Ukradł pliki Google’a, założył firmę i sprzedał ją Uberowi. Teraz może trafić za kratki

Mowa o Anthonym Levandowskim, twórcy Otto, firmy produkującej oprogramowanie dla samojezdnych ciężarówek. Jego historia z powodzeniem mogłaby zostać opowiedziana w hollywoodzkim filmie. Nie zakończyłaby się ona happy endem. Levandowski właśnie przyznał się do kradzieży własności intelektualnej i grozi mu od 24 do 30 miesięcy więzienia.

Fot. Kaxelrod/Wikimedia (CC BY-SA 4.0)

W 2009 roku Anthony Levandowski był w grupie inżynierów, którzy zakładali projekt Chauffeur, mający stworzyć podstawy oprogramowania sterującego samochodem w normalnym ruchu. Minęło blisko 7 lat i projekt przerodził się w spółkę zależną Google’a – Waymo, a Levandowski złożył wypowiedzenie.

Bizblog.pl poleca

10 dni wcześniej pobrał jednak na dysk swojego komputera 14 tysięcy plików z firmowego serwera! Najważniejszym z dokumentów miał był być arkusz zawierający status projektu z celami, metrykami i wyzwaniami, z którymi mierzył się zespół.

Wkrótce później Levandowski założył własną firmę zajmującą się… samojezdnymi ciężarówkami.

Otto, bo tak nazywała się firma, zainteresował się Uber, który kupił ją już po roku. To pociągnęło za sobą machinę prawną, która od miesięcy toczyła się w amerykańskich sądach.

Po pierwsze, Waymo podało Ubera do sądu. Firma taksówkarska miała wykorzystać własność intelektualną, którą wniósł Levandowski z Otto.

Obie firmy zawiązały ugodę, w której Uber zobowiązał się do niewykorzystywania dokumentów Waymo w swoim oprogramowaniu i sprzęcie. Uber musiał również wypłacić sowitą karę – blisko ćwierć mld dol.

Waymo podało do sądu również Levandowskiego.

Sprawa nie zakończyła się po myśli przedsiębiorcy-złodzieja. Levandowski musiał zapłacić Google 170 mln dol. jako odszkodowanie za podbieranie inżynierów do własnej firmy. Nie miał jednak takich pieniędzy, więc ogłosił bankructwo, jednocześnie oceniając swój majątek na 100 mln dol.

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że Google wypłaciło kiedyś Levandowskiemu 120 mln dol. w bonusie.

W innym procesie prokurator postawił Levandowskiemu 33 zarzuty.

To o wiele poważniejsza sprawa, która swój finał znalazła dopiero teraz. Mężczyzna przyznał się do jednego z listy zarzutów, a prokurator wycofał pozostałe 32.

Levandowski przyznał się, że 10 dni przed odejściem z Google’a pobrał na dysk kluczowe dokumenty swojego pracodawcy. Sprawa wciąż jest w toku, a jednemu z pionierów samojezdnych samochodów grozi nawet 2,5 roku za kratkami.

To najgłośniejsza sprawa kradzieży własności intelektualnej w ostatnich latach.

Algorytmy kontrolujące zachowanie samochodów w ruchu drogowym są Złotym Graalem IT. To rewolucja, która może zmienić sposób, w jaki podróżujemy i organizujemy gospodarkę. Firma, której produkty okażą się najlepsze, może odcinać kupony przez lata. W wyścigu uczestniczą jeszcze: Tesla, Apple, Aurora, Baidu, Mercedes, GM czy Nissan.

Jak pracować zdalnie i nie zwariować? Aplikacje, które pomogą zorganizować obowiązki