Energia słoneczna receptą na gaz z Rosji? Właśnie tak OZE niweczą plany Putina

Obecny kryzys energetyczny pozwala obrońcom paliw kopalnych atakować odnawialne źródła energii, które ich zdaniem nigdy nie będą mogły zadbać na odpowiednim poziomie o bezpieczeństwo energetyczne. Tyle że manipulacje z dostawami gazu, jakimi tak po prawdzie od roku Gazprom ćwiczy Europę, ukazały dokładnie odwrotną zależność. Już tego lata Unia Europejska mogła mieć spore kłopoty energetyczne, gdyby nie pomoc energetyki słonecznej. To ona pokrzyżowała plany Putina.

Kryzys energetyczny uczy. Polska już nie chce gazu jako paliwa przejściowego, ale cały czas koncentruje się na węglu. Bo zanim zacznie nad Wisłą porządnie wiać i świecić, to właśnie czarne złoto ma zadbać o ciepło i światło w naszych domach. Jak wykazuje to Paweł Czyżak, analityk energetyczny z Ember, w publikacji w serwisie Carbon Brief: podczas trudnego dla Europy lata, które przyniosło rekordowo wysokie ceny energii i upały, to właśnie energia słoneczna przyniosła bardzo potrzebną ulgę. 

Rekordowy poziom energii słonecznej w całej UE tego lata pozwolił uniknąć zapotrzebowania na 20 mld metrów sześciennych gazu, którego import kosztowałby 29 mld euro – wylicza Paweł Czyżak.

Energia słoneczna odpowiedzią na kryzys energetyczny

Zdaniem analityka Ember Europa stoi obecnie w obliczu kryzysu energetycznego o niespotykanych dotąd rozmiarach. Paweł Czyżak dowodzi, że ograniczenie dostaw paliw kopalnych przez Rosję spowodowało wzrost cen energii elektrycznej do rekordowego poziomu, a dodatkowe obciążenie spowodowała niedostępność reaktorów jądrowych we Francji i susza, która wpłynęła na produkcję energii wodnej w wielu krajach europejskich. Przeciwwagą okazała się energia słoneczna. 

Produkcja energii słonecznej w UE wzrosła o 28 proc. latem 2022 r., między majem a sierpniem w porównaniu z tym samym okresem rok wcześniej – twierdzi Czyżak.

W tym czasie energia słoneczna wygenerowała rekordowe 12 proc. całej energii elektrycznej w UE – w porównaniu z 9 proc. latem ubiegłego roku. To ją stawia na równi z energią wiatrową, przed energią wodną i raptem cztery punkty procentowe za energią węglową. Co istotne: to żaden incydentalny wzrost, tylko stały trend. W UE jeszcze w 2015 r. było z tego źródła 104 GW, a w 2021 r. – już 162 GW.

Polska z największą ekspansją słoneczną w UE

Okazuje się, że najszybszy wzrost generacji słonecznej od 2018 r. miał miejsce w Polsce. Do teraz ta spuchła 26-krotnie. Jeszcze pięć lat temu w Polsce było raptem kilka tysięcy prosumentów. Dzisiaj jest ich ponad milion. A kto ma najwyższy teraz udział energii słonecznej w swoim miksie energetycznym? Pierwsze miejsce na podium przypada w udziale Holandii (23 proc.), drugie Niemcom (19 proc.), a trzecie – Hiszpania (17 proc.). Polska z wynikiem 8,1 proc. plasuje się mniej więcej w połowie stawki. Wyprzedzamy m.in. Francję (7,7 proc.), Austrię (2,4 proc.) i Szwecję (1,1 proc.). 

W 18 krajach UE udział energii słonecznej w letniej produkcji energii elektrycznej był rekordowy – zaznacza Paweł Czyżak.

Pozwolenia hamują energię ze słońca

Unijny plan REPowerEU zakłada, że w 2025 r. w UE będzie dwa razy więcej mocy słonecznych niż w 2020 r., co ma też stanowić element celu 45 proc. OZE w 2030 r. Taka jest propozycja, nad którą ma pochylić się w najbliższym czasie Parlament Europejski. 

W obliczu niebotycznych cen gazu, które będą utrzymywać się przez kilka lat, szybszy rozwój energetyki słonecznej pomógłby zmniejszyć zapotrzebowanie na drogi import paliw kopalnych – przekonuje analityk Ember.

Bizblog.pl poleca

Tymczasem ostatnia analiza Embera pokazuje, że prognozy dotyczące rocznego przyrostu mocy instalacji słonecznych w nadchodzących latach nie są wystarczające do stworzenia systemu energetycznego UE zgodnego z celami klimatycznymi. Okazuje się, że jedną z głównych przeszkód w szybszym rozwoju energetyki słonecznej jest długi czas oczekiwania na pozwolenia. W wielu krajach czas realizacji projektów przekracza prawnie obowiązujące limity unijne.

W niektórych miejscach o dużym potencjale słonecznym, w tym we Włoszech, Portugalii i Chorwacji, obserwuje się znaczne opóźnienia w uzyskiwaniu pozwoleń, przy czym w Chorwacji czas realizacji projektu wynosi nawet cztery lata – wskazuje Paweł Czyżak.

Czytaj także: Cyrk z pompami ciepła. Polacy wściekli się na polityków. Mieli zaoszczędzić kupę kasy, a pójdą z torbami