Szejkowie już zacierali ręce. A Putin na to: nie nada… I wtedy ceny ropy zaczęły spadać 

Już się wydawało, że droga do kolejnych podwyżek ropy stoi otworem. Tymczasem jej notowania po osiągnięciu 40 dol. nagle zaczęły spadać. Wystarczyło, że Bloomberg napisał, że porozumienie w sprawie dalszego ograniczenia wydobycia ropy wcale nie jest takie pewne, jak wszyscy uważają.

Ceny ropy szły na giełdach w górę, ponieważ wszyscy się spodziewali, że najwięksi producenci ropy spotkają się w czwartek 4 czerwca (ewentualnie tydzień później) i uzgodnią obniżenie wydobycia na kolejne tygodnie. Tymczasem Bloomberg podał, że spotkanie się nie odbędzie, dopóki „wszystkie kraje najpierw nie zgodzą się ograniczyć produkcji o tyle, ile obiecały”.

Ceny w tym tygodniu były stabilne w związku z wiadomością o spotkaniu Rosji i Arabii. Dzisiejsze spadki są zdecydowanie spowodowane najnowszymi doniesieniami w sprawie OPEC

– uważa Olivier Jakob, analityk Petromatrix.
Źródło: Bloomberg.com

Trzy miesiące to dla Rosjan za dużo

Baryłka Brent szybko spadła o 32 centy (0,8 proc.), do 39,25 dol., a West Texas Intermediate (WTI) o 5 centów do 36,76 dol.

Rynek wycenił rozszerzenie cięć, które może się teraz nie zmaterializować

– skwitował spadki Ole Hansen, szef strategii w Saxo Bank.

Wszystko rozbija się o to, że Rosja chce ograniczenia wydobycia jeszcze przez miesiąc, a Saudowie przez kolejne trzy. Dla borykającej się z poważnymi problemami gospodarki rosyjskiej, mocno uzależnionej od środków pozyskiwanych z eksportu ropy, może to być stanowczo za długo. Tym bardziej, że prezydent Putin może potrzebować dużo rubli na ugłaskanie Rosjan po zmianie konstytucji i przedłużeniu sobie rządów. Ewentualne wzrosty w kolejnych tygodniach mogą nie załatać dziury w finansach Federacji, która pojawi się teraz.

Cięcia, które uzgodniły Grupa OPEC+, w skład której wchodzą członkowie Organizacji Krajów Eksportujących Ropę Naftową oraz Rosja, obniżyły produkcję o 9,7 mln baryłek dziennie (BPD), około 10 proc. globalnej produkcji sprzed kryzysu. Ceny znajdowały się wtedy na absolutnym dnie, w kwietniu baryłka ropy Brent spadła poniżej 16 dol., najniższego poziomu od 21 lat. Moskwa nie miała więc za bardzo wyjścia, jak przyłączyć się do pomysłu szejków.

A co jeśli gospodarka się załamie?

Edward Moya, starszy analityk rynku w OANDA, uważa, że rynki nie były do ​​końca przekonane, że Rosja będzie dalej ograniczać wydobycie, więc ceny ropy miały niewielkie pole do wzrostu. Gdy jednak pojawiły się informacje, że Moskwa nie wyłamie się z sojuszu z Saudami, notowania surowca poszły mocno w górę.

Rynek ropy naftowej wydaje się podążać za optymizmem giełdowym, który jak dotąd jest nie do złamania, pomimo napięć handlowych z Chinami oraz niepokojów społecznych w USA

– wskazuje Edward Moya.

Globalne ożywienie gospodarcze po otwarciu gospodarki zwiększyło popyt na ropę, ale jeśli wojna handlowa będzie eskalować, a niepewna sytuacja w Stanach Zjednoczonych będzie się utrzymywać dłużej, szybko może się okazać, że porozumienie ograniczające wydobycie o 9,7 mln baryłek dziennie to za mało, by podbić ceny ropy.