Wyniki sondażu o IKE są niesamowite, ale przy okazji naszła mnie koszmarna myśl dotycząca konstytucji

Czasami musi minąć kilka dni, żeby dotarło do człowieka to, co tak naprawdę przeczytał. Dokładnie tak właśnie mam z ostatnim sondażem IBRiS dla RMF i „Dziennika Gazety Prawnej”. Wyniki sondażu opublikowano w ostatnią środę, więc nie są dziś żadnym newsem. Ale nie o newsy tu chodzi, tylko o coś, co jest nieco schowane na drugim planie.

Gwoli przypomnienia: sondaż był o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK), a konkretniej o tym, czy chcemy, żeby dodatkowe gwarancje tego, że nikt nie ukradnie nam pieniędzy tam ulokowanych, znalazły się w konstytucji. W pytaniu znalazło się także IKE, czyli indywidualne konta emerytalne, na które dostaniemy kasę z OFE – jeśli nie będziemy chcieli zapisać jej sobie na koncie w ZUS.

Tak wpiszmy IKE do konstytucji, ale o co chodzi?

78 procent Polaków odpowiedziało, że tak, chcą, żeby dodatkowe gwarancje znalazły się w konstytucji. W tym 53 procent jest na „zdecydowanie tak”, a 25 procent „raczej tak”. Z drugiej strony tylko 8 procent mówi nie (2 procent „zdecydowanie nie” i 6 procent „raczej nie”). A 14 procent odważnie przyznaje, że nie wie. I mniej więcej tutaj kończy się news sprzed tygodnia.

Ale w sondażu zadano jeszcze jedno pytanie, które brzmiało: „czy pan/pani słyszał/słyszała o PPK?”. I okazuje się, że „tak” odpowiada 53 procent zapytanych. A 47 procent odpowiada, że nie słyszało. Po czym tych, którzy odpowiedzieli, że słyszeli zapytano o to, co to jest PPK? Odpowiedzi prawidłowych udzieliło 82 procent wśród tych 53 procent, czyli jakieś 43,5 procent wszystkich (0,82 razy 53).

I teraz uwaga: 78 procent Polaków chce wpisania do konstytucji PPK, chociaż tylko 43,5 procent w ogóle wie, co to jest, a 47 procent zupełnie o tym nie słyszało. Moim zdaniem to jest absolutnie niesamowite 😊

Straszna myśl mnie naszła

Jeśli założymy, że wśród tych 43,5 procent, co wiedzą wszyscy chcą wpisania PPK do konstytucji (nie wiemy czy tak jest, ale załóżmy tak na chwilę), to wychodzi, że 34,5 procent Polaków (78 minus 43,5) chce dopisywać do najważniejszego aktu prawnego w państwie rzeczy o których albo w ogóle nie słyszało, albo słyszało, ale nie wie co to jest. Co trzeci Polak zgadza się na to, żeby wpisać do konstytucji coś, czego on nie rozumie. Bo skoro nie wie, co to albo nie słyszał, czyli nie ma wiedzy, to nie może rozumieć. Co trzeci!

Na chwilę przyszło mi do głowy, że być może jedna trzecia z nas nie rozumie także tych rzeczy, które w konstytucji już są i obowiązują od ponad 20 lat. Ale bardzo szybko odpędziłem od siebie tę koszmarną myśl.

Wesołych Świąt!

Rafał Hirsch – dziennikarz ekonomiczny, nagradzany między innymi przez NBP (Najlepszy dziennikarz ekonomiczny 2008) i Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (Heros Rynku Kapitałowego 2012). Współtwórca m.in. TVN CNBC i next.gazeta.pl. Obecnie współpracownik Business Insidera i Tok FM.