Jak zarobić na fotowoltaice? Nowy system może w tym pomóc

Fotowoltaiką mocno zakołysało po wprowadzeniu systemu net-billing, ale sytuacja powoli wraca do normy i energia ze słońca znowu cieszy się coraz większą popularnością. Wszystko zależy od tego, jak często aktualizowana jest cena energii. W Wielkiej Brytanii to nawet 15 minut.

Wcale nie jest tak, że Polska tylko węglem stoi. Obecny kryzys energetyczny dobitnie udowadnia, że przez opieranie się na jednym źródle ciepła – można szybko popaść w spore kłopoty. Nad Wisłą zaś coraz bardziej rośnie w siłę fotowoltaika. Na tyle, że pod kątem energii ze słońca zajmujemy w Europie medalowe, trzecie miejsce, zgodnie z raportem Global Market Outlook For Solar Power 2022-2026. Wyprzedzają nas pod tym względem tylko Niemcy i Hiszpanie. A to ma być jedynie początek słonecznej ekspansji UE. Przecież Bruksela celuje, żeby już w 2035 r. mieć ok. 40 GW z odnawialnych źródeł energii. Czyli dwa razy więcej niż teraz, bo obecnie to ok. 19 GW. 

Mówimy o dwukrotnym wzroście produkcji energii z OZE przez nieco ponad dziesięć lat. Jest to niezwykle ambitne założenie. Kurs został już wyznaczony, więc rynek nabiera rozpędu i będzie musiał dalej się rozwijać. Nie będzie to oczywiście łatwe, szczególnie w kontekście bieżącej sytuacji geopolitycznej proces ten może wyhamować, ale trudności te powinny mieć charakter jedynie przejściowy – przekonuje Piotr Tomala z firmy Green Cell.

Fotowoltaika w Polsce: system net-billing może pomóc

Wielu wskazywało, że fotowoltaikę w Polsce czeka ostre hamowanie, po tym, jak od 1 kwietnia 2022 r. zaczął obowiązywać net-billingowy system rozliczania nadwyżek energii. Zgodnie z nim rozlicza się nie ilości energii oddanej do sieci, jak miało to miejsce wcześniej przy opustach, lecz według jej realnej wartości rynkowej, czyli cenie, po której jest sprzedawana i kupowana na giełdzie energii elektrycznej. I rzeczywiście: na początku obowiązywania tych nowych regulacji klienci nieco się wystraszyli i na rynku fotowoltaiki trochę zakołysało.

Bizblog.pl poleca

Problemy dotyczą głównie firm, których płynność finansowa bazowała na zobowiązaniach na pokrycie bieżącego zatowarowania. Ich właściciele wierzyli, że stan wysokiego popytu będzie stale wzrastał. Schemat ten niestety rozsypał się i przedsiębiorcy ci zostali z opłaconymi urządzeniami, na które chwilowo nie było chętnych – tłumaczy Piotr Tomala.

Teraz sytuacja już się nieco uspokaja. Przewagę zyskują ci z zapleczem finansowym, co pozwoliło przetrwać im ten trudniejszy okres. Zdaniem ekspertów skorzystać na tym mają głównie te podmioty, które nie przespały czwartego kwartału ubiegłego roku oraz pierwszego kwartału obecnego, gdy wzrosty sprzedaży były bardzo wysokie. Wtedy wiele osób chciało zamontować panele przed 1 kwietnia, aby zachować prawo do wcześniejszego modelu rozliczeniowego, polegającego na opustach.

Do pełnego szczęścia potrzebne są jeszcze magazyny energii

Po kilku miesiącach strach w Polsce przed net-billing jest już znacznie mniejszy. Eksperci przekonują, że w tym systemie, tak jak wcześniej na opustach, też można zyskać. I za przykład wskazują rozwiązania podjęte w Wielkiej Brytanii.

Stosowany jest tam system net-bilingowy, a fotowoltaika świetnie się rozwija między innymi dlatego, że duża część odpowiedzialności z tego zakresu została przerzucona na operatorów sieci energetycznych wraz z częstą aktualizacją cen energii, następującą nawet co 15 minut – przekonuje Piotr Tomala.

W Polsce zaś system oparty jest na Rynkowej Ceny Miesięcznej. Ale już widoczne są dążenia, żeby ta aktualizacja odbywała się jednak częściej. To otwarłoby nowe możliwości zwiększenia rentowności inwestycji. Najlepszym na to sposobem jest śledzenie cen energii – magazynowanie jej, gdy jest tania, a oddawanie, gdy cena jest na zadowalającym dla użytkownika poziomie.

Do tego jednak potrzebny jest magazyn energii elektrycznej, na który już obecnie są przewidziane atrakcyjne systemy dotacji – zauważa Tomala.

Energia ze słońca ciągle receptą na zbyt wysokie rachunki

Globalną fotowoltaikę może czekać jeszcze jeden kłopot. Wszak globalnie rosnące ceny energii wpłyną również na wzrost cen instalacji fotowoltaicznych. Ale okres zwrotu z inwestycji – przy zoptymalizowanej instalacji współfinansowanej z dotacji, wyposażonej w magazyn energii – dalej szacowany jest na tylko sześć lat.

To jest naprawdę krótki okres. Jeżeli ceny energii zostaną w pewnym stopniu uwolnione w przyszłym roku, co spowoduje znaczne podwyżki, to czas zwrotu będzie jeszcze krótszy – uważa Piotr Tomala.

Wszystko więc wskazuje na to, że Polska dalej będzie wyprzedzać swoje słoneczne plany. Przecież Polityka Energetyczna Polski do 2040 r. zakłada, że w 2030 r. moc zainstalowana może wynieść ok. 5–7 GW łącznie w mikroinstalacjach i w dużych instalacjach, a w 2040 r. aż 10–16 GW. Tymczasem już pod koniec maja 2022 r. moc fotowoltaiki w Polsce osiągnęła poziom ponad 10,2 GW.

Czytaj także: Dostawy gazu do Polski do bajki? Surowca w Baltic Pipe może brakować już w grudniu