Górnicy chcą podwyżek. Wzywają zarząd PGG do natychmiastowych rozmów, grożą strajkiem

Ostatnia misja ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego, której cele było uspokojenie nastrojów wśród związkowców górniczych, prawdopodobnie zakończyła się fiaskiem. Zaledwie kilka dni później górnicy zażądali podwyżek i wszczęcia na ten temat jak najszybciej negocjacji z Polską Grupą Górniczą.

Fot. Flickr/Julie °_° (CC BY-NC-ND 2.0)

Niezadowolenie górników dla nikogo nie może być zaskoczeniem. W ostatnim czasie nie raz sygnalizowali swój niepokój sytuacją w branży i mętną wizją przyszłości. Narzekali m.in. na import węgla z Rosji, który po zeszłorocznych rekordach w 2019 r. nie zwalnia na razie tempa.

Bizblog.pl poleca:

Szef Ministerstwa Energii na Zebranie Trójstronnego Zespołu Branżowego ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników starał się, jak mógł tonować nastroje. Górnicy usłyszeli, że problemy ze zbyt dużym importem węgla są przejściowe i wynikają głównie z tego, że poprzedni rząd mało inwestował w górnictwo i takie są teraz efekty. 

Ale tak w ogóle nie ma się czy martwić. Bo węgiel – przekonywał Tchórzewski – jest podstawą bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju i nic się w tej mierze nie zmieni. Na tyle, że Polska będzie potrzebować nowych kopalń. 

Piękne słowa nie zadziałały. Górnicy uderzyli w stół

Teraz jest już jasne, że szefowi resortu energetyki nie udało się zarazić optymizmem związkowców. Przynajmniej tych z PGG. Tak wynika z informacji Śląsko-Dąbrowskiej Solidarności, która przekazała, że reprezentanci central związkowych zwrócili się do zarządu Polskiej Grupy Górniczej z żądaniem natychmiastowego rozpoczęcia negocjacji płacowych. 

Firma podobno ma się świetnie, przynosi zyski, planuje kolejne i załoga w podziale tego tortu chce uczestniczyć. Żarty się skończyły. Presja płacowa jest bardzo silna. Ludzie chcą, aby w ich domowych budżetach zyski firmy też były widoczne. Porównują się z górnikami z JSW, z innymi branżami i to porównanie wypada tak sobie. Dlatego chcą z tych zysków korzystać już, tu i teraz, a nie czekać na nie wiadomo co – stawia sprawę jasno Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności.

Porozumienie tylko do końca roku

W kwietniu 2018 r. związkowcy porozumieli się z władzami górniczej spółki. Uzyskali dopłaty do dniówek od 18 do 32 zł, co przekładało się na ok. 450 zł więcej miesięcznie na rękę dla jednego górnika. Ale szkopuł w tym, że owo porozumienie obowiązuje tylko do końca roku. A co potem?

Chyba nie muszę mówić, co by się stało, gdyby nagle górnik dostała o 500 zł mniejszą wypłatę? – pyta retorycznie Bogusław Hutek.

Dlatego teraz górnicy żądają przedłużenia tej umowy i wprowadzenia od 2020 r. 12-procentowej podwyżki płac. 

Czekają do 1 września. Potem spór zbiorowy

To nie wszystkie żądanie od górniczych związkowców skierowane do zarządu PGG. Innym postulatem jest wypłata rekompensat za listopad i grudzień 2019 r.

Nie wgłębiając się w szczegóły, zwykle w tych miesiącach fundusz płac jest tak wydrenowany, że miesięczne wynagrodzenia górników, nie liczę tu „barbórki”, są odczuwalnie niższe, stąd nasz postulat, aby to zrekompensować – wyjaśnia szef górniczej Solidarności. 

PGG na ustosunkowanie się do tych żądań ma czas do 1 września. Jeżeli do tego dnia nie rozpoczną się negocjacje zbiorowe — związkowcy rozpoczną spór zbiorowy.