Nowa rządowa strategia walki z inflacją. Nie komentować i nie żądać podwyżek płac

Inflacja przyspiesza bardziej, niż spodziewał się rząd, ale może nie wymknie się spod kontroli i wzrost cen przyhamuje już na początku roku. Oby ta prognoza ministra finansów okazała się bardziej trafna niż wizje rozwoju czwartej fali, jakie przedstawiał minister zdrowia Adam Niedzielski. Warunek? Nie mówić o tym, jak jest drogo i nie domagać się podwyżki wynagrodzenia.

Minister finansów Tadeusz Kościński uważa, że podwyżka stóp procentowych na tyle zniechęci Polaków do brania kredytów, że inflacja zostanie „schłodzona” i zacznie spadać w styczniu-lutym.

Wiem, że inflacja idzie do góry trochę szybciej, niż byśmy wszyscy chcieli, ale mam nadzieję, że ona jest pod kontrolą, że ten szczyt będzie w styczniu, lutym i będziemy schodzić w dół, a nie, że stracimy kontrolę – powiedział w wywiadzie dla Interii minister finansów Tadeusz Kościński.

Przypomnijmy, że zgodnie ze wstępnym szacunkiem GUS-u Inflacja wzrosła w listopadzie aż o 7,7 proc. rok do roku. Jeszcze w To więcej, niż zakładały nawet pesymistyczne prognozy, nie mówiąc już o prognozach samego resortu finansów, który jeszcze całkiem niedawno nie brał pod uwagę tak gwałtownego wzrostu cen, a podwyższoną inflację przedstawiał jako oznakę zdrowia polskiej gospodarki.

Stopy procentowe NBP, które bardzo długo były utrzymywane na rekordowo niskim poziomie, w krótkim czasie zostały dwukrotnie podniesione – stopa referencyjna w październiku i listopadzie wzrosła z 0,1 proc. do 1,25 proc. Tadeusz Kościński ma nadzieję, że to wystarczy, by wyhamować inflację. Dopiero teraz będą działały te narzędzia w postaci wyższych stóp procentowych, co wyhamuje troszeczkę popyt na kredyty. Miejmy nadzieję, że schłodzi to inflację – stwierdził.

Bizblog.pl poleca

Szef resortu finansów przekonuje, że decyzja o podwyżce stóp procentowych wcale nie była spóźniona, bo wcześniejsze podwyżki mogłyby wpędzić polską gospodarkę w recesję. Kościński prognozuje, że szczyt inflacji nastąpi w styczniu, lutym, a potem będzie opadać. Konkretnych prognoz na temat poziomu inflacji na początku roku jednak nie przedstawił.

I ty pomożesz w walce z inflacją

Miejmy nadzieję, że prognozy ministra finansów okażą się trafne i inflacja nie przybierze w przyszłym roku postaci dwucyfrowej. Oby nie pomylił się tak jak minister zdrowia Adam Niedzielski, który przez długi czas upierał się przy modelu zakładającym, że w październiku będzie maksymalnie 5 tys. zakażeń dziennie, a epidemia będzie miała znacznie łagodniejszy przebieg niż w rok temu czy na wiosnę. Szef resortu zdrowia pod koniec października zmienił narrację. Mamy do czynienia z eksplozją pandemii. Jeśli to się utrzyma, to zaburzy wszelkie nasze prognozy – przyznał

Nie chcecie, żebyśmy wpadli w spiralę inflacyjną? To nie jeździe do szefa po podwyżkę i przestańcie się emocjonować wzrostem cen. Taki wniosek płynie z kolejnych słów szefa resortu finansów. Przy inflacji bardzo ważny jest aspekt emocjonalny. Jak myślimy, że inflacja będzie szybko wzrastać, to wszyscy wskoczymy na ten wóz i będziemy domagać się większych wynagrodzeń i spirala straci kontrolę – powiedział Kościński.

Bardzo dużo zależy od emocji i komentatorów

– stwierdził.

Aby złagodzić sztuki inflacji dla przeciętnego obywatela, rząd ogłosił wprowadzenie tarczy inflacyjnej, czyli pakietu działań, które z punktu widzenia obywateli mają złagodzić skutki szalejącej inflacji. Od stycznia będą wypłacane zapomogi dla najuboższych, a także na trzy miesiące zostaną obniżone podatki od nośników energii. Akcyza na paliwo ma być z kolei obniżona na pięć miesięcy i to już od 20 grudnia.

Tarcza proinflacyjna

Wielu ekonomistów i analityków oceniło, że tarcza antyinflacyjna będzie miała efekt proinflacyjny, czyli będzie nakręcać wzrost cen. Okazuje się, że Tadeusz Kościński też tak uważa. Pamiętajmy, że to są pieniądze, które będą wchodzić na rynek i to też ma jakiś aspekt inflacyjny. Musimy bardzo uważać – stwierdził.

Przypomnijmy, że ostatecznie w pakiecie antyinflacyjnym znalazły się tymczasowe obniżki podatków od nośników energii, ale nie ruszono stawek VAT na żywność. Najpierw premier tłumaczył, że na zerowe stawki nie zgodziła się Komisja Europejska, ale gdy okazało się, że nawet nie było takiego wniosku polskiego rządu, Ministerstwo Finansów stwierdziło, że Bruksela… i tak by się nie zgodziła.