Negocjacje w sprawie Turowa z Czechami idą jak po grudzie. W kolejce już ustawiają się Niemcy

Polska rozpoczyna negocjacje w sprawie kopalni Turów z nowym rządem Czech i liczy na lepszą atmosferę rozmów i porozumienie. Tymczasem coraz głośnie swoje pretensje do polskiej odkrywki i skutków jej działania na środowisko zgłaszają też Niemcy.

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa uważa, że do tej pory rozmowy z Czechami w sprawie kopalni Turów szły po grudzie, bo tak naprawdę nieznane były intencje naszych południowych sąsiadów. Trudno powiedzieć, czy strona czeska chciała się porozumieć, patrząc ile trwały te rozmowy, ile było tej dobrej woli z naszej strony – przekonuje na antenie Telewizji Trwam.

Teraz ma być inaczej. Już 18 stycznia mają odbyć się pierwsze rozmowy z Anną Hubaczkową, czeską minister środowiska w nowym rządzie, utworzonym po wyborach w październiku. Liczę, że będziemy w stanie dojść do porozumienia, że będą to lepsze rozmowy niż do tej pory – uważa minister Anna Moskwa. 

Kopalnia Turów: Czesi chcą posłuchać samorządowców

Rozmowy z czeskim Ministerstwem Środowiska pod nowymi rządami wcale nie muszą być od razu łatwiejsze i bardziej przyjemne dla Polski. Anna Hubaczkowa wywodzi się z ruchu samorządowego, w który lubi cały czas się wsłuchiwać. Warto też pamiętać, że w 2005 r. otrzymała Nagrodę Ministra Środowiska za działalność i współpracę z organizacjami pozarządowymi. W latach 2014-2018 była burmistrzem gminy Ratiskovice. Już jako posłanka z ramienia chrześcijańskich demokratów (KDU-CSL) pełniła funkcję przewodniczącej parlamentarnej Komisji Ochrony Środowiska i Rolnictwa. 

Bizblog.pl poleca

O koniecznej ochronie wody po stronie Czech mówiła jeszcze jako kandydatka na ministra w rządzie Petra Fiala. Argumentowała to właśnie sporem z Polską o dalszy los kopalni Turów. Wcześniej przyznawała, że w przypadku tej kłótni na linii Praga-Warszawa będzie chciała też poznać zdanie samorządowców. 

Będziemy w tej sprawie rozmawiać z władzami samorządów, aby chronić interes obywateli naszej republiki i chronić nasze zasoby wody – zapowiadała Hubaczkowa jeszcze w grudniu.

Niemcy też chcą sprawdzić, jak polska kopalnia im wodę wypłukuje

O tym, czy rzeczywiście negocjacje dotyczące kopalni Turów czeka nowe otwarcie, przekonamy się w przyszłym tygodniu. Tymczasem swoje trzy grosze do sprawy nie pierwszy raz starają się też dorzucić Niemcy. Podjęcie inicjatywy w tej sprawie na łamach „Bilda” zapowiada Thomas Zenker, burmistrz Żytawy, leżącej raptem 3 km od polskiej kopalni, który od teraz chce dokładnie i systematycznie rejestrować szkody górnicze.

Byłoby o wiele łatwiej, gdyby PGE (właściciel kopalni Turów – red.) musiała udowodnić, że nie szkodzi Żytawie, niż gdyby każdy właściciel domu musiał występować z roszczeniami odszkodowawczymi wobec państwowej firmy za granicą – przekonuje Zenker.

Burmistrz Żytawy powołuje się m.in. na drugą już ekspertyzę geologa dr. Ralfa Kruppa, który przekonuje, że poziom wód gruntowych został już obniżony o około 100 metrów. I o ile kopalnia Turów będzie pracować do 2044 r. – poziom tych wód będzie obniżony do 120 metrów. 

Kiedy wypompowuje się wodę, ziemia również tonie, ponieważ woda daje pewną wyporność. Na granicy z Niemcami odnotowaliśmy już około 1 metra osiadania gruntu – twierdzi dr Ralf Krupp.