Polski rząd żegna węgiel. Ma mu w tym pomóc atom i wiatr

Wiemy, jak ma wyglądać w następnych dekadach polska energetyka. Rada Ministrów przyjęła „Politykę energetyczną Polski do 2040 r.”. Dokument wywołał polityczne spięcie z reprezentantami Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry i też dodatkowo namieszał w negocjacjach z górnikami dotyczącymi umowy społecznej.

Już w 2030 r. udział odnawialnych źródeł energii w polskim miksie energetycznym ma wynieść 23 proc. Moc farm wiatrowych w tym czasie ma wzrosnąć do ok. 5,9 GW w 2030 r. i do ok. 11 GW w 2040 r. W 2033 r. w Polsce ma działać jeden blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1-1,6 GW. W sumie, w odstępstwie kolejnych 2-3 lat, powstać ma sześć takich bloków. Dzięki temu ma udać się zredukować emisję gazów cieplarnianych już w najbliższej dekadzie o ok. 30 proc. Taki harmonogram ma też pozwolić na zmniejszenie udziału węgla w miksie energetycznym z dzisiejszych 74 proc. do 11-28 proc. w 2040 r. Szacuje się, że zeroemisyjny system energetyczny stworzy ok. 300 tys. nowych miejsc pracy. To główne założenia „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.”.

Energetyka na politycznym rozdrożu

„Polityka energetyczna Polski do 2040 r.” w przyjętym przez rząd kształcie wywołała zamieszanie polityczne w Zjednoczonej Prawicy. Bardzo nieprzychylnie o dokumencie bowiem wypowiadają się przedstawiciele Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry.

Informujemy, że ministrowie Solidarnej Polski nie poparli uchwały Rady Ministrów z dnia 2 lutego 2021 roku w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.”

– czytamy w komunikacie SP opublikowanym w social mediach. 

Bizblog.pl poleca

I nie jest to nic zaskakującego. Już wcześniej wszak np. wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski wyraźnie dawał do zrozumienia jak zwolennicy Zbigniewa Ziobry widzą transformację energetyczną, którzy jak mantrę powtarzają, że nie są zwolennikami walki z węglem. Chcą za to boju o czyste powietrze.

Przypominam, że w 2019 r., co jest zresztą zapisane w programie całej Zjednoczonej Prawicy, szliśmy z założeniem, że będziemy „konsekwentnie na forum Unii Europejskiej przeciwdziałać rozwiązaniom dla Polski i Polaków niekorzystnych, m.in, tych w polityce energetycznej”. To jest cytat z programu PiS z 2019 r.

– wytyka Kowalski. 

Budujemy skansen energetyczny UE?

Eksperci przyjęty przez rząd dokument przyjęli raczej chłodno. Mimo, że minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka przekonuje, że „PEP2040 wprowadzi Polskę na ścieżkę dążenia do gospodarki niskoemisyjnej, poprzez realizację sprawiedliwej transformacji energetycznej, rozwój OZE, poprawę efektywności energetycznej oraz poprawę jakości powietrza”. Suchej nikt na przyjętej strategii nie zostawia m.in. Joanna Flisowska, kierująca zespołem klimat i energia w Greenpeace Polska.

To kuriozalny dokument, który ma się nijak do wyzwań przed jakimi stoi sektor energetyczny w Polsce. Projekt jest też oderwany od realiów polityki europejskiej. Od dawna wiadomo, że w energetyce potrzebne są rewolucyjne zmiany. Tymczasem PEP 2040 już w momencie wejścia w życie jest nieadekwatny

– przekonuje. 

Nieco mniej kategoryczny w komentarzach jest Bartłomiej Sawicki z BiznesAlert.pl, który uważa, że przyjęta przez rząd ścieżka transformacji energetycznej – z zastrzeżeniem, że jeśli będzie realizowana – „pozwoli zmieścić się w porozumieniu paryskim”.

Jeśli, bo strategia wisi na atomie

– zaznacza Sawicki.

Górnicy chcą zobaczyć rządowy dokument

Nie do końca wiadomo, jak się ma przyjęta przez rząd strategia do prowadzonych negocjacji z górnikami. W dniu, kiedy Rada Ministrów przyjmowała „Politykę energetyczną Polski do 2040 r.” spotkał się też Zespół Trójstronny ds. Bezpieczeństwa Socjalnego Górników. Rozmowy na temat umowy społecznej mają być kontynuowane prawdopodobnie w przyszłym tygodniu. Przypomnijmy, że związkowcy chcą, żeby zachować harmonogram czasowy przyjęty jeszcze w porozumieniu z górnikami z 25 września 2020 r., który zakładał zamknięcie ostatniej kopalni w 2049 r. 

Wcześniejsze uzgodnienia zespołów roboczych w tym zakresie mogą być niewystarczające dla Komisji Europejskiej

– zauważa w rozmowie z PAP Wacław Czerkawski, współprzewodniczący Zespołu Trójstronnego ze strony społecznej, szef śląskiego OPZZ.

Górnicza Izba Przemysłowo-Handlowa wylicza, że w ubiegłym roku branża węglowa miała straty powyżej 3 mld zł. Pożegnanie z węglem zaś w najbliższych dekadach może oznaczać – w zależności od scenariusza zmian – ubytek od ok. 25 tys. do ok. 75 tys. miejsc pracy wokół górnictwa, nie licząc tych w kopalniach. Nic więc dziwnego, że podczas spotkania związkowcy wyrazili oczekiwanie jak najszybszej informacji o szczegółach przyjętej „Polityki energetycznej Polski do 2040 r.”. Chcą sprawdzić na ile dokument jest zgodny z negocjacjami w sprawie umowy społecznej z górnikami.