Kopalnie węgla w Polsce dostaną nowe życie. Górnicze szyby mają być magazynami energii

Jest nowy pomysł na zagospodarowywanie szybów górniczych kopalń, które będą w następnych latach systematycznie zamykane. Chodzi o stworzenie z nich systemu magazynowania zielonej energii.

Po prezentacji w Ministerstwie Aktywów Państwowych pomysłu, żeby szyby górnicze w przyszłości wykorzystać jako magazyny energii, przedstawiciele rządu nie ukrywali zadowolenia. Właśnie na takiej transformacji energetycznej im zależy – że owszem, wyganiamy węgiel, ale na jego bazie tworzy się nowa wartość. Dlatego zdaniem wiceministra Artura Sobonia głównym beneficjentem tego projektu jest polska energetyka.

Bizblog.pl poleca

Pod ideą przemianowania szybów górniczych na magazyny energii podpisali się przedstawiciele Instytutu Techniki Górniczej KOMAG w Gliwicach, Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK) oraz Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej (KSSE). Pomysłowi przyklaskuje Krajowy Sekretariat Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność.

Jako Ministerstwo Aktywów Państwowych na każdym etapie będziemy wspierać ten projekt

– obiecuje Soboń.

Mateusz Rzeszowski z KSEE w rozmowie z Bizblog.pl przekonuje, że „stopień złożoności projektu wymaga skoordynowanej aktywności wyspecjalizowanych podmiotów, przy wsparciu szerokiego zespołu osób, dysponujących wiedzą z zakresu zarządzania, realizacji wieloaspektowych projektów inwestycyjnych, uwarunkowań planistycznych, prawnych, podatkowych i finansowych, związanych z rewitalizacją terenów pogórniczych, jak również wiedzą techniczną”.

Magazyny energii w szybach górniczych sprawdzone u Niemców

Rzeszowski przyznaje, że na razie projekt jest we wstępnej fazie. Obecnie trwa zabezpieczanie finansowania i ustalanie modelu organizacyjnego wdrożenia. Pomysłodawcy uważają, że już z samą realizacją powinno pójść szybko i sprawnie. Głównie dzięki zaangażowaniu Instytutu KOMAG, posiadającego kompetencje i know-how w zakresie projektowania systemów OZE i nowych technologii. Inna sprawa, że podobne rozwiązania stosowano już m.in. w Niemczech, proponowała je tam szkocka firma Gravitricity.

Wszystko dzięki cylindrycznemu ciężarowi, systemowi lin i wciągarek do podnoszenia i opuszczania ciężaru oraz głębokiej dziurze w ziemi, do czego jak ulał pasują właśnie szyby górnicze. Chodzi o szybkie wciąganie lub opuszczanie dużego ciężaru, dzięki czemu wciągarki stają się w tym procesie generatorami i uwalniają energię. Spółka Gravitricity już w 2018 r. obiecywała, że ta technologia ma wydajność na poziomie 80-90 proc. i żywotność wyliczona na ok. 50 lat. Takie rozwiązania miały być już testowana w zamykanych kopalniach węglowych w Wielkiej Brytanii. 

„Projekt ma innowacyjnym charakter w skali Polski, jednakże podobne rozwiązania stosowane były już chociażby w Niemczech, stąd pewność partnerów projektu co do możliwości jego realizacji” – przekonuje Mateusz Rzeszowski.

Skąd na to pieniądze? Wiadomo: z UE

Inicjatorzy pomysłu przyznają, że ich projekt na razie funkcjonuje wyłącznie na papierze. Nie do końca wiadomo nawet, które szyby górnicze mogłyby być do magazynowania energii wykorzystywane. A to przecież w głównej mierze będzie determinować koszty planowanej inwestycji. 

Całkowite koszty będą uzależnione od liczby zakładów górniczych objętych projektem

– przyznaje Rzeszowski.

Nie jest jednak żadną tajemnicą, że środki na projekt zmieniający szyby górnicze w magazyny energii finansowany będzie w ramach Planu Sprawiedliwej Transformacji, który z różnych unijnych źródeł ma wspierać wdrażanie przemian społeczno-gospodarczych w regionach górniczych. Jak dowiadujemy się: teraz trwa zabezpieczanie finansowania i opracowywanie materiałów do przedłożenia w ramach PST.

Na pierwszy ogień pójdą najgłębsze szyby

Plany zakładają, że w ciągu 5 najbliższych lat, do 2026 r. powstaną co najmniej dwie pilotażowe tego typu instalacje. Najprawdopodobniej będą na ich potrzeby wykorzystane jedne z najgłębszych szybów górniczych: w kopalni Śląsk w Rudzie Śląskiej (głębokość prawie 1,1 km), kopalni Budryk w Bytomiu (1320 m) albo w zamkniętej kopalni Makoszowy w Zabrzu (ok. 900 m). Okazuje się, że nowa technologia wcale ma ich nie zburzyć. 

Nie musimy ich burzyć; wystarczy dostosować te obiekty do nowych funkcji, wykorzystując przy tych najnowocześniejsze technologie i zachowując lub tworząc nowe miejsca pracy

– zauważa Dariusz Prostański, dyrektor Instytutu KOMAG.