Lewacka ekologia? Papież i miliony katolików walczą o klimat, a ten fotowoltaiczny krzyż rozsławił Pleszew na cały świat

Kwestia ochrony klimatu nie jest już tematem zarezerwowanym dla lewicy. Stanowi centralną część pontyfikatu papieża Franciszka kształtując nowe pokolenia zielonych konserwatystów.

Fot. Krzyż z paneli fotowoltaicznych na elewacji kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej w Pleszewie.

Kościół rzymskokatolicki w ciągu 2 tys. lat swojego istnienia nigdy nie unieważnił żadnego z dogmatów stanowiących filar jego nauczania. Nie oznaczało to braku reakcji na zachodzące na świecie zmiany. Obecnie jest to szczególnie widoczne ze względu na gwałtowny rozwój nauki, często wyprzedzający interpretacje etyczne nowych odkryć.

To właśnie z tego powodu papiestwo będące autorytetem dla ponad 1,3 mld katolików na całym zabrało jednoznaczny głos w jednej z najbardziej palących dyskusji naszych czasów. Benedykt XVI, a później Franciszek, coraz głośniej zaczęli w klarowny sposób wytyczać nauczanie dotyczące zmian klimatu wywołanych rabunkową gospodarką prowadzoną przez człowieka, ekologii i zielonej rewolucji technologicznej.

Atomowy Watykan

Dzisiejszy papież emeryt jeszcze podczas swojego pontyfikatu zabierał głos w kwestii energetyki nuklearnej. W orędziu na Światowy Dzień Pokoju w 2006 r. podkreślił poparcie Stolicy Apostolskiej dla pokojowego wykorzystania technologii jądrowej. Według Benedykta XVI to „jeden ze sposobów na unieszkodliwienie uranu i plutonu z rozbrojonych pocisków nuklearnych”, a także „duża szansa rozwojowa dla wielu krajów na całym świecie”.

Na uwagę zasługuje także to, że rok przed abdykacją Benedykta XVI kościół katolicki nie włączył się w działania międzyreligijnego ruchu antyatomowego lobbującego za denuklearyzacją japońskiej energetyki. Miało to związek z katastrofą w Fukushimie wywołaną rekordowym trzęsieniem ziemi i wyjątkowo wysoką falą tsunami.

Bizblog.pl poleca

Papież Franciszek podtrzymał proatomowy kurs obrany przez Benedykta XVI. Przemawiając w Tokio podczas ósmej rocznicy największej katastrofy siłowni jądrowej od czasów Czarnobyla (choć tu nie zawiniła technologia, ale ekstremalne zjawisko, a skutki nie były aż tak niszczycielskie), podkreślił, że „myśląc o przyszłości nie można podejmować egoistycznych decyzji”. Słowa te zostały odczytane jako jednoznaczne poparcie dla energetyki nuklearnej. Była to trafna interpretacja słów Franciszka

Dowodem na to jest aktywność arcybiskupa Richarda Gallaghera, który w 2019 r. w siedzibie Konferencji Generalnej Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu wyraził w imieniu Stolicy Apostolskiej poparcie dla rozbrojenia jądrowego oraz bezpiecznego i pokojowego rozwoju energetyki nuklearnej.

Warto zauważyć, że osią jego wystąpienia było podkreślenie roli atomu w osiągnięciu celu gospodarki charakteryzującej się zrównoważonym rozwojem. Pewnie dla wielu konserwatywnych czytelników będzie to szokujące, ale kościół zaczął mówić językiem znienawidzonych przez wielu eurokratów. Dodajmy, że nieprzypadkowo.

Grzech ekologiczny

Papież Franciszek to dla Kościoła przełomowa postać w kontekście podejścia do ekologii i klimatu. Świadczy o tym jego encyklika „Laudato si” wydana w 2015 r. Przeformułował w niej zupełnie dotychczasową interpretację biblijnych słów: „czyńcie sobie ziemię poddaną”.

