Nikomu nie życzymy takich listów z ZUS-u. Oddaj 200 tys. – żąda Zakład od matki opłakującej śmierć dziecka

Marlena zgodziła się ze mną porozmawiać pod warunkiem, że nie podam jej nazwiska. Boi się. Czego? Zemsty ZUS-u. Myślicie, że przesadza, wcielając się w bohaterkę sfeminizowanego „Procesu” Kafki? Poznajcie jej historię, zmienicie zdanie.

Ma 28 lat. Mieszka na Śląsku. Od listopada 2012 r. prowadzi własną działalność gospodarczą, zatrudnia kilkunastu pracowników. Początkowo była to głównie budowlanka i remonty. Teraz jest jeszcze sklepik internetowy z odzieżą dla dzieci, kolportaż ulotek, sprzątanie, nadruk na ubraniach i grawer na szkle.

Wszystko, co się da. Staram się zarobić na życie

– opowiada Bizblog.pl.

28-latka wychowuje pięcioro dzieci. Trójka z nich przyszła na świat, kiedy mama prowadziła już własny biznes. Trzy maluchy mają poważne problemy ze zdrowiem. Chodzi o wady serca, zespól Aspergera, padaczkę i autyzm.

Ostatni szkrab to efekt burzy hormonalnej wywołanej przez leki onkologiczne. Ciąża była zagrożona. 

ZUS rozpoczął kontrolę w listopadzie 2018 r., gdy Marlena była w pierwszym trymestrze. Po przedłożeniu przez Marlenę L4 wstrzymał wypłatę świadczenia, zostawiając ją bez pracy i środków do życia. Kobieta zrezygnowała ze zwolnienia lekarskiego i wróciła do firmy, by mieć za co utrzymać rodzinę. Stres, jaki zafundował ZUS, doprowadził do długiego pobytu w szpitalu i przedwczesnego zakończenia ciąży. Marlena urodziła wcześniaka w 35. tygodniu.

Zażądali wszystkich możliwych dokumentów, a ja nie byłam w stanie ich zebrać i dostarczyć. Poprosiłam mamę o pomoc, zajęły się tym razem z moją księgową

– wspomina Marlena

Zakład po przeanalizowaniu dostarczonej dokumentacji dochodzi do wniosku, że:

Plany macierzyńskie były niezgodne z zasadami społecznymi.

Pech chciał, że ZUS wysłał dokument na zły adres, W efekcie młoda mama dowiedziała się o wszystkim miesiąc później. 

ZUS do matki: masz zwrócić 200 tys. zł

Czytając zarzuty ZUS, Marlena raz się śmieje, raz płacze. Nie wie, jak zareagować na zarzut, że zatrudnia własnego ojca, który zmarł 15 lat wcześniej.

Zakład na podstawie zbieżności nazwisk uznał też, że ojcem jej dzieci jest mężczyzna, którego Marlena wcześniej przez jakiś czas zatrudniała. W kolejnej decyzji ZUS – wysłanej też na zły adres – stoi czarno na białym, że Marlena prawa do wypłaty zasiłku nie ma. Do tego razem z odsetkami powinna zwrócić do kasy Zakładu ponad 200 tys. zł.

Zostałam z niczym, bez świadczeń, z nakazem zwrotu kosmicznej kwoty

– opowiada Bizblog.pl 28-latka.

Pieniądz nie zna uczuć, o czym w ZUS-ie doskonale wiedzą. Marlena prowadzi własny biznes, walczy z ZUS-em, ciągle boryka się z kłopotami ginekologicznymi. Na domiar złego umiera jedno z jej dzieci.

Zrozpaczona matka występuje o zasiłek pogrzebowy i go dostaje. Zakład reaguje niemal natychmiast po wypłaceniu świadczenia i żąda jego zwrotu. Zdaniem urzędników Marlena nie ma prawa do tych pieniędzy.

Wysokość zadeklarowanych składek na ubezpieczenia społeczne na tle opisanego stanu faktycznego świadczy jednoznacznie, że zamiarem i jedynym celem ubezpieczonej było uzyskanie możliwie najwyższych świadczeń z ubezpieczenia chorobowego, formalnie zgłoszenie działalności, w okresie planowanego macierzyństwa, miało być jedynie narzędziem do uzyskania tych świadczeń. Motywacją ww. do zgłoszenia wykonywania działalności gospodarczej było uzyskanie niewielkim kosztem możliwych najwyższych świadczeń, co jest niezgodne z zasadami współżycia społecznego – uznał ZUS.

Sąd: działalność gospodarcza nie była fikcyjna.

Marlena idzie do sądu i we wrześniu 2019 r. wygrywa. Sąd jednoznacznie stwierdza, że jej firma była prowadzona, żeby zapewnić rodzinie utrzymanie, a nie – jak twierdzi Zakład – wyłącznie na potrzeby pobierania zasiłku. Jaka jest reakcja Zakładu? Wstrzemięźliwa. Nikt tam z powodu przegranej sprawy włosów z głowy sobie nie wyrywa, a oficjalne stanowisko brzmi:

Czekamy na uzasadnienie wyroku na piśmie.

Jednocześnie postępowania wyjaśniającego w sprawie Marleny urzędnicy wcale nie zawieszają. Wręcz przeciwnie. Pogłębiają.

