Gazprom odwołał się od gigantycznej kary od UOKiK-u. Na razie nie zapłaci ani grosza

Nakładając 29 mld zł kary na Gazprom za budowę gazociągu Nord Stream 2, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów najwyraźniej nadepnął rosyjskiemu gigantowi na odcisk. Gazprom, który zazwyczaj niemiłosiernie przedłuża wykonania orzeczeń sądowych, właśnie odwołał się od decyzji UOKiK.

Tomasz Chróstny, prezes UOKiK-u, wyznaczając 29 mld zł kary dla Gazpromu i przeszło 234 mln zł dla pięciu innych spółek zaangażowanych w budowę gazociągu Nord Stream 2 (francuski Engie, niemiecki Uniper, austriacki OMV, brytyjsko-holenderski Shell i niemiecki Wintershall), nie miał cienia wątpliwości. Twierdził przy tej okazji, że nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących i przekonywał, że działania tych „sześciu spółek wywarły negatywny wpływ na konkurencję na rynku gazu ziemnego w Polsce”. 

Bizblog.pl poleca

Zgodnie z oczekiwaniami, ale też zapowiedziami Rosjan już z października, tuż po decyzji prezesa UOKiK – Gazprom od nałożonej kary właśnie się odwołał. Można było się tego spodziewać. Wszak na szali są nie tylko ogromne pieniądze, ale i dalsza budowa Nord Stream 2. UOKiK przecież dodał jeszcze, że partnerzy projektu są zobowiązani do rozwiązania umów finansowych na budowę gazociągu w ciągu 30 dni.

Gazprom odwołuje się od kary od UOKiK-u

Jak informuje Gazprom, koncern fundamentalnie nie zgadza się ze stanowiskiem UOKiK. Rosjanie dodają, że ich apelacja od takiej decyzji wstrzymuje jej realizację. Spór zaś może ciągnąć się latami, zwłaszcza że – jak przekonują rosyjskie media – z podobnym odwołaniem od decyzji UOKiK wyjść ma także austriacka spółka OMV.

Zdaniem z kolei rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wyrok UOKiK i nałożone kary za budowę Nord Stream 2 „to kolejna politycznie umotywowana próba wywarcia presji na rosyjskiego eksportera gazu, który od wielu lat niezawodnie dostarcza gaz ziemny do europejskich konsumentów”.

Ten spór już trwa od lat

Przypomnijmy: Gazprom, BASF, E.ON, Engie, OMV i Shell na początku września 2015 r. podpisali umowę dotyczącą utworzenia systemu gazociągów Nord Stream-2. Polski UOKiK już latem 2016 r. nie wyraził jednak zgody na to przedsięwzięcie. W odpowiedzi spółki wycofały złożony wniosek o zatwierdzenie utworzenia wspólnego przedsiębiorstwa – spółkę projektową Nord Stream 2 AG. UOKiK nie dał jednak za wygraną i w maju 2018 r. rozpoczął dochodzenie w sprawie Gazpromu i pięciu innych spółek, które kończy się nałożoną karą. Teraz zaś mamy kolejną odsłonę tego sporu: odwołanie Rosjan.

Polsko-rosyjska kłótnia wywinduje ceny gazu w górę?

Rosyjskie media raczej zgodnie podają, że „Polska regularnie pozywa Gazprom, próbując obniżyć ceny gazu lub zmusić rosyjską firmę do zapłacenia jakiejś grzywny”. Tymczasem UOKiK ostrzega, że uruchomienie Nord Stream 2 może spowodować wzrost cen gazu dla odbiorców finalnych, w szczególności polskich konsumentów. Inna sprawa to działania samych Rosjan, dla których sądowa batalia z UOKiK to tylko jedna odsłona kłótni z Polakami. 

Pod koniec marca Trybunał Arbitrażowy w Sztokholmie uznał, że rosyjski gaz sprzedawany Polsce był zbyt drogi. I z tego tytułu Gazprom musi oddać PGNiG za niecałe 6 lat w sumie ok. 1,5 mld dolarów. Dla nikogo nie było od początku tajemnicą, że te zasądzone pieniądze Polacy wydadzą na Baltic Pipe, który przez Danię połączy nasz kraj ze złożami gazu w Norwegii. Na początku listopada zaś PGNiG poinformowało, że w ramach kontraktu jamalskiego (ten obowiązuje już tylko do końca 2020 r.) złożyło do Gazpromu wniosek o renegocjację warunków cenowych dostaw gazu.