W sieci objawił się zbawca polskiego górnictwa. Za późno. Rząd ma już alternatywę dla węgla

Ministerstwo Aktywów Państwowych jeszcze nie podjęło decyzji o organizowaniu zdalnego spotkania z górnikami, ale w mediach społecznościowych zaczyna się dyskusja o tym, kto powinien zasiadać w tym zespole. A do tego wszystkiego rząd po cichu coraz mocniej idzie w energetykę jądrową.

„Chcę eksperta ds. górnictwa inż. K. Tytko w Zespole Ratowania Górnictwa” – tak zatytułowano wydarzenie na Facebooku, które ma zachęcić internautów do głosowania za tym, żeby wśród specjalistów z branży górniczej i energetycznej, którzy podjęli rozmowy z rządem na temat przyszłości tych sektorów gospodarki w naszym kraju, zasiadł także „niezależny ekspert Strony Społecznej inż. Krzysztofa Tytko” z Obywatelskiego Komitetu Obrony Polskich Zasobów Naturalnych.

Krzysztof Tytko zjawił się 11 sierpnia w Warszawie, kiedy resort aktywów państwowych organizował inauguracyjne spotkanie. Ale ponieważ na liście osób zaproszonych go nie było, nikt go nie wpuścił. Teraz z pomocą mają przyjść internauci. Bo okazuje się, że Krzysztof Tytko nie dość, że już ma gotowy plan naprawczy dla polskiego górnictwa, to dodatkowo „jest gotowy taki plan na forum Zespołu zaprezentować i w powyższym Zespole pracować, ma ku temu wszelką wiedzę i doświadczenie oraz zrealizował szereg projektów korzystnych dla górnictwa”.

Pandemia to pretekst. Wyprzedają nasz węgiel

Inicjatorem facebookowe wydarzenia jest między innymi Obywatelski Komitet Obrony Polskich Zasobów Naturalnych oraz organizacja „Kukiz.army”. Nic więc dziwnego, że internauci są proszeni nie tylko o poparcie Krzysztofa Tytko, a także posła Jarosława Sachajko, reprezentującego na co dzień barwy polityczne Kukiz’15. To ten sam parlamentarzysta, który od paru tygodni kojarzony jest z ministerstwem rolnictwa. Taka nominacja jest obarczona podstawowym warunkiem: Sachajko musiałby zapisać się do PiS. 

Bizblog.pl poleca

Nie do końca wiadomo, czy poseł Sachajko podziela poglądy Krzysztofa Tytko, który na nagraniach zamieszczanych na YouTubie stara się przekonać, że całe zło, jakie ma miejsce w polskim górnictwie i energetyce, dzieje się przez obcy kapitał, który obecnie z wyrachowaniem do tego celu posługuje się zagrożeniem epidemiologicznym.

Każdy rząd, który rządzi Polską świadomie dąży do zamknięcia kopalń. Kapitał obcy poprzez wierzytelności, bo wszystkie kopalnie są coraz bardziej zadłużone, chce przejąć kontrolę nad polskimi kopalniami węgla. A w przyszłości przejąć kontrolę nad nową technologią pozyskiwania energii zawartej w węglu

utrzymuje Krzysztof Tytko

Wygaszanie górnictwa i czekanie na głośne „start!”

Przypomnijmy: kolejne spotkanie zespołu ds. przyszłości polskiej energetyki miało odbyć się w Katowicach 18 sierpnia. Wśród uczestników rozmów organizowanych tydzień wcześniej wykryto jednak przypadek zarażenia COVID-19 i trzeba było zmodyfikować plany. Jak twierdził w zeszłym tygodniu resort aktywów państwowych, bardzo możliwe, że następna debata będzie przeprowadzona zdalnie, żeby nie stwarzać zagrożenia epidemicznego.

Czy dojdzie jeszcze do tego w sierpniu? Nie wiadomo. Czasu jest coraz mniej. Efektem jego prac miały być rekomendacje dla polskiej energetyki. Plan powinien być gotowy najpóźniej z końcem września. Tymczasem na miesiąc przed tym terminem trudno mówić o jakichkolwiek ustaleniach. Na pierwszym spotkaniu górnicy wyrazili swój żal za zbyt rozpasany import węgla do Polski i jako winnego tego procederu wskazywali przede wszystkim spółkę PGE Paliwa.

Prowizorka, czyli uspokajania strony społecznej

Na razie rozmowy rządu z górnikami i specami od energetyki przypominają zasłonę dymną. Niby jest prowadzony dialog w kierunku wypracowania najlepszych rozwiązań, ale nic z tego nie wynika. Bardziej chodzi o wrażenia, że władza od ludu się nie odwraca, a siada z nim przy jednym stole i tak długo gada, aż w końcu znajduje jakieś wyjście nawet z najtrudniejszej sytuacji. Ale jak się temu wszystkiemu bliżej przyjrzeć, to wychodzi na to, że rząd decyzje o systematycznym odchodzeniu od węgla już podjął. 

Świadczy o tym chociażby zwiększona w ostatnim czasie aktywność Piotra Naimskiego, pełnomocnika rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej, który coraz bardziej konkretyzuje podjęty dwa lata temu dialog z Amerykanami w sprawie energii jądrowej. Zresztą o nadchodzących zmianach doskonale wiedzą też sami górnicy. Przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz w rozmowie z „Trybuną Górniczą”, zaznacza, że jednym z warunków koniecznych do przeprowadzenia harmonijnego wygaszenia górnictwa jest zgoda na spokojne dopracowanie do emerytury obecnie zatrudnionych. 

Trudno przyjąć, że górnik mający trzy lata do emerytury nagle zmienia zawód

– przekonuje Dominik Kolorz.

Jest jeszcze szansa dla PGG?

Zdaniem szefa śląsko-dąbrowskiej Solidarności PGG, przez wielu skazywana na rychły upadek, „ma szansę przetrwać nawet kilkadziesiąt lat”. Ale, żeby to było w ogóle możliwe – muszą zajść dwa warunki. Jednym jest zahamowanie importu i bilans dochodów publicznych. Ale PGG, jak zaznacza Kolorz, musi się też mienić wewnętrznie. Przypomina przy tej okazji powstawanie w 2003 r. Kompanii Węglowej, która skupiała 23 kopalnie i zatrudniała 85 tys. pracowników. Wtedy związkowcy burzyli się i protestowali przeciwko zatrudnieniu 250 ludzi w centrali Kompanii.

Teraz, po redukcji zatrudnienia o połowę, w centrali PGG jest blisko 1000 etatów. Coś więc jest nie tak

– uważa Dominik Kolorz.