Pracownicy są równi, ale niektórzy są równiejsi. Górnicy dostaną postojowe jak normalna pensja

Jacek Sasin, wicepremier i minister aktywów państwowych, w przededniu negocjacji ze związkowcami Polskiej Grupy Górniczej postanowił uspokoić atmosferę i oznajmił, że górnicy na pandemii nic nie stracą, bo ich postojowe w trakcie następnych trzech tygodni będzie wypłacane w 100 proc. Przedstawiciele innych profesji zaczęli trzeć oczy ze zdumienia i nie potrafią przestać.

Od 9 do 30 czerwca zamkniętych będzie, ze względu na dużą liczbę zakażonych górników, w sumie 12 kopalni: 10 należących do PGG i 2 do JSW. Tymczasem na 9 czerwca przełożono kolejną rundę negocjacji ze związkowcami PGG. Wcześniej górnicy zgodzili się na miesiąc próbny planu zakładającego 20-procentowe cięcia pensji i wydobycia. Warunek był jeden: do 10 czerwca zobaczą plan naprawczy spółki, która pandemicznego lockdownu po prostu może nie przetrwać.

Bizblog.pl poleca

Wcześniej zarząd PGG zarzekał się, że w obecnej sytuacji wyjątkowo ciężko jest kreślić jakiekolwiek plany na przyszłość i tym samym tych żądań po prostu nie sposób spełnić. Ponieważ górnicy jakoś się tym szczególnie nie przejęli Jacek Sasin, wicepremier i szef Ministerstwa Aktywów Państwowych zaczął informować, że jego resort wraz z liczną rzeszą tylko najlepszych specjalistów pracuje nad planem naprawczym, ale nie tylko dla PGG, ale dla całego sektora węglowego nad Wisłą.

Związkowcy z PGG na te wieści nie zaczęli jednak otwierać korków od szampana, dlatego trzeba było pilnie myśleć o jakiejś nowej, kuszącej marchewce. Ryzyko, że zdenerwowani górnicy przyjadą głośno skandować swoje niezadowolenie w Warszawie i przy okazji będą jeszcze jakimiś oponami rzucać – było i ciągle jest jednak za duże.

Postojowe w wysokości 100 proc. pensji

Na scenę w przededniu górniczych negocjacji wyszedł ponownie wicepremier Sasin i oznajmił, że kto jak kto, ale górnicy na pandemii nic nie stracą, bo ich postojowe w trakcie najbliższych 3 tygodni: od 9 do 30 czerwca to 100 proc. pensji.

Wszyscy górnicy za ten okres postojowego otrzymają 100 procent wynagrodzenia, czyli nie poniosą żadnych strat finansowych, strat ekonomicznych

– zapowiedział Jacek Sasin podczas współorganizowanej z ministrem zdrowia konferencji prasowej.

Postojowe w pełni płatne tylko zgódźcie się na cięcia

Czy aby ministra aktywów państwowych zbytnio nie poniosły nerwy i propozycja dotycząca postojowego nie padła, aby zdecydowanie za szybko? Muszą tak myśleć przedstawiciele wielu innych zawodów, którzy o takim przywileju mogą tylko pomarzyć – i tak z mizernym skutkiem.

Tymczasem dziesiątki, tysiące ludzi od tygodni bije się z myślami, jak o to postojowe się w ogóle starać i jakie trzeba spełnić warunki, żeby w ogóle na nie zasłużyć. A w social mediach zaczęło się roić od specjalistów od wypełniania zusowskiego wniosku, na który też trzeba było swoje poczekać. 

Świadczenie postojowe w wysokości 2080 zł otrzymają prowadzący własną działalność gospodarczą przed 1 kwietnia 2020 r., o ile przychód z miesiąca poprzedzającego złożenie wniosku spadł o co najmniej 15 proc. W przypadku rozliczenia podatku kartą podatkową oraz zwolnienia z opłacania podatku VAT – postojowe wyniesie 1300 zł. No, chyba że chodzi o górników – wtedy, jak wynika to ze słów wicepremiera Sasina – o jakąkolwiek utratę swoich pensji nie trzeba się martwić. 

Skąd takie wyjątkowe traktowanie górników? Brak ich zgody może być dla polskiej gospodarki potężnym wstrząsem. Wszystko przez fatalną sytuację finansową PGG, dla której ratunkiem, ale tylko na jakiś czas, ma być 700 mln zł z rządowej tarczy antykryzysowej. Na te pieniądze można jednak liczyć tylko wtedy, kiedy w spółce dojdzie do cięć. Na nie jednak muszą zgodzić się sami górnicy. Władza stara się ich poskromić na różne sposoby. Wcześniej blefowała i straszyła datą postawienia PGG w stan upadłości, a teraz zmienia taktykę i obiecuje górnikom 100 proc. postojowego.

To taki plan, żeby Śląska jeszcze bardziej nie lubić?

Nie jest tajemnicą, że fatalna sytuacja finansowa PGG może zacząć odbijać się bolesną czkawką całej gospodarce. Przy okazji w stolicy mogą być organizowane głośne i jak pokazuje praktyka lat wcześniejszych: skuteczne protesty. Trzeba więc szybko coś naprędce wymyślić, bo budowany z kolejnych wersji tarcz antykryzysowej monolit rychło runie. Skoro opowieści o planie dla całego sektora stanu gry nie zmieniły, to trzeba iść krok dalej. I tak oto pojawiło się 100-procentowe postojowe.

Przy okazji władza jednak robi coś dodatkowego. Przecież od lat kreślony w Warszawie Śląsk to kraina brudna i zaniedbana, gdzie trzeba kaszleć – nie ma innego wyjścia. Po tym, jak urzędujący w stolicy politycy nie chcieli się zgodzić na przesiewowe badania górników – by tak ewentualnie przeciwdziałać kolejnym ogniskom koronawirusa – i w kopalniach faktycznie zaczęto odnotowywać największą liczbę zakażonych w kraju, skutkiem czego województwo śląskie pod tym względem o kilka długości wyprzedziło pozostałe, cała Polska zaczęła tutejszym mieszkańcom radzić jednak zacząć się myć.

Te średnio udane żarty mają jednak swoje konsekwencje. Mieszkańcy województwa śląskiego są na cenzurowanym np. jeżeli chodzi o wykup tegorocznych wakacji. Zdarzają się tacy gospodarze, którzy jak słyszą, skąd chcą do nich przyjechać goście – bezceremonialnie odkładają słuchawkę. Dla Ślązaków podejmuje się już specjalne wytyczne w niektórych sklepach, zakładach fryzjerskich, czy w przychodniach. Ba! Nawet Agencja UE ds. Bezpieczeństwa Lotniczego na podstawie informacji od Światowej Organizacji Zdrowia i Europejskiego Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób wykazując najbardziej niebezpieczne porty lotnicze pod względem epidemicznym w Europie, pokazuje tylko jedno w Polsce: Katowice Airport. 

Teraz, dzięki takiej inicjatywie rządu, do brudnych, niemyjących się i tym samym roznoszących Covid-19 Ślązaków dolepiona będzie jeszcze jedna łatka: krezusów, którzy nawet w czasie epidemii nie potrafią zrobić finansowego, choćby małego kroku w tył.