Zero węgla, zero ekogroszku na ogrzewanie domów. Teraz to dopiero zacznie się cyrk w składach opału

Może i dobrze robią ci, którzy już teraz, kiedy wiosna za pasem, zbroją się na nowy sezon grzewczy i z półrocznym wyprzedzeniem kupują węgiel na potęgę. Bo wychodzi na to, że czarne złoto będzie tylko droższe. Do tego wszystkiego prezes Polskiej Grupy Górniczej (PGG) dokłada niezbyt optymistyczne prognozy, że węgla zacznie nam po prostu brakować. Dlatego spółka dodatkowo już teraz wprowadza pewne obostrzenia dla klientów indywidualnych.

Dostępność węgla, zwłaszcza jego najpopularniejszych wersji jak ekogroszek, już teraz jest mocno ograniczona, a ma być jeszcze gorzej. Oficjalnie poinformował o tym sklep PGG w swoim niedawnym komunikacie.

W odpowiedzi na problem dostępności węgla oraz konieczność ochrony rynku i konsumentów, PGG S.A. wprowadza do umów zawieranych z autoryzowanymi sprzedawcami m.in. ceny rekomendowane dla sprzedaży węgla dla klientów indywidualnych – informuje PGG.

Możliwe, że dalsza sprzedaż węgla będzie też bardziej reglamentowana. Już wcześniej panowała zasada, że jednorazowo nie można było kupić więcej niż 5 ton. 

Teraz do tych formalności ma dołączyć również od 18 kwietnia obowiązek dołączenia przez kupujących w autoryzowanych przez PGG punktach sprzedaży kopi deklaracji złożonej do Centralnej Ewidencji Budynków.

Ma to uniemożliwić kupowanie przez tę samą osobę kolejnej partii węgla metodą na sąsiada. PGG nie ukrywa też, co się stanie, kiedy embargo na rosyjski węgiel już zacznie działać. Spółka szacuje, że dla odbiorców indywidualnych, ciepłownictwa i małego przemysłu może zabraknąć 10 mln ton. Sama zaś deklaruje zwiększenie wydobycia maksymalnie o 1-1,5 mln ton.

Ceny węgla na historycznych maksimach

Kiedy cena węgla w portach ARA osiągnęła na początku października 2021 r. rekordowy poziom 274,5 dol. za tonę, było to powodowane w pierwszej kolejności zapotrzebowaniem energetycznym, które wyraźnie skoczyło ponad skalę, jak świat powoli zaczął przyzwyczajać się do myśli, że wreszcie może mieć pandemię koronawirusa pod jakąś kontrolą.

Ale teraz bezsprzecznie tematem nr jeden jest rosyjska agresja i wojna w Ukrainie, która jak wszystko wskazuje wywróci dotychczasowy stolik energetyczny do góry nogami. I im bardziej europejscy politycy naciskają na ograniczenie importu surowców z Rosji – najpierw na węgiel, potem na ropę, a na koniec na gaz ziemny – giełda reaguje coraz bardziej nerwowo.

W Stanach Zjednoczonych cena węgla pierwszy raz od 13 lat przekroczyła granicę 100 dol. W zagłębiu Illinois za tonę czarnego złota trzeba już płacić 109,55 dol. – najwięcej od 2005 r. 

Energetyczne skutki inwazji Rosji na Ukrainę mogą potrwać jeszcze przez jakiś czas. Węgiel będzie potrzebny w dającej się przewidzieć przyszłości – uważa cytowany przez Bloomberga Michelle Bloodworth, dyrektor generalny America’s Power.

Cena węgla na rekordowych poziomach

Nie inaczej jest w portach ARA. Tutaj jeszcze 4 kwietnia tona węgla kosztowała 262 dol. A teraz to już 300 dol. Mamy więc do czynienia ze wzrostem na poziomie 14,5 proc. raptem w tydzień. Do absolutnego rekordu jeszcze trochę brakuje. Węgiel zaczął drastycznie drożeć po rozpoczęciu rosyjskiej agresji an Ukrainę. Jeszcze 25 lutego za tonę w portach ARA trzeba było zapłacić prawie 194 dol. A potem było już tylko drożej, aż do osiągnięcia szczytu cenowego 8 marca, kiedy za węgiel przyszło płacić prawie 460 dol. To wzrost o 137 proc. w ciągu niespełna dwóch tygodni. 

Eksperci z katowickiego oddziału Agencji Rozwoju Przemysłu uważają, że obecnie sytuacja jest na tyle dynamiczna, że bardzo trudno kreślić jakiekolwiek prognozy na przyszłość. 

Po pandemii Covid-19, konflikt ukraińsko-rosyjski, jest kolejnym wydarzeniem, które pokazuje jak silne są powiązania pomiędzy światowymi rynkami energii i surowców – czytamy w opracowaniu ARP.

Eksperci przekonują też, że stopniowa eliminacja rosyjskiego węgla z rynku nie przełoży się na zwiększenie produkcji tego surowca. 

Bowiem trend redukcji produkcji energii z węgla w ostatnich latach był na tyle silny, iż znacząca część producentów węgla zbankrutowała lub musiała ograniczyć inwestycje w produkcję, lub całkowicie się z niej wycofać – przekonują specjaliści z ARP.

Mniej węgla dla gospodarstw domowych

Węgiel nie tylko jest coraz droższy, ale też za kilka miesięcy bardzo możliwe, że zacznie go po prostu brakować. Tomasz Rogala, prezes PGG, w rozmowie z Business Insider stwierdził, że poniesiemy koszty wywołanej przez Rosję wojny w Ukrainie. Polskie kopalnie mogą na szybko zwiększyć wydobycie, ale długo tak nie pociągną. Do tego niezbędne są inwestycje. Ale nawet jakby były podjęte jak najszybciej, to i tak ich efekt byśmy mogli odczuć dopiero za kilka miesięcy. 

To są ogromne koszty i zanim je poniesiemy, musimy mieć pewność, że tak wysokie zapotrzebowanie na węgiel utrzyma się przez dłuższy – przekonuje Rogala.

Zgodnie z tymi słowami Polacy powinni raczej w krótkiej perspektywie czasowe przygotować się na gorszy komfort życia i na ograniczenie zużycia energii we wszystkich obszarach. 

W kłopotach mogą być też gospodarstwa domowe – węgla opałowego na rynku będzie mniej, a jego cena już teraz drastycznie wzrosła – przewiduje szef PGG.