Protest ostrzegawczy w PGG. Górnicy przerwali pracę i grożą marszem na Warszawę

Najpierw zatrudnieni w Polskiej Grupie Górniczej górnicy pobrali czternaste pensje, na co miało pójść ok. 311 mln zł. A dzisiaj – zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami – przeprowadzili we wszystkich kopalniach strajk ostrzegawczy. Następnym krokiem referendum i manifestacja w Warszawie.

Tak jak obiecali, tak zrobili: od rana we wszystkich kopalniach i zakładach PGG przeprowadzono 2-godziny strajk ostrzegawczy. Związkowcy ciągle domagają się tego samego: chodzi o 12-procentowe podwyżki, zaprzestanie importu węgla (tylko w ubiegłym roku i tylko z Rosji sprowadziliśmy 11 mln ton węgla) oraz nakłonienie polskich spółek energetycznych do sięgania jednak po polski surowiec. 

Bizblog.pl poleca:

Do górników dołączyli w dzisiejszej akcji protestacyjnej także pracownicy administracji. Fakt, że za te dwie godziny strajku nie dostaną nawet złotówki wynagrodzenia, nie był na tyle ważny, żeby zmienić wcześniejsze plany. Tym samym górnicy wysyłają bardzo ważny sygnał: wcale nie żartujemy, co pokażemy podczas manifestacji organizowanej już w Warszawie. 

Górnicy żądają podwyżek pensji i nie przestaną

W 2018 r. średnie wynagrodzenie w PGG wyniosło 7,42 tys. zł brutto. Górnicy uważają, że górniczej firmie powodzi się na tyle dobrze, iż powinna podzielić się z załogą wypracowanym zyskiem i zagwarantować im podwyżkę uposażeń. Sama PGG też nie zmienia w tym kontekście swojego stanowiska. Szefostwo spółki uparcie uważa, że pieniądze z wypracowanego zysku najlepiej przeznaczyć na inwestycje. I tak w 2018 r. wydano ponad 2,4 mld zł, a w 2019 r. – blisko 3,2 mld zł.

Teraz zaś, w dobie Zielonego Ładu dla Europy, nakłady inwestycyjne powinny się systematycznie zwiększać, by móc jeszcze być konkurencyjnym. 

11 mln ton węgla z Rosji w 2019 r. Polskiego nikt nie chce, zaraz nie będzie gdzie go składować

PGG jest otwarta na kontynuowanie rozmów o podwyżkach i gotowa przekazać dodatkowe pieniądze na wynagrodzenia wtedy, gdy takie środki pojawią się, zostaną wypracowane

– czytamy w dzisiejszym oświadczeniu PGG

Mają swój plan i odwiedzą śląskich posłów PiS

PGG proponuje swoim górnikom, by rozmowy zawiesić na parę miesięcy i wrócić do nich już po pierwszym półroczu. 

W lipcu dokładnie wszystko przeanalizujemy i policzymy; do tego czasu starajmy się jak najlepiej pracować i zobaczymy, jak będziemy w stanie podzielić wypracowane zyski

– mówi Tomasz Rogala, prezes PGG

Na koniec oświadczenia PGG gwarantuje, że wie, jak bronić miejsc pracy jednocześnie zagwarantować stabilizację socjalną pracowników. I potrafi, co już zresztą pokazała, ciągle wypracować zysk. Potrzebny do tego wszystkiego jest jedynie szczery dialog z pracownikami. Na razie jednak górnicy swoich planów nie zmieniają. Co więcej, zamierzają odwiedzić biura poselskie wybranych posłów PiS – w tym premiera Mateusza Morawieckiego, który do Sejmu startował wszak z Katowic.

I na razie górnicy formy swojego protestu ani myślą zmieniać. Tak jak nie zawieszają trwającego od 31 stycznia pogotowia strajkowego. Na 25 lutego zaplanowane jest referendum strajkowe, a na 28 lutego manifestacja w Warszawie.

Worki węgla w biurach poselskich partii rządzącej są symbolem niczym głowy konia w rozrachunkach mafijnych. Szykuje się gorący okres przed wyborami prezydenckimi. Nie ma powrotu do przeszłości

Opublikowany przez Wojciech Jakóbik Blog – energetyka i polityka Poniedziałek, 17 lutego 2020