Survival w amazońskiej dżungli prosto z Polski to przepis na sukces. Milion sprzedanych egzemplarzy „Green Hell”

„Green Hell” to symulator przetrwania w dziczy. Chwalą go recenzenci i gracze, a gra dobrze sprzedaje się na Steamie.

„Green Hell” zadebiutował we wczesnym dostępie na Steamie pod koniec sierpnia 2018 roku i od razu przyciągnął graczy bezkompromisowym i niewybaczającym błędów podejściem do rozgrywki. Polskie studio Creepy Jar cały czas pracowało nad ulepszaniem rozgrywki, co rok później zaowocowało oficjalnym debiutem pełnej wersji.

Bizblog.pl poleca

Od 5 września 2019 roku gra znalazła milion nabywców.

Kolejne 900 tys. ma grę na liście życzeń, co oznacza, że w przyszłości mogą być zainteresowani jej kupnem. Green Hell w obecnej promocji można dostać za 50 zł.

Gracze opublikowali dotychczas blisko 14 tys. recenzji w serwisie Steam. 86 proc. z nich jest pozytywna, co jest świetnym wynikiem. Niewiele niższa jest średnia ocen w serwisie Metacritic. Wynosi on 77/100 (dla recenzentów) i 7.7./10 (dla graczy).

Prawdziwym dopalaczem było wprowadzenie trybu kooperacji.

Tryb współpracy dodano do gry na początku kwietnia. Umożliwia jednoczesną zabawę nawet we cztery osoby.

W ciągu tygodnia po jego debiucie polski tytuł znalazł 180 tys. nowych nabywców.

Najważniejszy tytuł w portfolio Creepy Jar.

Warszawski developer powstał przed trzema laty z inicjatywy Krzysztofów – Sałka i Kwiatka, a także Tomasza Sobóla. Wszyscy trzej doświadczenie zdobywali w Techlandzie, a jeszcze wcześniej w lokalizacji zagranicznych tytułów.

17 lat temu strzałem w 10, okazało się sprowadzenie do Polski niemieckiej serii Ski Jump Challenge pod postacią tytułu Skoki Narciarskie 2003: Polski Orzeł. Tytuł sprzedał się w nakładzie przekraczającym ćwierć miliona egzemplarzy – nie tylko dzięki szalejącej małyszomanii, ale również szerokiej dystrybucji. „Czasopismo” Dobra Gra było wówczas dostępne w kioskach za niespełna 20 zł.

Po latach w Techlandzie postanowili spróbować sił we własnej działalności. Przekonał ich do tego zmieniający się model podziału zysków w świecie gier. Kiedyś wydawca zgarniał większość zysków, a mniejszą część zostawiał producentowi. Steam odwrócił te proporcje. Jest dziś wiodącą platformą dystrybucji online na pecetach i zgarnia dla siebie maksymalnie 30 proc.