Na polskich drogach pojawi się więcej fotoradarów. Zmierzą nie tylko w prędkość

Inspekcja Transportu Samochodowego twierdzi, że fotoradar zmniejsza liczbę wypadków drogowych. Dlatego urządzeń śledzących poczynania kierowców na polskich drogach ma być więcej. To pułapka nie tylko dla tych, którym zbyt często noga ciąży nad pedałem gazu.

Jak informuje Rzeczpospolita, w ciągu dwóch najbliższych lat na polskich drogach ma pojawić się 358 nowych urządzeń, które będą miały jeden cel: wychwycić wykroczenia kierowców. Rzecz jasna na pierwszym miejscu będą przekroczenie prędkości. To było główną przyczyną zeszłorocznych wypadków drogowych. W ubiegłym roku było ich prawie 32 tys. Zginęły 2862 osoby, a ponad 37 tys. było rannych.

Według ITS przełożenie jest bardzo proste: im więcej fotoradarów, tym lżejsza noga kierowców i w efekcie mniej wypadków. Dlatego już w przyszłym roku ma pojawić się sto nowych tego typu urządzeń. ITS ma pół roku na wskazanie Inspekcji Transportu Drogowego szczególnie niebezpiecznych miejsc, gdzie powinien być zamontowany fotoradar. 

Fotoradar sprawdzi nie tylko prędkość.

Pomiar prędkości to jednak nie jedyna wartość, jaką będą sprawdzać nowe fotoradary. Na ich celowniku znajdzie się również kontrola wjazdu na czerwonym świetle, niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej na przejeździe kolejowym oraz nie tylko punktowy, ale też odcinkowy pomiar prędkości. ITS przy okazji planowania instalacji fotoradarów chce też przejrzeć te już istniejące. 

Zmiana prawa już za nami.

Na początku lutego doszło do zmiany przepisów dotyczących zasad badania urządzeń rejestrujących wykroczenia kierowców. Ich modyfikacja była konieczna, bo inaczej kierowcy podważaliby wyniki pomiaru w nieskończoność. Wśród zmian jest m.in. wprowadzenie nowych wymagań w obowiązku rejestracji wyników pomiarów i wyposażenia przyrządów w zegar czasu rzeczywistego.

Od teraz nie ma już też żadnych ograniczeń badań rodzajów przyrządów wyłącznie do przyrządów radarowych, laserowych i prędkościomierzy kontrolnych. Przy okazji zmieniono nazwę z „przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w ruchu drogowym” na „przyrządy do pomiaru prędkości pojazdów w kontroli ruchu drogowego”.

Fotoradar? Lepiej nie narzekać, inni mają gorzej.

Na wieść o nowych fotoradarach pewnie niejeden polskich kierowca pomyśli, że tak ciężko jak on to nie ma teraz nikt. Ale niestety jest nieco inaczej. Po tym, jak liczbę tego typu urządzeń w krajach europejskich sprawdził Yanosik, jest jasne, że nasz kraj zamiast murowanego kandydata na kontynentalnego lidera, jest pod tym względem zaledwie średniakiem. 

Zdecydowanie najbardziej fotoradar na Starym Kontynencie nęka Włochów. Kamer wycelowanych na drogowe wykroczenia jest tu blisko 6 tys. Ledwo kilkaset mniej jest na terenie Wielkiej Brytanii. We Francji jest ponad 2600 fotoradarów, w Hiszpanii przeszło 1100. W Niemczech jest ich blisko 4 tys. W Polsce to niespełna 500. I biorąc pod uwagę nawet planowany w ciągu dwóch lat wzrost – dalej będzie nam do tych najpilniej patrzących na swoje drogi trochę daleko.