L4 robią się niebezpieczne. Wystarczy drobiazg i masz problem. Zasłanianie się niewiedzą nic nie da

ZUS w ostatnim czasie coraz częściej weryfikuje adresy, pod którym przebywają chorzy. Warto o to zadbać, bo zgodnie z art. 59 ust. 5d i 5e ustawy zasiłkowej, pracodawcy trzeba zgłosić, gdzie dokładnie zamierzasz chorować. I jeśli adres w trakcie zwolnienia różni się od figurującego w dziale kadr, trzeba to zgłosić. Jeśli będziesz miał pecha i odwiedzą cię kontrolerzy, nie dostaniesz pieniędzy na chorobowym – ostrzegają eksperci. Fot. CatwalkPhotos / Shutterstock.com

L4 idą pod lupę. Zakład Ubezpieczeń Społecznych wnikliwiej postanowił przyglądać się nadużyciom dotyczącym L4 i ostatnio częściej Polakom odbiera zasiłki. Z drugiej strony wciąż nie robi to większego wrażenia na amatorach lewego chorobowego. Ale jak znam życie – wkrótce się to zmieni.

L4 – jak z racji zaszłości historycznych potocznie nazywa się zwolnienie lekarskie (obecnie e-ZLA) – zaczyna być coraz bardziej ryzykowne. Oczywiście tylko w sytuacji, jeśli naciągnęliśmy lekarza na dodatkowe wolne, symulując chorobę i nie stosując się do zaleceń medyka.

Bizblog.pl poleca

W pandemii, przy rozwoju telemedycyny, wyłudzić lewe L4 można bardzo łatwo, na co już kilkukrotnie w Bizblog.pl zwracałem uwagę. No i chyba ZUS w końcu postanowił wziąć się za symulantów i ich postraszyć.

W ostatnich miesiącach zauważamy wzrost odsetka cofniętych zasiłków chorobowych przez ZUS – przyznaje Mikołaj Zając, prezes Conperio.

Conperio to firma doradcza, która – można zaryzykować takie określenie – wspomaga ZUS, bo na zlecenie pracodawców przeprowadza średnio 30 tys. kontroli zwolnień chorobowych rocznie.

Kontrole nie odstraszają amatorów lewych L4

Ale nawet łączna liczba kontroli wykonywanych przez ZUS i prywatne firmy jak Conperio, które działają bezpośrednio na zlecenie pracodawców, jest tak nieduża, że nie odstrasza do starania się o lewe chorobowe. Potwierdzają to najnowsze dane ZUS.

W listopadzie absencja chorobowa mierzona liczbą dni wzrosła do 19,6 tys. z 17,7 tys. w październiku

– podał Zakład w poniedziałek.

Potwierdzają to obserwacje Conperio, o których zresztą pisaliśmy kilka tygodni temu, tłumacząc, czym jest „mostkowanie” i „bigosowanie”. Eksperci zwracają uwagę, że co roku w listopadzie i w grudniu z racji kumulacji dni świątecznych Polacy starają się o L4, by wydłużyć sobie wolne.

W dalszym ciągu dochodzi do nagminnych nadużyć

– potwierdza Mikołaj Zając.

I przytacza historię pracownika, który przebywając na rzekomym chorobowym z tytułu opieki nad dzieckiem, notorycznie uniemożliwiał przeprowadzanie kontroli, przez co kontrolerzy nie mieli możliwości zweryfikowania, czy rzeczywiście pobiera zasiłek, sprawując opiekę nad synem, czy po prostu symuluje. W listopadzie na zlecenie zakładu pracy po raz kolejny kontrolerzy Conperio złożyli mu wizytę, a delikwent po raz kolejny odmówił weryfikacji.

Tym razem ZUS nie wahał się i zdecydował, by cofnąć pracownikowi zwolnienie. Liczymy na podobne, szybkie i skuteczne działanie w kolejnych tego typu przypadkach – nie ukrywa Mikołaj Zając.

Takich przypadków w ostatnim czasie Conperio odnotowało o wiele więcej. Wśród cofniętych przez ZUS w ostatnim czasie zasiłków, był pracownik przebywający na chorobowym, którego kontrolerzy zastali na obrządzaniu pszczelich uli w ogrodzie. ZUS cofnął też zasiłek dwójce rodziców, którzy przebywając na L4 wyjechali z dziećmi na wakacje.

Uważaj na adres, pod którym chorujesz

ZUS w ostatnim czasie coraz częściej weryfikuje adresy, pod którym przebywają chorzy. Warto o to zadbać, bo zgodnie z art. 59 ust. 5d i 5e ustawy zasiłkowej, pracodawcy trzeba zgłosić, gdzie dokładnie zamierzasz chorować. I jeśli adres w trakcie zwolnienia różni się od figurującego w dziale kadr, trzeba to zgłosić.

Z kontroli przeprowadzanych przez Conperio wynika, że pracownicy często tłumaczą, że nie wiedzieli, jaki adres jest wpisany w e-ZLA. Bywa to adres zameldowania lub nieaktualne od dawna miejsce zamieszkania, próbują usprawiedliwiać się teleporadą i zwolnieniem elektronicznym.

Tymczasem jeśli okaże się, że chory pod wskazanym u pracodawcy adresem nie mieszka, wykaże to kontrola albo nawet sam pracownik to przyzna, pojawiają się kłopoty.

W świetle ustawy błędnie podany adres jest powodem do odebrania zasiłku, wciąż mało Polaków jest tego świadoma

– ostrzega Mikołaj Zając.

Jednocześnie zauważa, że opieszałość ZUS-u powoduje, że cały czas dochodzi do nagminnych nadużyć, a Zakład dysponując wszystkimi niezbędnymi danymi, by cofnąć naciągaczom zasiłki, niepotrzebnie zwleka z decyzjami i to w niektórych sytuacjach dwa lata.

Opieszały ZUS zabiera się za kontrole

Kontrolerzy Conperio obserwują wiele przypadków, kiedy chory u jednego pracodawcy pracownik, pracuje u innego na umowę zlecenie albo o dzieło. I podaje konkretne przypadki, jak pracownica jednej z sieci handlowych przebywając rzekomo na L4 widywana była przez współpracowników na wykładaniu towaru na półki w innym konkurencyjnym sklepie. Innym razem „chory” uczestniczył w rozgrywkach sportowych jako arbiter, co udokumentował osobistym podpisem na pomeczowym protokole.

Mimo tak ewidentnych nadużyć i dowodów sprawy tego typu potrafią trwać latami

– wytyka.

Przyznaje jednak, że ZUS zwiększył liczbę kontroli w 2021 roku. W drugim kwartale 2021 r. sprawdził 85 tys. osób posiadających zaświadczenie o czasowej niezdolności do pracy, wydał 3,9 tys. decyzji wstrzymujących dalszą wypłatę zasiłków chorobowych na kwotę ponad 3,3 mln zł. Dla porównania w analogicznym okresie ubiegłego roku kontroli było tylko 42,9 tys.

W opinii szefa Conperio większa determinacja ZUS w wyciąganiu konsekwencji wobec osób nadużywających zwolnień chorobowych to dobra informacja dla pracodawców, którzy borykają się z nieuczciwymi pracownikami.

ZUS odzyskuje więcej pieniędzy z tytułu nienależnych świadczeń. To mniejsze straty dla państwa i przedsiębiorców

– zauważa Mikołaj Zając.

Od siebie dodam, że mniej tracą też sami ubezpieczeni w ZUS. Przecież to z ich pieniędzy wypłacane są zasiłki chorobowe za lewe L4.