Bruksela zmieniła prawo w sprawie kosmetyków z konopi, rynek wystrzelił. Również w Polsce

To już nie tylko medycyna naturalna z olejkami i maściami. Po tym jak Bruksela wpisała CBD na na tzw. Listę Cosing w górę poszedł rynek kosmetyków konopnych. Efekt? Kannabidol jest obecnie w prawie każdym rodzaju produktu kosmetycznego, takiego jak tusz do rzęs, kremy nawilżające, maseczki do twarzy, olejki, czy środki czyszczące.

Utarło się, że wytrącany z konopi kannabidiol CBD wykorzystywany jest głównie w medycynie. Substancja nie wykazuje żadnych właściwości psychoaktywnych, za to sporo zdrowotnych. A do tego wszystkiego nie ma żadnych skutków ubocznych, CBD nie można też się uzależnić i przedawkować. Coraz bardziej za to znane są możliwości CBD przeciwnowotworowe, czy przeciwzapalne. 

Ale okazuje się, że CBD to nie tylko medycyna, ale też kosmetyka. Jak wynika z badania Million Insights, już w 2025 r., rynek kosmetyków na bazie CBD będzie wart aż 1,7 mld dol. Ten trend ma też powoli być zauważalny w Polsce. Izabela Wojciuk, współtwórczyni marki HempKing, w rozmowie z Bizblog.pl, zwraca uwagę, że produkcja naturalnych kosmetyków to niezwykle złożony i trudny proces, na który składa się m.in. opracowanie dokładnej i skutecznej receptury, wykonanie wszystkich niezbędnych badań czy przygotowanie opakowania, które będzie możliwie jak najbardziej ekologiczne oraz zgodne z obowiązującym prawem.

Wbrew pozorom, nie jest to prosta sprawa 

– przekonuje.

Dodatkowy czas zajmują też odpowiednie procedury. Chodzi m.in. o rejestrację kosmetyku w bazie CPNP (Cosmetic Products Notification Portal), prowadzonej przez Komisję Europejską.

CBD, czyli coraz większa popularność kosmetyków konopnych

Zdaniem Damiana Olędzkiego, założyciela HempKing, dużo łatwiej jest wprowadzić na rynek suplementy diety czy żywność, niż kosmetyki. Zresztą sam przeszedł tę drogę. Jego firma, po realizacji odpowiednich badań, skomponowaniu receptury oraz przejściu przez wszystkie aspekty formalno-prawne, sama wprowadziła kosmetyki konopne do sprzedaży w pierwszym kwartale 2020 r. Klienci mają przede wszystkim doceniać ich bezpieczeństwo stosowania, naturalne i czyste składy oraz dobroczynny wpływ na skórę produktów kosmetycznych z ekstraktem konopnym.

Bizblog.pl poleca

Obecnie to starają się wykorzystać wszyscy najwięksi producenci z całego świata. Asortyment produktów konopnych stale się zwiększa – przekonuje Olędzki. 

Już w Polsce bez większego problemu znajdziemy naturalne maści konopne, dezodoranty, kremy do rąk, twarzy czy ciała, kosmetyki funkcjonalne, pasty do zębów, szampony do włosów, czy płyny do płukania ust. Coraz częściej z tych produktów korzystają też gabinety masażu, salony piękności, tatuażyści czy dermatolodzy. 

Unikamy substancji, które mogą negatywnie wpływać na nasze zdrowie 

– zapewnia Izabela Wojciuk.

Kannabidol z zielonym światłem od Komisji Europejskiej

Dla Damiana Olędzkiego rosnąca popularność produktów konopnych, idzie w parze z rozwijającym się cały czas rynkiem naturalnych kosmetyków. Przekonuje, że coraz więcej klientów zwraca uwagę na składy, a co za tym idzie: decyduje się na takie produkty, które nie zawierają w sobie szkodliwych dla zdrowia substancji. A do tego wszystkiego dodatkowo dla CBD otwarto szerzej legislacyjne drzwi. 

Rynek nabrał jeszcze większego rozpędu na początku 2021 r. Stało się tak dzięki wpisaniu naturalnego CBD na tzw. Listę Cosing, czyli oficjalną bazę dozwolonych oraz zabronionych przez Komisję Europejską składników kosmetycznych – przypomina Olędzki.

W ten sposób UE postanowiła gonić USA. Dzisiaj bowiem szacuje się, że 40 proc. rynku kosmetyków konopnych należy do Stanów Zjednoczonych. Taka a nie inna decyzja KE oznacza, że tym samym dopuszczono do stosowania nie tylko CBD pochodzenia naturalnego, ale również syntetycznego. W HempKing postanowili to jak najszybciej wykorzystać. I tak powstał m.in. maksymalnie naturalny dezodorant na bazie tapioki, sody oczyszczonej, masła mango oraz ekstraktu konopnego. Jest on niezwykle chwalony przez sportowców, którzy bardzo doceniają jego skuteczność chociażby podczas treningów – przekonuje Wojciuk.