Kroją się zmiany w urlopach. Polacy dostaną aż 31 dni płatnego wolnego?

Hiszpański rząd rozważa wprowadzenie 4-dniowego tygodnia pracy jako receptę na kryzys, tego samego chce brytyjska Partii Pracy i niemieckie związki zawodowe. Polscy związkowcy za to wymyślili, żeby dać Polakom więcej wolnego w ramach urlopu.

Rada Dialogu Społecznego, a więc związkowcy, organizacje pracodawców i rząd pracują nad wielką reformą, która ma pomóc polskiej gospodarce wyczołgać się z kryzysu spowodowanego pandemią.

Jedną z propozycji związkowców jest wydłużenie urlopu wypoczynkowego z 26 do 31 dni. Po co? W tym samym celu, w którym Hiszpanie, Niemcy i Brytyjczycy chcieliby skrócić tydzień pracy z 5 do 4 dni: ma to zmotywować pracodawców do zatrudnienia dodatkowych pracowników, by załatać dziury w grafiku pracy.

Bizblog.pl poleca

Więcej urlopu wypoczynkowego, ta sama pensja

O ile pomysł z 4-dniowym tygodniem pracy wiąże się z pomniejszeniem zarobków, tak by pracodawcy szczególnie podczas kryzysu nie musieli ponosić większych kosztów, o tyle polscy związkowcy proponują wydłużenie urlopu bez zmniejszania wynagrodzeń.

No i trochę to jednak naciągane, bo ile zwiększenie zatrudnienia może wymusić nieobecność pracownika przez jeden dzień w każdym tygodniu, o tyle trudno mi uwierzyć, by nieobecność dłuższa o 5 dni w całym roku miała jakkolwiek wpłynąć na plany zatrudnieniowe pracodawców.

Czy związkowcy przeforsują swój pomysł w ramach umowy społecznej, która się właśnie kształtuje? Jak donosi „Rzeczpospolita„, dyskusje są burzliwe. I nie dotyczą jedynie kwestii urlopowych.

Podwyżki dla urzędników i więcej pracowników ze Wschodu

W ramach RDS strony negocjują też reformę administracji publicznej i podniesienie jej efektywności. Nieoficjalnie mówi się, że mowa o podniesieniu pensji urzędników. Żeby jednak budżet nie odczuł tego boleśnie, bilansować to ma restrukturyzacja w administracji, czyli po prostu zwolnienia.

Możliwe również, że zmienią się zasady stosowania umów o pracę na czas określony, a także wydłużony zostać może okres zatrudniania pracowników tymczasowych – to mogliby ustalać pracownicy z pracodawcami w układach negocjowanych na poziomie branż.

Przedmiotem negocjacji nowej umowy są też migracje. Pracodawcy chcą mieć łatwiejszy dostęp do taniej siły roboczej ze Wschodu, związkowcy z kolei obawiają się, że odbije się to na dostępie do zatrudnienia Polaków.

Chyba najmniej kontrowersji wzbudzi oczekiwanie pracodawców, by formułę pracy zdalnej na stałe wpisać do kodeksu pracy. To już tylko formalność, bo przecież w taki sposób pracują setki tysięcy Polaków od niemal roku.