Truskawki w tym roku będziemy kupować na sztuki. Trudno obecnie o droższe owoce

Rok temu informowaliśmy, że cena ulubionych owoców Polaków jest najwyższa od pięciu lat. Ale zeszłoroczne rekordy to już przeszłość. Dopiero w tym roku truskawki pokazują, jak naprawdę potrafią być drogie.

Rok temu na przełomie maja i czerwca za kilogram posłach truskawek trzeba było zapłacić 20 zł. Dzisiaj kupujący taką cenę przywitaliby z pocałowaniem w rękę i niskim ukłonem. Bo tyle to obecnie kosztują truskawki sprowadzane z Grecji. Za te wyhodowane w Polsce trzeba zapłacić nawet do 34 zł za kilogram. Czemu aż tak drogo? Bo tych truskawek jest znacznie mniej niż chętnych na nich klientów. 

Cena truskawek rośnie dla tych polskich i importowanych

27 kwietnia na rynku hurtowym Bronisze cena importowanych truskawek wahała się między 13 a 22 zł. Ale tydzień później za kilogram truskawek z zagranicy trzeba było zapłacić już co najmniej 18 zł. W ciągu zaledwie tygodnia cena minimalna podskoczyła więc o 5 zł (ponad 38 proc.). Dlaczego? Importerzy spostrzegli się, że na rynku będzie mało krajowych truskawek.

Bizblog.pl poleca

11 maja na rynku Bronisze za kilogram polskich truskawek płacono 33 zł. Dzisiaj obowiązujące tam widełki to 25-30 zł, co jednoznacznie wskazuje, że to obecnie najdroższe owoce. Dla porównania: za kilogram winogron maksymalnie zapłacimy 15 zł, podobnie za nektarynki, za pomarańcze 8 zł, a za morele 18 zł. Polskie truskawki przebija tylko i wyłącznie importowana borówka amerykańska, który tradycyjnie bardzo się ceni, i za którą trzeba zapłacić od 25 do nawet 40 zł za kilogram.

Będzie dalej drogo, bo truskawek jest za mało

Czy jest szansa, że ceny spadną? Eksperci uważają, że nie bardzo. A wszystko przez to, że na razie truskawek jest po prostu za mało. Prawa ekonomii w takich przypadkach działają tylko w jeden sposób: podnoszą cenę brakującego towaru. Jedyną pociechą jest to, że to tak naprawdę dopiero początek sezonu na truskawki i być może w następnych tygodniach te proporcje się zmienią. 

Serwis sad24.pl zauważa jednak, że rodzimych truskawek w Polsce w tym roku wcale nie musi być tak dużo. Podaży zaś ma cały czas dodatkowo towarzyszyć bardzo duży popyt. O nagłym zjeździe cenowym za polskie truskawki poniżej 20 zł lepiej od razu zapomnieć. Znawcy tematu przewidują obniżkę, ale o wiele łagodniejszą. Przekonują, że będziemy świadkami takiej samej sytuacji, z jaką mieliśmy do czynienia przy okazji truskawek hodowanych w szklarniach. Na przełomie kwietnia i maja ich cena spadła do 24 zł i cały czas utrzymuje się na podobnym poziomie.