Kruchy deal z górnikami. PGG nie spełni żądań związkowców i nie przedstawi planu naprawczego

Sytuacja z porozumieniem między związkowcami a Polską Grupą Górniczą zmienia się jak w kalejdoskopie. Po tym, jak pod presją Ministerstwa Aktywów Państwowych ci pierwsi zgodzili się na ograniczenia wydobycia i cięcia w pensjach – dogadanie się obu stron może nie być jednak takie proste. Najnowszą kością niezgody jest program naprawczy spółki.

Fot. PGG

Chociaż jeszcze wczoraj przedstawiciele central związkowych w PGG jednym głosem zapowiedzieli, że w trosce o dalszy los spółki oraz o miejsca pracy porozumienie dotyczące ograniczenie wydobycia i mniejszych pensji jednak podpiszą, to dzisiaj to już nie jest takie pewne.

Bizblog.pl poleca

Związkowcy w przyjętym stanowisku jasno deklarują, że taki plan antykryzysowy – na czas pandemii koronawirusa – może zyskać przychylność załogi, o ile dołączony do niego będzie program naprawczy spółki. 

Strona związkowca oczekuje na przedstawienie programu naprawczego do 4 maja

– piszą związkowcy.

PGG: żadnego programu nie będzie

I kiedy już wydawało się, że zarząd PGG ze związkowcami dojdzie do ładu i składu i tym samym do spółki z tarczy antykryzysowej trafi ok. 70 mln zł – pojawił się komunikat prasowy PGG. W nim przypomina się m.in. o spadku zapotrzebowania energetycznego i konieczności podejmowania jak najbardziej elastycznych działań, by tak uniknąć generowania nadmiernych strat. Zarząd PGG jednocześnie dziwi się, że w dobie tak ciężkich czasów związkowcy jeszcze dodatkowo oczekują jakiegoś naprawczego drogowskazu. 

„Oczekiwanie wyrażone przez stronę społeczną, że spółka w obecnej sytuacji przygotuje plan restrukturyzacji, bez ustalenia rzeczywistego zapotrzebowania na produkowany surowiec, jest niezasadne. Nikt nie potrafi obecnie przewidzieć tego zapotrzebowania, a pierwsze miarodajne informacje rynkowe określające poziom zapotrzebowania powinny być dostępne w czerwcu tego roku” – uważa zarząd PGG.

Już wcześniej górnicza spółka zdecydowała się na ograniczenie na miesiąc wykonania części kontraktów na prace firm zewnętrznych w kopalniach i dzierżawę maszyn górniczych. Dalej czytamy, że tylko podpisanie porozumienia ze związkowcami daje szansę na uzyskanie pomocy z tarczy antykryzysowej. 

Stanowisko strony społecznej uniemożliwia zatem skorzystanie z tego rozwiązania

– konkluduje PGG.

A może taka forma PGG już się wyczerpała?

Stan gry więc na dzisiaj między górniczymi związkowcami a PGG to przede wszystkim niepewność. Na razie każdy okopuje się na własnym stanowisku i nie do końca wiadomo, jak to się może skończyć. Związkowcy stoją na stanowisku, że owszem sytuacja jest bardzo trudna, ale to nie oznacza, że za wcześniejsze błędy menadżerów i polityków znowu zapłącić mają wyłącznie pracownicy. 

„Nie ulega wątpliwości, że obecna formuła funkcjonowania PGG się wyczerpała. Trzeba tę firmę zupełnie inaczej zorganizować – ustawić ją pod zapotrzebowanie, pod rynek. Rynek, który PGG straciła zarówno w ciepłownictwie, w segmencie węgli ekologicznych, w sektorze komunalno-bytowym, jak i w energetyce” – stawia sprawę jasno szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz

Z kolei Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej „Solidarności”, podkreśla, że chcą teraz dla górników jasnej deklaracji czy PGG obecne zawirowania w ogóle przetrwa i czy tym samym podejmowane na prośbę zarządu spółki wyrzeczenia mają jakiś sens. Dlatego tak ważny dla związkowców jest program naprawczy. 

Oczekujemy, że znajdą się tam zapisy dotyczące powstania przewidywanego w Programie dla Śląska nowego podmiotu produkującego ciepło i energię oraz rozpoczęcie deklarowanych i zapisanych w Programie dla Śląska nowych, proekologicznych inwestycji w energetyce

– przekonuje Bogusław Hutek.
Niedawno czternastki, dziś cięcia płac. Polskie górnictwo mknie na spotkanie z górą lodową