Polowanie na tańszą Colę i Fantę po podatku cukrowym. Wzrost cen jeszcze nie wszędzie widać

Z roku na rok Polacy spożywają coraz więcej cukru, więc rząd postanowił nas wszystkich uczyć zdrowego odżywania nowym podatkiem. „Przy okazji” danina cukrowa ma wpompować dodatkowe miliardy do budżetu. Na razie na półkach sklepowych nie zawsze podwyżki widać. Do czasu pozbycia się zeszłorocznego towaru

Cukier jest niezdrowy. Przez niego ludzie chorują na nowotwory czy choroby serca. I stąd w Polsce podatek cukrowy, wprowadzony przez „większość dojrzałych państw na świecie”. Tak nową daninę (w samym rozporządzeniu nazwaną opłatą) tłumaczy premier Mateusz Morawiecki. Według szefa rządu nie ma w tym ukrytego żadnego celu fiskalnego. A podwyżki w sklepach są konieczne po to, żebyśmy byli zdrowi. 

Bizblog.pl poleca

Zdaniem Polskiej Federacji Przemysłu Spożywczego umowy podatek cukrowy (składający się z części stałej i zmiennej) spowoduje podwyżki rzędu nawet 40 proc. Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności, uważa, że nie ma co oczekiwać, żeby dostawcy wzięli daninę na siebie, co klienci powinni odczuć już w styczniu.

Zapytaliśmy o to w poniedziałek kilka z największych sieci w Polsce: Kaufland, Aldi, Lidl i Biedronkę. Do chwili publikacji tego tekstu nie dostaliśmy odpowiedzi.

Podatek cukrowy wygania stary towar

Podatek cukrowy zwany opłatą budzi wiele wątpliwości interpretacyjnych. Nie do końca jest jasne, jak mają się zachować poszczególni gracze należący do łańcucha dostaw. Dlatego wielu sprzedawców – zanim zanurzy się w nowych przepisach – decyduje się sprzedawać towar jeszcze sprowadzony z hurtowni w zeszłym roku. Dlatego, sprawdzając ceny w niektórych sklepach, słyszeliśmy od ekspedientki, że jeszcze dany produkt jest w starej cenie, bo z poprzedniego roku. To jednak nie potrwa długo. 

Podatek cukrowy już chyba działa w Biedronce.

Biedronka i Żabka już chyba z nowymi cenami

Patrząc na ceny najpopularniejszych napojów słodkich w Biedronce, można odnieść wrażenie, że tutaj nie mają problemu ani z jakąkolwiek interpretacją nowej daniny, ani z towarem z poprzedniego roku. Owszem, można spotkać jeszcze promocje, które oferują np. butelkę 1 l Pepsi za 2,99 zł – jeżeli kupimy od razu czteropak. W pojedynkę jest znacznie drożej. Za litrową Fantę musimy wyskubać z portfela 5,99 zł. Półlitrowa Cola to wydatek 3,79 zł, a Cola w butelce o pojemności 1,75 l kosztuje 6,29 zł. W Żabce z kolei półlitrową Cola kosztuje 3,70 zł a butelka o pojemności 1,5 l tego napoju – 5,99 zł. 

Zanim nastanie podatek cukrowy, są jeszcze promocje. Tak jak w Kauflandzie.

Największy wybór cenowy w Kauflandzie

Zupełnie inaczej przedstawia się to w Kauflandzie. Tutaj 0,5 l Mirindy kupimy już za 2,59 zł, a tej samej objętości 7UP – 2,69 zł. Dwulitrowe butelki tych napojów to taki sam wydatek: 4,95 zł. A co z ceną Coli? W promocji możemy np. kupić puszkę 300 ml za 1,99 zł. Za butelkę o pojemności jednego litra zapłacimy z kolei 3,69 zł, a zakup 2 l to wydatek 4,99 zł.

Za to w Lidlu podatek cukrowy jeszcze chyba nie daje się we znaki klientom.

W Aldi i Lidlu chyba jeszcze też stare ceny

Wszystko wskazuje na to, że ceny napojów słodkich nie zaczęły na dobre straszyć także w sklepach Aldi i Lidl. W tym pierwszym 1 l butelkę Coli kupimy – o ile zdecydujemy się na dwupak – już za 2,49 zł. Pojedynczo – 3,69 zł. Dwulitrowa butelka kosztuje 4,99 zł. Mniej, bo 3,49 zł wydamy w Aldi na zakup 2 l butelki Mirindy, 7UP lub Pepsi Max. Najmniejsza objętość Coli 0,5 l kosztuje 2,99. A za 2 l butelkę Coli, Fanty, czy Sprite zapłacimy 4,99 zł.