BoomBit – niby free-to-play, ale z giełdy ściągnął 25 mln zł

Warszawska giełda nie jest szczególnie ruchliwym miejscem. Nowych ofert publicznych mamy niewiele, a te które są to najczęściej przejścia z NewConnect. Tym większym zainteresowaniem cieszyło się wejście spółki BoomBit na rodzimy parkiet. Gdański developer gier mobilnych debiut może zaliczyć do udanych.

W kwietniu średnie obroty GPW wyniosły zaledwie 669 mln zł, co dało najgorszy wynik od trzech lat. Polskiej giełdzie brakować ma płynnych spółek z dużym potencjałem, co zniechęca inwestorów zagranicznych. Znakiem na zatrzymanie odpływu kapitału mogą być nowe oferty publiczne, a tych – nie licząc przejścia XTPL i DataWalk z NewConnect) było bardzo mało. Tegorocznym debiutantem jest BoomBit.

BoomBit, czyli gry mobilne free-to-play.

BoomBit to potentat mobilnych sklepów z grami. Praktycznie wszystkie jego tytuły zyskują najwyższe oceny i pobierane są w milionach. Od czasu założenia, czyli 2010 roku, developer wydał już łącznie kilkaset gier. W sumie ściągnięto je ponad 550 mln razy.

Największym hitem ostatnich miesięcy jest Tanks a Lot z ponad 8,5 mln pobrań. W grze samodzielnie budujemy czołg, aby następnie sterować nim na arenie i niszczyć przeciwników. Nowszym tytułem jest Idle Coffee Corp, w którym bawimy się w managera kawiarni. W ciągu 5 dni od premiery gra pobrana została przeszło milion razy.

Free-to-play kluczem do sukcesu.

Tak ogromne liczby BoomBit zawdzięcza nie tylko jakości gier, ale również modelowi przychodowemu. Zakłada on udostępnianie gier za darmo i monetyzację w trakcie rozgrywki. Polacy nie odkryli więc przysłowiowej Ameryki, ale dobrze wyegzekwowali znany model.

Gdańska firma zatrudnia 250 specjalistów na całym świecie – od Las Vegas po Pekin i cały czas pracuje nad nowymi tytułami. Jednocześnie dzieli uwagę pomiędzy developowanie 15 gier, Części także na Nintendo Switcha.

Jak podaje Puls Biznesu, BoomBit chce w najbliższych latach wzmocnić swoją pozycję na rynku i posiadać 10 gier, generujących miesięcznie ponad 300 tys. dol. przychodu. Jedna lub dwie z nich mają przynosić firmie 1 mln dol. przychodu miesięcznie. Do tego potrzebne są jednak nie tylko środki na opłacenie twórców, ale również na kampanie marketingowe.

BoomBit miał być największym, gamingowym IPO na GPW.

Spółka planowała wejście na parkiet równe stu mln zł, co przebiłoby debiut Ten Square Games o wartości 94 mln zł. Tak się jednak nie stało. BoomBit miał pozyskać z rynku 46 mln zł, przy cenie 33,5 zł za akcję. Cena emisyjna wyniosła jednak 19 zł, więc firma mogła liczyć na – jedynie – 25 mln zł.

Zaraz po debiucie kurs poszedł mocno w górę, osiągając 29,6 zł w czwartkowy poranek. Cena zrównała się więc niemal z wcześniej planowaną. Później przyszły jednak spadki i wszystko wskazuje na to, że kurs ustabilizował się na poziomie 25 zł. Mimo to BoomBit może być zadowolony z debiutu.

Źródło: bankier.pl

Inwestorów przyciągnęła zapewne obietnica spółki o dzieleniu się zyskiem. Już od 2019 roku BoomBit ma wypłacać dywidendy na poziomie od 40 do 80 procent zysku. A ile go było? W 2017 roku zysk wyniósł 8,5 mln zł przy przychodach 20,5 mln zł.

Giełda grami stoi.

Wygląda na to, że gry to polska specjalność. Kiedy światowe rynki niepewnie reagują na doniesienia o wojnie handlowej pomiędzy USA, a Chinami, polscy deweloperzy są w dobrych nastrojach – WIG.GAMES rośnie od miesiąca. W końcu to właśnie te firmy mogą się pochwalić największą marżą.