Rząd postawił krzyżyk na górnictwie. Kościół idzie w sukurs koalicji

Może i zespoły robocze nie zdążą z umową społeczną na czas, czyli na 15 grudnia, ale los polskiego górnictwa jest i tak przesądzony. Głos w tej sprawie zabrał właśnie metropolita katowicki i to nie jest przypadek.

Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc w homilii podczas mszy świętej odprawionej w kościele pw. Podwyższenia Krzyża w Katowicach, jasno dał do zrozumienia, że czas polskiego górnictwa jest już policzony i nie ma sensu z tym dyskutować.

Trzeba odwagi i kół ratunkowych, solidarnej tarczy, sprawiedliwości i miłości społecznej, aby szybko, bo w perspektywie dwóch dekad, rozwiązać nabrzmiałe problemy górniczej branży, której los jest przesądzony, tym bardziej że likwidacja trwale nierentownych kopalń jest ekonomicznie palącą koniecznością

– stwierdził abp Skworc.

Metropolita w trosce o naszą planetę

I chociaż nie ma co uciekać i przed restrukturyzacją górnictwa, i przed reorganizacją zatrudnienia, to – jak zaznaczył metropolita katowicki – należy zadbać o to, by te procesy przebiegały w zaplanowany sposób, przy akompaniamencie społecznej aprobaty. Bo każde działanie w tej mierze powinno być wypracowane w drodze dialogu z partnerami. Abp Wiktor Skworc przekonywał, że chodzi nie tylko o obronę praw pracowniczych, ale „i partycypację w procesach restrukturyzacji i modernizacji Górnego Śląska, zagłębia cennych wartości, które wraz z likwidacją górniczej branży nie powinny zaniknąć”. 

Bizblog.pl poleca

Wiernym przy tej okazji tłumaczył, że dane polecenia od Boga ludziom, by ci czynili sobie ziemię poddaną wcale nie jest równoznaczne z zachętą do „bezwzględnej, niszczącej eksploatacji zasobów ziemi, wolnej od troski o wspólny dom, jakim jest nasza planeta”.

Została nakreślona „mapa drogowa” realizacji tego procesu, uzgadniana na linii Warszawa-Bruksela, dopowiedziana lokalnym porozumieniem, ustalającym datę graniczną na rok 2049

– powiedział w trakcie homilii metropolita katowicki.

Kościół podjął temat, to koniec górnictwa

To była bodaj najważniejsza, coroczna homilia abp Wiktora Skworca wygłoszona do górników, jak zwykle przed Barbórką. I nie ma przypadku w tym, że padły takie słowa. Najwidoczniej rząd w sprawie polskiego górnictwa najważniejsze decyzje już podjął i teraz trzeba zrobić wszystko, żeby przekaz był odpowiedni. Pomijanie w tym kontekście i w tym czasie, tuż przed górniczym świętem, głosu Kościoła byłoby nieroztropne. Wszak duchowni już nieraz wspierali w różnych sprawach (np. unijnej akcesji) rząd, to niech zrobią to teraz znowu, kiedy trzeba uspokajać górnicze nastroje. I chyba ustami abp Wiktora Skworca właśnie zaczęli to robić. 

Nic jeszcze nie jest uzgodnione

Ze słów metropolity katowickiego może wynikać, że wszystko jest już ustalone. Arcybiskup wspomina o umówie z Unią Europejską. Potrzebny jest do tego jedynie spokój społeczny i stąd potrzeba wyważonego głosu Kościoła. Ale to tak do końca nie jest. Wcale nie jest powiedziane, że Bruksela faktycznie zgodzi się na ostateczne zamykanie polskich kopalń dopiero za trzy dekady, na co miałyby być łożone niemałe pieniądze. Na start 2 mld zł co roku. 

Dzisiaj, w dobie polsko-węgierskich kłótni budżetowych i coraz bardziej realnego weta budżetu UE na lata 2021-2027, taka zgoda wydaje się bardziej życzeniem Polski, a nie realną możliwością. Podobnie jest zresztą z przygotowywaną umową społeczną. W podpisanym pod koniec września porozumieniu między rządem a górnikami ustalono, że specjalne zespoły robocze do końca listopada będą miały gotowe rekomendacje. Tym samym powstały na ich podstawie projekt umowy społecznej powinien być gotowy do 15 grudnia. Ale już wiadomo, że szans na to praktycznie nie ma żadnych. Związkowcy mówią, że realny termin to ewentualnie koniec stycznia. 

Patrząc optymistycznie, uwzględniając utrudnienia związane z COVID-19 oraz zbliżający się okres świąteczny, myślę, że realna data, kiedy ta duża umowa będzie zawarta, to koniec stycznia przyszłego roku

– uważa szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.

Rozjazdy w sprawie terminów, waloryzacji płac i wydobycia

Eksperci o porozumieniu z górnikami zakładającym zamknięcie ostatniej kopalni w 2049 r. od początku wypowiadają się jednoznacznie. Zdaniem Marcina Popkiewicza z serwisu naukaoklimacie.pl wyznaczona data jest „całkowicie nieadekwatna”, a „kraje UE powinny odejść od węgla w ciągu dekady, a najpóźniej kilkunastu lat”. Z kolei Izabela Zygmunt z Polskiej Zielonej Sieci uważa, że to „jest umowa rodem z alternatywnej rzeczywistości, gruntownie oderwana od uwarunkowań unijnych i realiów ekonomicznych, i przez to niemożliwa do spełnienia”. 

I z ostatnich relacjach związkowców wynika, że i rząd i pracodawcy chcieliby do pierwotnych zapisów porozumienia z końca września coś dopisać i coś zmienić. Najczęściej chodzi o szybsze niż zakładano jednak zamykanie kopalni. Okazuje się, że spółki węglowe chciałyby jednak mniejszy horyzont czasowy, a związkowcy – dłuższy. Inne rozjazdy stanowisk dotyczą waloryzacji pensji górniczych przez następne blisko trzy dekady oraz tego, na jakim poziomie ma być wydobycie węgla w Polskiej Grupie Górniczej przez następne lata.