Cały czas, co chwilę proszą o wyjaśnienie, a potem o wyjaśnienie wyjaśnienia. I tak w kółko. Zwracają się także do firm, z którymi współpracuję, nawet do głównego wykonawcy, dla którego jestem jednym z wielu podwykonawców. Wiem, że żądają umów z moją firmą. Jestem przekonana, że zrobią wszystko, żeby wyroku sądu nie wykonać. Na pewno się od niego odwołają

– uważa Marlena.

Młoda matka już wie, że droga do odzyskania praw do cofniętych świadczeń jest długa i kręta.

Ta akcja naprawdę jest niezaplanowana?

ZUS przekonuje od początku, że w powtarzających się kontrolach młodych mam nie ma nic dziwnego. Ot, sprawdzają, czy nikt nie chce państwa w konia zrobić. I w żadnym przypadku nie jest to zaplanowana odgórnie akcja.

Wszelkie pytania, które zadajemy podczas kontroli, nie biorą się znikąd, ale płyną z naszego doświadczenia w kontakcie z osobami, które próbowały nagiąć prawo i wyłudzić świadczenia

– przekonuje cały czas Wojciech Andrusiewicz, rzecznik ZUS.

Jednak moim zdaniem przykład Marleny pokazuje, że nakręcono biurokratyczną machinę Właśnie wtedy, kiedy działania przybierają formę systemową, dochodzi do niebezpiecznych generalizacji. A odnoszę wrażenie, że przypadków, w których przedsiębiorcze matki muszą przy pomocy prawników i sądów wyszarpać swoje z ZUS-u jest coraz więcej.

Zdaję sobie sprawę, że wciąż dochodzi do wyłudzeń i kobiety będące w trudnej sytuacji życiowej mogą pokusić się działania niezgodne z prawem. Ale podejmując kontrole, ZUS powinien postępować wyjątkowo ostrożnie i delikatnie.

Inaczej wmawianie dobrych chęci przy oskarżeniach o zatrudnienie zmarłego ojca lub żądaniu wyłudzonego – zdaniem ZUS – zasiłku pogrzebowego wygląda wyjątkowo kiepsko.

A ZUS na to…

Kontaktuję się z Beatą Kopczyńską, regionalnym rzecznikiem prasowym ZUS na województwo śląskie. Dowiaduję się, że w pierwszym półroczu tego roku oddziały ZUS w śląskim przeprowadziły 46,5 tys. kontroli osób na zwolnieniach lekarskich. W ich następstwie wstrzymana została wypłata 2439 zasiłków chorobowych na kwotę 2 197 800 zł. W całym regionie ZUS zakwestionował świadczenia tego typu u ponad 2,4 tys. osób.

To jedyne dostępne statystyki. O tym, ile konkretnie kobiet rodzących na działalności gospodarczej wzięto pod lupę, Zakład nie wspomina nawet słowa.

Oddziały nie prowadzą takich statystyk

– usłyszałem.

Na zbyt wiele konkretów nie można także liczyć, chcąc wyjaśnić inne wątpliwości. ZUS odpowiada ogólnikami.

Bizblog.pl: Jak postępuje śląski oddział ZUS, jeśli w sądzie któraś z kobiet wygra sprawę? Czy Zakład zaprzestaje wtedy kontroli, czy że ją kontynuuje? Jeżeli kontynuuje, to dlaczego?

Jeżeli prowadzimy spór sądowy (odwołanie od decyzji ZUS), dotyczący kontroli wykorzystywania zwolnienia lekarskiego i zapadanie prawomocny wyrok, zmieniający decyzję ZUS, to go wykonujemy. Ten konkretny okres zasiłkowy nie podlega już weryfikacji. Postępowanie wyjaśniające wszczynamy jedynie w momencie, w którym stwierdzimy przesłanki świadczące o ryzyku wystąpienia nieprawidłowości. W takich sytuacjach, gdzie zachodzi podejrzenie o wystąpieniu nadużyć, kontrolujący proszą o wyjaśnienia. Oczywiście każdy przypadek jest sprawdzany indywidualnie, a kontrolerzy sprawdzają osobę, co do której pojawiają się uzasadnione podejrzenia – mówi Beata Kopczyńska.

Czy zdarza się, że śląski oddział ZUS mylnie i błędnie zarzucał beneficjentom tych zasiłków zatrudnianie w swojej firmie rodziny? W tym jej nieżyjących członków?

Może się zdarzyć, że wydawane decyzje kwestionujące podleganie ubezpieczeniom społecznym, są także w firmach rodzinnych. Jeżeli w trakcie postępowania Zakład stwierdzi wątpliwości w wykonywaniu zatrudnienia związane z podjęciem pracy, wymiarem czasu pracy czy nagłym wzrostem wynagrodzenia i nie znajdzie to oparcia w zebranym materiale dowodowym, potwierdzającym realizację tych obowiązków, to może być wydana decyzja o wyłączeniu z ubezpieczeń albo ustaleniu wysokości właściwej podstawy wymiaru składek. Dzieje się to w trosce o pieniądze w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych należące do wszystkich ubezpieczonych – wyjaśnia rzeczniczka.

Tyle ze strony Zakładu. Od Marleny dowiedzieliśmy się, że w jej sprawie ZUS nie zamierza składać broni i złożył apelację od wyroku przyznającemu 28-latce rację.

Najnowsze w Bizblog.pl