Chcą zbanować prądożerne kopanie bitcoinów i innych kryptowalut. Co zrobi Bruksela?

Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych coraz baczniej przygląda się kryptowalutom i temu, w jaki sposób są wydobywane. Na razie o zakazie nikt nie mówi. Tylko o przeniesieniu tego górnictwa do bardziej wydajnej technologii. Bo środowiskowe koszty dotychczasowych praktyk są coraz większe.

Za jednego bitcoina trzeba obecnie zapłacić ponad 167 tys. zł. Zakup jednego ethera to z kolei wydatek rzędu blisko 12,5 tys. zł. Nic więc dziwnego, że górnictwo kryptowalutowe stało się szybko globalnie jednym z najbardziej dochodowych przemysłów. Ale branża potrzebuje sporych ilości energii, co z kolei kłóci się z walką ze zmianami klimatu. Coraz więcej ekspertów uważa, że bez zmian – przy dalszym wydobywaniu kryptowalut na szeroką skalę – o celach Porozumienia Paryskiego będzie można zapomnieć. 

Musimy porozmawiać o przeniesieniu branży do bardziej wydajnej technologii – przekonuje w rozmowie z „Financial Times” Erik Thedeen, wiceprzewodniczący Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych i jednocześnie dyrektor Szwedzkiego Urzędu Nadzoru Finansowego.

Kryptowaluty jedzą energię i niszczą klimat

Thedeen uważa jednocześnie, że korzyści społeczne aktywów kryptowalutowych są wątpliwe. Jego zdaniem byłoby ironią losu, gdyby energia wiatrowa generowana na długim wybrzeżu Szwecji mogła być wykorzystywana do wydobywania bitcoinów.

Bizblog.pl poleca

Dlatego UE powinna podjąć wysiłki, żeby znaczna ilość energii odnawialnej nie była skierowana na tworzenie nowych bitcoinów, a za to, żeby pomogła przenieść tradycyjne usługi z dala od źródeł energii zasilanych węglem. 

Wzywamy UE do rozważenia zakazu na poziomie całej UE dla energochłonnych metod wydobywczych 

– zaapelował Erik Thedeen.

Chodzi o to, żeby wszyscy uczestnicy transakcji kryptowalutowych nie musieli do ich zatwierdzenia używać cyfrowej księgi bloków (model proof of work), co wymaga ogromnych ilości energii. Zdecydowanie bardziej oszczędny jest model proof of stake, gdzie może być znacznie mniej zatwierdzających daną transakcję stron.

Ban na kryptowaluty to już nic egzotycznego

Pierwszy szlaban dla kryptowalut postawiły Chiny. Najpierw zakazano instytucjom finansowym i firmom płatniczym operowanie kryptowalutami i świadczenie usług w tym zakresie. Potem bank centralny Państwa Środka i jego Narodowa Komisja Rozwoju i Reform zdelegalizowali wydobywanie kryptowalut oraz uznały wszystkie transakcje kryptowalutowe za nielegalne, a wszystkie firmy świadczące usługi handlu kryptowalutami dla obywateli Chin za zaangażowane w nielegalną działalność finansową. 

Zakaz jest szeroki, absolutny, kompleksowy, nie skupia się na jakimś częściowym aspekcie. I wygląda na to, że urzędnicy państwowi najwyższego szczebla biorą to na siebie – przekonuje Jonathan Padilla, współzałożyciel i zastępca dyrektora Stanford University’s Future of Digital Currency Initiative.

W Europie najgłośniej i to od paru miesięcy o szlabanie na kryptowaluty wprowadzonym w Szwecji. I to właśnie Sztokholm wezwał UE do wprowadzenia zakazu dla wydobywanie kryptowalut. Kryptoaktywa, zdaniem Szwedów, są powszechnie wykorzystywane do celów przestępczych, takich jak pranie pieniędzy, czy finansowanie terroryzmu.

Skandynawowie podkreślają wpływ postępujące szkody klimatyczne. 

Aktywa kryptowalutowe mają również znaczący negatywny wpływ na klimat, ponieważ wydobycie prowadzi zarówno do dużych emisji gazów cieplarnianych, jak i zagraża transformacji klimatycznej, która musi nastąpić w trybie pilnym. Jest to alarmujące, dlatego aktywa kryptowalutowe muszą być regulowane – czytamy w liście otwartym Erika Thedeena.