w budżecie 3 mld zł.

Węgiel po 1000 zł – super! A wystarczy dla wszystkich chętnych?

Taki ruch rządu nie spotkał się jednak z fanfarami ze strony kupujących węgiel. Ci bowiem bardziej niż ceny surowca, boją się tego, że za kilka miesięcy nie będzie on w ogóle dostępny. Przecież eksperci mówią od tym od początku przyjęcia embarga na węgiel z Rosji. O brakach węgla wspominali też prezesi spółek wydobywczych. Swoje wyliczenia mają także związkowcy. I z tych wszystkich rachunków wynika, że już na przełomie września i października może w Polsce brakować od 8 do nawet 12 mln t węgla. 

Te lęki potwierdza też ostatnia decyzja o limicie sprzedaży węgla. Do tej pory najczęściej kupujący mogli zaopatrzyć się do 5 t węgla, a teraz po rządowych korektach kupią najwyżej 3 t. I chociaż Anna Moskwa bije się w piersi i obiecuje, że węgla po niższej cenie nie zabraknie, to kupujący zdają się nie wierzyć w te zapewnienia. 

Dystrybucja będzie leżała i kwiczała i węgiel dostaną nieliczni ale kogo to obchodzi. Chyba, że Orlen weźmie się za sprzedaż węgla – kpi jeden z internautów na Twitterze.

Jest w tym logika, aktualnie składy sprzedają po 3 tys. za tonę, gdy się zgłoszą do programu będą mogli sprzedać za ok. 1750 zł z dotacją, czyli zarobek około 750 zł. Już widzę te kolejki sprzedawców chcących zarabiać mniej. Czy to pomysł Suskiego, czy Sasina? – dopytuje inny.

Węgiel po 1000 zł na razie tylko w sferze ambitnych planów rządu

Chociaż rząd dwoi się i troi, żeby udowodnić, że uchroni Polaków przed katastrofą w nadchodzącym sezonie grzewczym, to na rynku niewiele się zmienia. Może poza tym, że pośrednikom zaczęło się mocno spieszyć i prześcigają się teraz w kuszeniu klientów. Na OLX trafiamy na ogłoszenie dotyczące całej Polski i workowanego węgla kostki. Cena? 2450 zł za tonę, czyli jakieś trzy razy drożej niż w sklepie PGG. 

Podobnie jest na Allegro. Tutaj można znaleźć workowany orzech z KWK Rydułtowy. Tona kosztuje 2600 zł. Ale możliwe są dodatkowe koszty.

Jeżeli zdecydują się Państwo na zakup towaru w związku z prowadzoną przez siebie działalnością gospodarczą i nie są Państwo objęci zwolnieniem z obowiązku akcyzowego to konieczna będzie dopłata akcyzy w wysokości 40,39 zł do każdej tony – informuje sprzedawca.

Zdarzają się też anonse hurtowe, jak to na OLX węgla z Ukrainy i Kazachstanu. Sprzedawca o nicku Sergiej gwarantuje dostawy wagonowe – od 700 ton w górę.