Kopalna Turów, może nie wiecie, to wielki sukces naszego rządu. Koszty nie są ważne, grunt, że Polska wstała z kolan

Kopalnia Turów wciąż fedruje, a nasz kraj wcale nie jest pod żadną presją. Może i nalicza nam się codziennie pół miliona euro kary, ale to my rozdajemy karty. A Czesi albo dogadają się z Polską, albo dostaną figę z makiem – uważa Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych.

Kopalnia Turów nadal kosztuje nas pół miliona euro dziennie, ale rząd nic sobie z tego nie robi. Artur Soboń w radiowych „Sygnałach Dnia” stwierdził w czwartek, że strona czeska zna warunki brzegowe Polski do przyszłej umowy międzyrządowej. I teraz największą przeszkodą do pokonania wcale nie jest wartość inwestycji, która – jak przekonuje Soboń – jest dogadana.

Osią sporu są za to „kwestie prawne związane ze skutkami tej umowy w czasie”. Warszawa stawia też Pradze podstawowy warunek: podpisanie porozumienia musi oznaczać wycofanie przez Czechów skargi głównej z TSUE. Trybunał zaś powinien wtedy wycofać też środki zabezpieczające i wszyscy o karze w wysokości pół miliona euro za każdy dzień zwłoki będą mogli zapomnieć.

Bizblog.pl poleca

Nie dojdzie do zamknięcia Turowa

– zapewnia Artur Soboń.

Turów: piłka po stronie Czechów

O tym, że nasi południowi sąsiedzi znaleźli się teraz w trudnej sytuacji, wspominał wcześniej też wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemara Buda. Jego zdaniem Czesi zrozumieli, że Polska kopalni nie zamknie i teraz nie wiedzą, co robić. Soboń przypomina z kolei, że rozprawa główna dotycząca Turowa przez TSUE wystartuje 9 listopada i pewnie potrwa kilka miesięcy. I albo Czesi wcześniej porozumieją się z Polakami i rozpoczniemy wspólne inwestycje chroniące w tym regionie środowisko, albo „Czesi nie zrealizują swoich celów, nie dostaną żadnych środków na własne czy wspólne projekty” – przekonuje Soboń. 

Zamykanie Turowa byłoby kosztowne i niebezpieczne

Wiceminister aktywów państwowych w Polskim Radiu z całą stanowczością zapewnił, że nie ma mowy o zamykaniu kopalni Turów. Rząd w ogóle nie bierze takiego scenariusza pod uwagę. Sam środek zabezpieczający TSUE (kara pół miliona euro za każdy dzień zwłoki) jest zaś zdaniem Sobonia „nieproporcjonalnie dalej idący od każdego innego stanowiska TSUE”. Przede wszystkim jest nietrafiony, bo kopalni Turów nie można zamknąć. 

Mówimy w tym przypadku o stratach finansowych wynoszących ponad 13 mld zł

– wylicza Soboń.

Ale podkreśla też, że tu nie tylko o pieniądze chodzi. W jego ocenie zamknięcie obecnie kopalni Turów oznaczałoby też katastrofę środowiskową.

To także bardzo poważne ryzyko braku ciepłej wody i ogrzewania w Zgorzelcu i Bogatyni – przekonuje wiceminister.

Bez daty zakończenia rozmów z Czechami

Soboń pytany o to, czy w takim razie jest szansa na umowę między Pragą a Warszawą jeszcze przed czeskimi wyborami parlamentarnymi (8 i 9 października), unikał odpowiedzi. Podobnie zresztą jak Richard Brabec, czeski minister środowiska. Przekonuje on, że nie ma się co spieszyć, bo to porozumienie określi stosunek obu krajów do tej kopalni na wiele lat w przód. Najważniejsze, że rozmowy cały czas posuwają się do przodu.

W wielu kwestiach poruszyliśmy się naprawdę fundamentalnie

– zapewnia Brabec.