Czarny scenariusz dla banków: oddają frankowiczom mieszkania za darmo i tracą 234 mld zł

Scenariusz optymistyczny to 34,5 mld zł. To koszt, jaki sektor bankowy musiałby ponieść, zawierając masowo ugody z frankowiczami – wynika z najnowszej analizy KNF. Rachunek jest dość prosty, co wybrać – wojnę czy pokój. Ale banki wcale do pokoju nie są przekonane. Zobaczymy, czy zmienią zdanie 25 marca.

Sądny dzień zarówno dla banków jak i dla frankowiczów zbliża się wielkimi krokami. Będzie to 25 marca, kiedy Sąd Najwyższy odpowie na sześć kluczowych pytań dotyczących kredytów walutowych. Każde „tak” lub „nie” może kosztować banki dziesiątki, a nawet setki miliardów dolarów.

Bizblog.pl poleca

Ciekawe, że Sąd Najwyższy dotąd nie wiedział, z jakimi skutkami finansowymi będzie się wiązać jego decyzja. I nie pytał o to ani Komisji Nadzoru Finansowego, ani Narodowego Banku Polskiego, które mogłyby podpowiedzieć. 

Rzecznik Sądu Najwyższego Aleksander Stępkowski wyjaśniał na łamach „Rzeczpospolitej”, że w świetle przepisów SN ma możliwość zasięgnięcia opinii prokuratora generalnego w tej sprawie i to uczynił, ale cóż prokurator generalny może na ten temat wiedzieć?

Z kolei ani KNF, ani NBP, choć taką wiedzę mają, nie przekazały jej Sądowi Najwyższemu. Dlaczego? Bo bały się oskarżeń, że próbują wpływać na orzeczenia SN. To jednak trochę kuriozum, że ktoś wie coś bardzo ważnego, ale nie powie. KNF więc zdecydował się jednak zwyczajnie upublicznić swoje szacunki na temat tego, jakie skutki ekonomiczne będzie miała decyzja SN.

Mieszkanie w prezencie od banku?

Z analiz Komisji wynika, że najgorszy scenariusz może się ziścić, kiedy doszłoby do unieważnienia kredytu, ale bez wzajemnego rozliczenia, tzn. banki musiałyby zwrócić kredytobiorcom pobrane dotąd raty, ale z drugiej strony kredytobiorcy nie musieliby zwracać bankom pożyczonego kapitału. Innymi słowy, frankowicze otrzymaliby od banków mieszkania za darmo. Taki wariant kosztowałby zdaniem KNF sektor bankowy 234 mld zł.

Ten czarny scenariusz z pewnością mocno uderzyłby w sektor bankowy, a kilka banków mogłoby go nie przetrwać i upaść.

Z drugiej strony taki wariant wydaje się bardzo mało prawdopodobny albo nawet zupełnie nieprawdopodobny.

Swoją drogą, już widzę, jak bardzo wściekliby się kredytobiorcy złotówkowi, gdyby frankowicze dostawali mieszkania za darmo. I słusznie.

Ugody najkorzystniejsze, ale banki ciągle kręcą nosem

Z kolei najtańsza dla banków opcja rozwiązania problemu z kredytami frankowymi to wariant zaproponowany w grudniu przez szefa KNF: masowe ugody z frankowiczami polegające na przewalutowaniu ich kredytów po kursie z dnia zaciągnięcia. Dla sektora bankowego to byłby koszt 34,5 mld zł.

Jeszcze kilka lat temu taki wariant oburzał banki i w ogóle nie był przez nie brany pod uwagę. Dzisiaj to prawdopodobnie najkorzystniejsze dla nich rozwiązanie. Mimo to banki się do niego wcale nie kwapią. 

Raiffeisen zupełnie wycofał się z prac wspólnego bankowego zespołu nad ugodami, Millennium coś kręci z jakimi ugodami, ale nie tymi, które proponuje KNF, a zdecydowanie mniej korzystnymi dla klientów, a Getin Noble Bank unika tematu.

Z drugiej strony gotowość do zawierania ugód zadeklarowały państwowe PKO BP i Pekao oraz  ING i wstępnie mBank, którego prezes uznał, że „to najdalej idące, rozsądne rozwiązanie problemu” i planuje jego testy. Santander natomiast się ciągle waha.

I tak każdy czeka na 25 marca. Jeśli orzeczenie SN będzie niekorzystne dla banków, z pewnością szybciutko zdecydują się na ugody. Tylko żeby nie było trochę za późno, bo frankowicze poczują już krew i mogą nie odpuścić i iść do sądów walczyć o najwyższą stawkę.