Polska Grupa Górnicza ma wielki apetyt. Dopłaty do węgla mają nas kosztować 2 mld zł co roku

Gotowy jest już biznesplan Polskiej Grupy Górniczej (PGG). Albo Komisja Europejska zgodzi się na dopłaty do węgla idące w miliardy złotych przez następne dekady, albo PGG zwyczajnie zbankrutuje.

Serwis WysokieNapiecie.pl dotarł do biznesplanu, który z jednej strony uwzględnia zwarty w porozumieniu z górnikami harmonogram (tam wygaszenie ostatniej kopalni ma nastąpić za blisko 30 lat, w 2049 r.), a z drugiej ma być jedynym remedium na obecne kłopoty finansowe PGG. Autorzy dokumentu mają zapewniać, że brak realizacji tego harmonogramu górniczego na następne lata będzie miało przede wszystkim jeden efekt: PGG już w żaden inny sposób nie uda się uratować przed bankructwem. 

Bizblog.pl poleca

Ratunek dla PGG, czyli 2 mld zł co roku

Plan zakłada dopłaty dla PGG rzędu 2 mld zł każdego roku. I chociaż wraz ze zbliżaniem się do daty granicznej wyznaczonej na 2049 r. ta kwota ma maleć, to i tak w sumie zbierze się co najmniej kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt miliardów złotych. Istotną propozycją jest to, że przeznaczone do likwidacji w kolejnych latach kopalnie nieprzekazywane byłyby, tak jak ma to miejsce do tej pory, Spółce Restrukturyzacji Kopalń. Ich zamykaniem zajęłaby się sama PGG. 

Potrzebna zgoda Brukseli

Przy okazji kreślenia już we wrześniu rządowego porozumienia z górnikami z PGG było jasne, że bez sporych środków finansowych z zewnątrz ratowanie największej górniczej spółki w UE nie ma żadnych szans na powodzenie. Nie dość, że węglowe perspektywy na przyszłość raczej są jednak kiepskie, to w dodatku obecna sytuacja finansowa PGG pozostawia naprawdę wiele do życzenia. Ubiegły rok spółka zamknęła ze stratą na poziomie 427 ml zł. W tym zaś jest jeszcze gorzej. Pierwsze półrocze 2020 r., charakteryzujące się historycznym spadkiem zapotrzebowania energetycznego, PGG zamknęła z 548 mln zł na minusie. 

Tymczasem bardzo trudno dzisiaj określić, jaka będzie relacja Komisji Europejskiej na przedstawiony plan PGG dopłat do węgla. Z uzyskaniem zgody na taki mechanizm mogą być jednak kłopoty. Przecież już wcześniej Bruksela, przy okazji wzmożonych w ostatnich miesiącach dyskusji o nowym celu klimatycznym (redukcja emisji do 2030 r. na poziomie „co najmniej 55 proc.” względem tej z 1990 r.) mówiła o wprowadzeniu zakazu subsydiowania paliw kopalnych od 2026 r. Miałoby to być kolejnym instrumentem Nowego Zielonego Ładu. Inna sprawa, że pomysł na dalsze datowanie węgla w Polce stoi w sprzeczności z unijnymi zasadami pomocy publicznej, które obowiązują już od 10 lat.

Rząd czeka. Bo musi

Nieprzypadkowo we wrześniowym porozumieniu rządu z górnikami zawarto zapis mówiący o tym, że „porozumienie wchodzi w życie z dniem uzyskania zgody Komisji Europejskiej na pomoc publiczną, w tym na dopłaty do bieżącej produkcji dla sektora węgla kamiennego”. Od ewentualnej zgody Brukseli zależeć ma też antykryzysowa pożyczka z Polskiego Funduszu Rozwoju w kwocie ok. 1,75 mld zł. Szef PFR Paweł Borys dał przecież wcześniej wyraźnie do zrozumienia, że węglowe spółki nie mogą liczyć na pomoc, jeśli nie przedstawią planów restrukturyzacji.

Teraz wymagany biznesplan od PGG jest już na biurku prezesa PFR, ale nadal nieznane jest stanowisko Brukseli. Bez niego zaś każdy krok w przód będzie bardzo ryzykowny. Bo co się stanie, jak PFR pożyczy te pieniądze PGG, ale KE jednak się na dopłaty do węgla nie zgodzi? Z czego górnicza spółka spłaci zobowiązania wobec PFR, o innych już nie wspominając? Przecież już teraz zaczyna brakować na opłaty ZUS, czy pensje.

Rząd więc nie ma innego wyjścia, jak tylko czekać na opnie Brukseli. I chociaż liczni fachowcy, w tym m.in. Izabela Zygmunt, ekspertka ds. klimatu w Polskiej Zielonej Sieci, podkreślają, że umowa z górnikami w tym kształcie jest po prostu nie do spełnienia, to gabinet Mateusza Morawieckiego ma nadzieje jednak na pozytywne rozwiązanie.

Artur Soboń, pełnomocnik rządu ds. transformacji spółek energetycznych i górnictwa węglowego, od początku powtarzał, że będzie bardzo zaskoczony „gdyby Komisja Europejska przy tak dużym porozumieniu społecznym, przy zgodzie społecznej na likwidację górnictwa, powiedziała nie”. W tym kontekście wskazywany jest zapis w Traktacie Europejskim pozwalający na „wspieranie realizacji ważnych projektów stanowiących przedmiot wspólnego europejskiego zainteresowania lub mająca na celu zaradzenie poważnym zaburzeniom w gospodarce Państwa Członkowskiego”.