Co tu się wyprawia? Środek kryzysu, a premier odwołuje ministra od bezpieczeństwa energetycznego

Dziwną taktykę przyjął premier. W środku kryzysu energetycznego zdecydował się wyrzucić z rządu Piotra Naimskiego, jednego z najbardziej kompetentnych speców od bezpieczeństwa energetycznego. Mówi się że to element przygotowań pod przywrócenie jesienią Ministerstwa Energii, na czele którego ma stanąć Krzysztof Tchórzewski.

Z dniem 20 lipca otrzymałem dymisję ze stanowiska Pełnomocnika Rządu do spraw Strategicznej Infrastruktury Energetycznej oraz Sekretarza Stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jako ustne uzasadnienie powiedziano mi, że nie nadaję się do współpracy i „wszystko blokuję” – poinformował na Facebooku Piotr Naimski.

Nie od dziś było wiadomo, że Naimski nie godził się na połączenie Orlenu z Lotosem, które właśnie nabiera realnych kształtów. Ale jednak na to, że takiego energetycznego fachowca jak Naimski rząd pozbędzie się w środku bezprecedensowego kryzysu surowcowego – nikt raczej nie stawiał. Naimski, niejako na pożegnanie, informuje dodatkowo o uroczystości oddania do użytku rurociągu Baltic Pipe.

Bizblog.pl poleca

Śmiem twierdzić, że zbudowanie tego połączenia Polski z norweskimi złożami gazu jest jednym z ważniejszych sukcesów politycznych i ekonomicznych osiągniętych przez nasz kraj w minionym trzydziestoleciu – przekonuje były już członek rządu.

Grzechy Naimskiego: Obajtek, PGNiG i atom

W kuluarach mówi się, że Naimski wyleciał za blokowanie połączenia Orlenu z Lotosem. Nie podobał mu się też plan, który zakłada likwidację PGNiG. Dymisja jest ostatecznym dowodem na to, że Naimski rządową potyczkę przegrał. Wśród powodów usunięcia Naimskiego z rządu wymienia się jeszcze kwestie energetyki jądrowej.

Zgodnie z obowiązującą Politykę Energetyczną Polski do 2040 r. budowa pierwszego reaktora, który ma zacząć pracować w 2033 r., powinna rozpocząć się w 2026 r. Atom chcą u nas budować Amerykanie, Francuzi i Koreańczycy, ale zdecydowanymi faworytami tego wyścigu są ci pierwsi. Podobno Naimskiemu zarzuca się, że niepotrzebnie grał na zwłokę. Chociaż ostatnich ustaleń w tej sprawie dokonywał jeszcze pod koniec czerwca podczas konferencji US-EU Future and Defense Forum, która odbyła się w Waszyngtonie.

Kryzys energetyczny: na jesień powstanie Ministerstwo Energii?

Ale być może jest też tak, że za dymisją Naimskiego nie stoi żaden z tych powodów albo po trochu każdy z nich. Możliwe bowiem, że chodzi o nieco głębszą rekonstrukcję rządu, który wreszcie zaczął traktować kryzys energetyczny na poważnie. Dlatego dymisja Naimskiego zbiega się w czasie z propozycją, jaką miał dostać Krzysztof Tchórzewski, były minister energii w rządzie Beaty Szydło.

Teraz Tchórzewski miałby objąć tekę wiceministra aktywów państwowych i przejąć kontrolę nad górnictwem. Nie wiadomo, co wtedy stanie się z obecnym pełnomocnikiem rządu ds. górnictwa i transformacji energetycznej Piotrem Pyzikiem. który swego czasu zastąpił na tym stanowisku Artura Sobonia. Tchórzewski w MAP miałby być tylko na chwilę.

Od tygodni huczy od plotek o powrocie Ministerstwa Energii. MAP i bez górników ma ręce pełne roboty, a z kolei w resorcie klimatu i środowiska mają po dziurki w nosie tego, że zbierają cięgi za to, czym nie powinni w ogóle się zajmować. Dymisja Naimskiego i propozycja dla Tchórzewskiego w jednym czasie wskazuje, że coś rzeczywiście może być coś na rzeczy.

W tej chwili przebudowywana jest formuła realizacji kwestii energetycznych w rządzie – przyznał rzecznik rządu Piotr Mueller, na antenie TVP Info.

Fatalne rozgrywki polityczne na czas kryzysu

Na tych ostatnich poczynaniach rządu suchej nitki nie zostawiają eksperci Greenpeace Polska, według których obecnie trzeba skupić się na ratowaniu katastrofalnej sytuacji w energetyce a nie zajmować się samym sobą.

Miliony Polek i Polaków martwią się, czy będzie ich stać na to by ogrzać się zimą i z niepokojem oczekują informacji o nadchodzących podwyżkach cen prądu. A ze strony rządu zamiast faktycznej pomocy obserwujemy festiwal nieudolności i przepychanek w obronie partykularnych interesów – komentuje Joanna Flisowska, szefowa zespołu Klimat i Energia w Greenpeace Polska.

Aktywiści podkreślają, że od lat ze strony rządu Zjednoczonej Prawicy słyszeli, że Polska węglem stoi i że mamy węgla na 200 lat. Tymczasem, jak wytyka Greenpeace Polska, za tych rządów wydobycie węgla w Polsce spadło o jedną czwartą.

Największym grzechem energetycznym rządu PiS jest to, że zupełnie zaniedbano budowę alternatyw dla węgla. Gdyby rządzący przez ostatnie siedem lat konsekwentnie inwestowali w tanie, odnawialne źródła energii i ocieplanie domów – bylibyśmy dzisiaj dużo lepiej przygotowani na szantaż energetyczny Putina – przekonuje Marek Józefiak, rzecznik prasowy Greenpeace Polska.

Eksperci klimatyczni opowiadają się za wprowadzeniem specjalnego podatku od ekstra zysków na poziomie nawet 80 proc. względem trzech państwowych spółek: Orlenu, Lotosu i PGNiG. I te pieniądze można byłoby wydać na konkretne cele. Np. 2,2 mln zł mogłyby pochłonąć dotacje po 15 tys. zł jedna – na wymianę kotła; z kolei kwota 1,3 mln zł mogłaby stanowić dotację po 25 tys. zł do ocieplenia domów.