To już prawdziwa plaga. Jak się uchronić od zoombombingu, pokazuje Click Meeting

Badanie ClickMeeting pokazało, że bezpieczeństwo stawiamy na pierwszym miejscu, a webinary chcielibyśmy koniecznie zabezpieczać hasłem. To kluczowe w miarę jak telepraca staje się nową normalnością.

ClickMeeting to polska platforma webinarowa, która notuje rekordową popularność. W marcu tego roku zorganizowano na niej 4-krotnie więcej wydarzeń niż rok wcześniej. Wzrosła również liczba użytkowników: z 870 tys. na ponad 3,2 mln.

Wszystkiemu winien oczywiście koronawirus, który sprawił, przez dużą część roku byliśmy zamknięci w czterech ścianach. Obecnie regulacje są już luźniejsze, ale to wcale nie znaczy, że mamy porzucić nowe przyzwyczajenia.

Jak pokazuje badanie ClickMeeting, nawet po zakończeniu dystansowania społecznego zdecydowana większość z nas uczyni z webinarów modus operandi. Zasmakowaliśmy efektywności, jaką niesie ze sobą brak konieczności fizycznego pojawiania się w salach konferencyjnych, więc będziemy chcieli kontynuować to również w przyszłości.

Bezpieczeństwo jest kluczowe dla wyboru narzędzia webinaru

Kiedy na spotkanie wirtualne umawiamy się z partnerami biznesowymi, pod żadnym pozorem nie chcemy, aby naszą komunikację przechwyciły osoby trzecie. Zabezpieczenie dostępu do spotkania jest istotną kwestią, co potwierdza poniższa grafika.

Świetnie pokazały to przykłady zoombombingu, które zwłaszcza na początku pandemii trafiały na czołówki internetowych portali. W Polsce jego ofiarą padł CCC. Na konferencję firmy dostały się nieproszone osoby, które zakłóciły jej przebieg. Na Zachodzie zdarzyły się zaś doniesienia o włamaniach na spotkania poświęcone zdalnemu nauczaniu, które dezorganizowały lekcje.

Możliwość przeprowadzenia takich nalotów wynikała z nieznajomości ustawień Zooma, który domyślnie nie zabezpieczał spotkania hasłem i nie aktywował poczekalni, z której gospodarz mógłby zapraszać użytkowników do rozmowy.

Właśnie dlatego na wagę złota są dodatkowe opcje, podnoszące bezpieczeństwo, jak dostęp poprzez hasło lub token, nagrywanie jedynie wybranych obszarów okna webinarowego, ukrywanie listy uczestników czy manualne zatwierdzanie osób rejestrujących się na webinar.

Gdzie są moje dane?

Dla część z nas, a przede wszystkim dla firm, kluczowa może być również fizyczna lokalizacja serwera. W ostatnim czasie tej kwestii przyjrzał się Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE), który stwierdził nieważność tzw. Privacy Shield. Trybunału stwierdził, że europejscy użytkownicy nie są wystarczająco chronieni przed nadzorem służb amerykańskich, a wymieniony wyżej akt jest wykorzystywany do transferu danych z Unii Europejskiej do USA. Jedną z platform, która zdecydowała się na rezygnację z wykorzystywania serwerów poza terenem Unii Europejskiej jest właśnie gdański ClickMeeting.

Nie powinniśmy skupiać się na samym aspekcie kraju czy kontynentu, w którym przechowywane są dane. Oprócz tego gdzie, bardzo ważne jest też jak jest to robione

mówi Dominika Paciorkowska, Dyrektor Zarządzająca ClickMeeting.

Jej firma podkreśla, że ze swoimi dostawcami zawarła odpowiednie umowy powierzenia przetwarzania danych osobowych z gwarancją wysokiego stopnia ochrony danych. Dane to paliwo XXI, więc powinniśmy je odpowiednio chronić.

Bizblog.pl poleca