System wsparcia dla farm wiatrowych znowu utknął w Sejmie. A czasu coraz mniej

Wyjątkowego pecha ma ustawa o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych. Po kilku wersjach i odwlekaniu w czasie jej procedowania przez rząd przyszedł czas na Sejm, który nad regulacjami ma się pochylić dopiero w grudniu. Jak dobrze pójdzie.

Ustawa o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych ma być tą regulacją, która wreszcie uporządkuje offshorowe podwórko nad Wisłą. 

Bizblog.pl poleca

Dominik Gajewski, radca prawny, ekspert Konfederacji Lewiatan, przekonuje, że „konieczne jest jak najszybsze wejście w życie tej ustawy”. Tyle że na razie wszystko niemiłosiernie przeciąga się w czasie. Na stole jest już bodaj trzeci projekt, a Sejm, który nad tymi przepisami miał się pochylić na początku listopada, zrobi to dopiero w grudniu. O ile nie będzie następnej obsuwy. 

Farmy wiatrowe na morzu nie mogą czekać w nieskończoność

Tyle że kolejne przesuwanie terminów z procedowaniem tych przepisów może się skończyć boleśnie dla naszego kraju. Tego samego, który przynajmniej planuje stopniowo porzucać węgiel na rzecz innych, zdecydowanie bezpieczniejszych dla klimatu źródeł energii.

Proponowane przepisy wszak zakładają specjalny system wsparcia dla farm wiatrowych na morzu. By móc z niego skorzystać trzeba do 31 marca 2021 r. zgłosić się do Urzędu Regulacji Energetyki po kontrakty różnicowe. Ten na wydanie decyzji będzie miał czas do 30 czerwca przyszłego roku. W tym samym terminie system wsparcia zmieni swój dotychczasowy sposób funkcjonowania. Pomoc po tym czasie przyznawana będzie wyłącznie w formule aukcji konkurencyjnych. 

Czas więc nagli i nie dziwne, że w pierwotnym planie tym projektem ustawy Sejm miał się zająć już na początku listopada. Wychodzi teraz jednak na to, że rząd do tego czasu ostatecznego projektu nie przyjmie, który tym samym nie trafi za chwilę pod obrady Sejmu. Będzie musiał czekać na kolejne posiedzenie.

Szkopuł w tym, że w tym roku zaplanowano jeszcze tylko dwa – 9 i 10 grudnia oraz od 15 do 17 grudnia. Potem zostaje cała droga legislacyjna zakończona podpisem prezydenta RP. Czasu do 31 marca na zrobienie pierwszego kroku w kierunku systemu wsparcia dla morskich farm wiatrowych będzie już bardzo mało. 

Wiatr – lider polskiego OZE

Zgodnie z wyliczeniami Polskich Sieci Elektroenergetycznych z 1 października 2020 r. moc zainstalowanych farm wiatrowych w Polsce wynosi obecnie prawie 6,3 GW. To ok. 65 proc. wszystkich instalacji OZE w naszym kraju. Tym samym energia z wiatru stanowiła w 2019 r. ok. 8,2 proc. całej zużytej energii.

A to dopiero początek tego wiatrowego boomu energetycznego w kraju nad Wisłą. Planowana moc instalacji wiatrowych na lądzie ma w 2030 r. osiągnąć 8-10 GW. Do tego czasu, zgodnie z zapisami Polityki Energetycznej Polski do 2040 r., moc zainstalowanych farm wiatrowych na morzu obejmie ok. 5,9 GW, a w 2040 r. – ok. 8-11 GW. 

Właśnie te wiatrowe plany mają rzeczywiście zmieniać nasz miks energetyczny, w którym nadal dzieli i rządzi węgiel. Już w 2025 r. udział OZE ma wzrosnąć do 17,6 proc., a w 2030 r. – 21 proc. Głównym „koniem pociągowym” tych zmian mają być właśnie farmy wiatrowe na morzu. Chyba że na przeszkodzie staną przepisy prawa lub ich brak.