Huawei nadal na czarnej liście rządu USA. A Donald Trump obiecał Chińczykom odwilż

Amerykańskie firmy, które chciałyby zaopatrywać chińskiego giganta, nie mają co liczyć na to, że ich wnioski zostaną pozytywnie rozpatrzone. Departament Handlu USA nadal traktuje Huawei jako firmę objętą sankcjami, pomimo obietnicy, jaką Donald Trump właśnie złożył prezydentowi Chin.

Fot. Flickr/Pierre Metivier (CC BY-NC 2.0)

Donald Trump lubi mówić swoim zagranicznym rozmówcom to, co chcieliby usłyszeć, często składając daleko idące deklaracje, które wprawiają w zdumienie urzędników własnego rządu. Jednocześnie ma dość swobodny stosunek do wagi swych słów.

Czytaj też:

Najbardziej jaskrawym jak dotąd przypadkiem był zeszłoroczny szczyt w Helsinkach. Podczas konferencji prasowej, w obecności Władimira Putina stwierdził, że „nie widzi powodu, dla którego Rosja miałaby ingerować w wybory w USA”. Po powrocie do kraju powiedział, że się przejęzyczył i chciał powiedzieć coś przeciwnego.

Dobrze, ale jaki ma to związek z Huaweiem? Podczas szczytu G20 w Japonii w miniony weekend Trump publicznie obiecał Xi Jinpingowi, że zezwoli amerykańskim firmom sprzedawać swoje produkty i technologie chińskiej spółce.

Choć powszechnie spodziewano się gestu dobrej woli amerykańskiego prezydenta wobec jego chińskiego odpowiednika w kontekście poważnych napięć między obu krajami, deklaracja ta była zaskakująco śmiała. Od maja Huawei objęty jest bowiem sankcjami rządu USA w związku z poważnymi zarzutami szpiegostwa i kradzieży technologii.

Wygląda na to, że Trump ponownie chciał swojemu adwersarzowi powiedzieć coś miłego, a rzeczywistość ma się nijak do złożonej deklaracji zdjęcia zakazu współpracy amerykańskich firm z Huaweiem.

Jak informuje Reuters, John Sonderman, wysoki urzędnik Departamentu Handlu USA odpowiedzialny za sankcje eksportowe, wysłał w poniedziałek mail do podległych sobie agentów, w którym wydał instrukcje, jak traktować wnioski amerykańskich firm o zezwolenie na zaopatrywanie Huaweia.

W mailu, którego treść poznała agencja prasowa, Sonderman tłumaczy, że chińska spółka jest na rządowej czarnej liście, a w takim przypadku obowiązuje zasada, ze wnioski są domyślnie odrzucane.

We wtorek doradca ds. handlu amerykańskiego rządu Peter Navarro starał się tłumaczyć, że zezwolenie na zaopatrywanie Huaweia mają otrzymać tylko producenci mniej zaawansowanych technologicznie procesorów, przez co nie będą zagrożone narodowe interesy USA.

Współpraca z Chińską Armią Ludowo-Wyzwoleńczą

Chiński gigant telekomunikacyjny, który w ostatnich latach rozwijał się błyskawicznie i szturmem zdobywał międzynarodowy rynek telekomunikacyjny, został dotkliwie pokiereszowany przez sankcje nałożone przez Donalda Trumpa na podstawie oskarżeń o szpiegostwo na rzecz rządu w Pekinie.

W firmę bezpośrednio uderzyły amerykańskie cła zaporowe oraz zakaz korzystania z technologii amerykańskich firm. To był jednak dopiero początek kłopotów chińskiego giganta. Firmie zaczęły blisko przyglądać się międzynarodowe instytucje i media, przez co regularnie wychodzą na jaw kolejne niewygodne dla Huawei fakty.

Kilka dni temu Bloomberg poinformował, że pracownicy Huaweia w ciągu ostatnich 10 lat pracowali nad co najmniej dziesięcioma projektami badawczymi wraz z przedstawicielami Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej.

Według agencji współpraca miała dotyczyć wielu dziedzin, od sztucznej inteligencji po komunikację radiową. Kierownictwo Huaweia zapewniło, że nic mu nie było wiadomo o tym, co na własną rękę robili jej pracownicy i zaprzeczyło, że prowadzi działania badawczo-rozwojowe dla celów wojskowych.