Przestańcie kupować mieszkania, kupcie sobie kawałek przedszkola

Nieruchomości to niezły biznes. Ale kto powiedział, że nieruchomości to tylko mieszkania w największych miastach osiągające już astronomiczne ceny? Przestańcie się już o nie bić, bo więcej zarobicie kupując kawałek szkoły lub przedszkola. I z lokatorami użerać się nie będzie trzeba.

Szaleństwo zakupów nieruchomości w celach inwestycyjnych trwa w najlepsze. Według danych redNet Property Group i CBRE, tylko w Warszawie w pierwszym kwartale 2021 r. sprzedano o niemal 30 proc. więcej mieszkań niż w poprzednim kwartale i o 21 proc. więcej niż rok temu, z czego dużą część nie na potrzeby własne, ale na wynajem. Niektórzy zaczęli się z gotówką przenosić na działki budowlane i domy, ale i tu mamy już szaleństwo cenowe.

Ale co zrobić, jak poziom oszczędności Polaków przekroczył bilion złotych, z którymi nie ma co począć, bo niskie stopy procentowe i rosnąca inflacja zjadają im oszczędności? Zainwestować w przedszkola i szkoły – proponuje Ogólnopolski Operator Oświaty. Nie słyszeliście o tym jeszcze? Najwyższa pora, bo to, co proponują, ma sens.

Bizblog.pl poleca

Przedszkoli ciągle brakuje, więc je wybudujmy

Brzmi trochę jak nowe Amber Gold, tylko zamiast złota na świeczniku są placówki oświatowe. Ale nic z tych rzeczy. OOO to organizacja oświatowa, która działa na rynku już od 20 lat. Powstała jako fundacja w 2001 r. w Poznaniu, dziś działa już na terenie całej Polski, m.in. we Wrocławiu, Gdańsku, Łodzi oraz oczywiście na rodzimym Poznaniu. Zatrudnia łącznie 975 osób, w tym głównie pracowników oświaty.

Cel? We współpracy z gminami rozpoznaje lokalne potrzeby opiekuńczo-oświatowe, następnie buduje, remontuje i prowadzi placówki: obecnie 56 przedszkoli i siedem szkół podstawowych. W przeszłości OOO prowadził również kilkanaście żłobków, ale zrezygnował, bo system finansowania tych placówek był zbyt chwiejny.

Gdzie tu pieniądze? OOO działa dzięki subwencjom, placówki finansowane są ze środków samorządów lokalnych, a wysokość dotacji na dziecko rośnie znacznie szybciej niż inflacja – z 700 zł do ponad 1000 zł w ciągu ostatnich czterech lat. Organizacja potrafi tak zarządzać pieniędzmi, że prowadzenie tych placówek się opłaca, a samorządy mają sprawę z głowy.

I jakoś to się chyba nieźle kręci, bo w ciągu ostatnich 20 lat OOO zrealizował ponad 400 takich projektów, tworząc na terenie całej Polski placówki szkolne i przedszkolne, a w tym roku planuje uruchomić 450-500 nowych miejsc dla dzieci, a to oznaczałoby około 10-procentowy wzrost liczby dzieci objętych opieką.

Wyniki finansowe też wyglądają przyzwoicie. W 2020 r. przychody OOO wyniosły 83 mln zł, co oznacza wzrost o 28 proc. r/r. Skonsolidowany zysk netto wyniósł 3,36 mln zł.

Zysk wyższy niż na wynajmie mieszkań

OOO to niby organizacja non-profit, ale pomysłów na nowe inwestycje i potrzeb gmin jest więcej niż pieniędzy, dlatego zakłada spółki-córki: inwestycyjne i celowe, do których wpuszcza osoby fizyczne. Próg wejścia? Optymalnie 500 tys. zł, bo to w sam raz na wkład własny, który pozwala na zaciągnięcie komercyjnego kredytu bankowego na sfinansowanie reszty inwestycji.

Zwrot z inwestycji? 6-7 proc. w skali roku przy inwestycji trwającej 5-10 lat, jak obiecuje OOO. Mało? Całkiem sporo, roczny zwrot z inwestycji w mieszkanie na wynajem to ok. 5 proc., a jeszcze trzeba się samemu użerać z nierzetelnymi lokatorami i remontami od czasu do czasu. Pomysł wydaje się więc genialny. Może nie dla każdego ze względu na wysoki próg wejścia, ale dla tych, którzy kupują hurtem po pięć mieszkań od dewelopera, na pewno.