Polacy rzucili się na nowy zamiennik węgla, pięć razy tańszy niż ekogroszek. Składy opału już ogołocone

To węgiel z Czech. Ale wygląda na to, że już po zawodach. Wykupiliśmy wszystko, co było pod ręką, ceny skoczyły i już nie jest tak tanio, a w dodatku Czesi po najeździe Polaków zaczęli wprowadzać limity sprzedaży. Zdejmijcie więc kurtkę, którą zaczęliście zakładać po przeczytaniu tytułu i odłóżcie kluczyki od dostawczaka. Do Czech nie ma po co jechać.

U nich tona węgla kosztuje 20-25 tys. koron, w Czechach płacą ok. 5,5 tys. koron za tonę

Tak o nas, Polakach, na łamach portalu seznamsprawy.cz mówi jeden z pracowników składów węgla firmy Olvan Náchod. To by oznaczało, że kto jeszcze zdążył zanim wieść rozniosła się po Polsce, kupił węgiel po ok. 1 tys. zł za tonę zamiast po 4-5 tys. zł za tonę. 

Nic dziwnego, że – jak informuje czeski portal – pod składami ostatnio można było zobaczyć codziennie po 50-60 polskich aut.

Węgla brak! Polacy ogołocili składy opału na granicy

Ale już po zawodach. Nagły najazd Polaków najpierw spowodował, że ceny węgla u naszych sąsiadów zaczęły rosnąć. Myśleliście, że Czesi są naiwni i nie widzą, co się dzieje?

Bizblog.pl poleca

Widzą. Ceny po tysiąc złotych za tonę może i były aktualne na początku września, a dwa tygodnie później już niemal zrównały się z polskimi. Reporter RMF FM właśnie sprawdził i okazało się, że w składzie w Cieszynie za tonę trzeba już zapłacić 3850 zł. Jak trafisz na promocję, zapłacisz może i 3,5 tys. zł. Ciut taniej niż w Polsce, ale doliczcie jeszcze transport.

Poza tym, w zasadzie nie bardzo jest też co kupować. Polacy tak się rzucili, że wszystko wymietli. Wiele składów – a tych na granicy z Polską jest około 40 – już świeci pustkami. Kiedy będą nowe dostawy? Najwcześniej za kilkanaście dni.

A jeśli jakiś skład ma jeszcze zapasy, to wprowadza limity, na przykład maksymalnie można kupić dwie tony albo wręcz decyduje, by nie sprzedawać węgla Polakom, żeby dla czeskich klientów jeszcze coś zostało. Szaleństwo.

Spóźniłeś się na czeski węgiel? Nie masz czego żałować

Na otarcie łez dorzucę, że kupowanie w amoku niekoniecznie dla każdego mogło być dobrym pomysłem. Głównie dlatego, że Czesi sprzedają głównie węgiel brunatny.

To oznacza, że nie w każdym kotle można nim palić, a jego kaloryczność jest znacznie mniejsza niż polskiego węgla kamiennego. Niektóre źródła podają, że nawet dwukrotnie niższa od naszego klasycznego ekogroszku, co oznacza, że trzeba by go kupić dwukrotnie więcej. Opłacalność tego zakupu spada więc od razu o połowę.