Przez stulecia ten cytat z Księgi Rodzajów stanowił dla wielu wiernych sposób na usprawiedliwianie rabunkowej eksploatacji gospodarczej. Dla pochodzącego z Nowego Świata papieża taka wykładnia musiała wydawać się kontrowersyjna, już od najmłodszych lat jednoznacznie kojarząc się z kolonializmem. Dlatego jako głowa kościoła w encyklice „Laudato si” podkreślił, że przekształcanie świata przez człowieka powinno odbywać się w zgodzie z naturą – w przeciwnym razie grzeszymy.

Globalne zasoby muszą być pozyskiwane w sposób odpowiedzialny, by nie doprowadzać do negatywnych zmian klimatycznych wpływających na głód, migracje i przemoc (np. terroryzm). Niszczycielskie, niezrównoważone podejście człowieka wobec natury jest zdaniem papieża skutkiem grzechu pierworodnego. Dla wielu katolików taka percepcja musi być swoistym novum. Dotąd takie podejście kojarzyło im się raczej z lewicowymi organizacjami ekologicznymi.

Po czynach ich poznacie

Jedną z podstawowych rzeczy odróżniających katolika od protestanta jest stosunek tego pierwszego do teologii uczynków wywodzącej się z listu św. Jakuba. Otóż nie wystarczy wierzyć, by być dobrym chrześcijaninem, trzeba to jeszcze udowodnić swoim postępowaniem. I papież Franciszek tak robi.

Poza sferą retoryczną najpełniej wyrażoną w obchodzącej piątą rocznicę encyklice „Laudato si” czy popierających rozwój odnawialnych źródeł energii wpisów na Twitterze, Kościół sięga także po konkrety.

Watykan, najmniejsze państwo świata, już dziś jest najbardziej przyjaznym środowisku na świecie. Dzięki inwestycjom w fotowoltaikę Stolica Apostolska zaspokaja swoje zapotrzebowanie energetyczne z zielonej energii. Za jej przykładem podążają episkopaty na całym świecie. W 2019 r. Federacja Konferencji Episkopatów Azji wyraziła jednoznaczne poparcie dla rozwoju OZE.

Podobny proces zachodzi w Polsce. W 2016 r. mikroinstalację fotowoltaiczną postawiono na dachu siedziby Episkopatu w Warszawie. To początek szerszego trendu, który widać już na poziomie wielu parafii. W 2019 r. na elewacji kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej w Pleszewie (woj. wielkopolskie) zwisł np. olbrzymi, 12 metrowy, krzyż z paneli fotowoltaicznych. Akcja ma popularyzować czystą energię i zachęcać po sięganie po środki pomocowe z UE pozwalające na rozwój energetyki prosumenckiej.

Ekologia – to już nie lewacka ideologia

Ekologia nie jest już domeną lewaków, jak chciałoby tego nadal wielu Polaków. Ekokatolicyzm rośnie w siłę, a troska o środowisko staje się powoli elementem tożsamości konserwatywnej.

To dobra informacja, ponieważ konsensus w kwestii przeciwdziałania globalnemu ociepleniu jest dziś szczególnie istotny. Pozostało nam niewiele czasu, by zahamować wzrost średniej temperatury na świecie.

Piotr Maciążek: publicysta specjalizujący się w tematyce sektora energetycznego. W 2018 r. nominowany do najważniejszych nagród dziennikarskich (Grand Press, Mediatory) za stworzenie fikcyjnego eksperta Piotra Niewiechowicza, który pozyskał wrażliwe informacje o projekcie Baltic Pipe z otoczenia ministra Piotra Naimskiego. Autor książki „Stawka większa niż gaz” (Arbitror 2018 r.), współautor książki Młoda myśl wschodnia (Kolegium Europy Wschodniej 2014 r.). Obecnie pracuje nad kolejnym tytułem – tym razem dotyczącym polskich służb specjalnych.