Miliard dolarów w bitcoinach w jednej transakcji. Zamieszanie na liście najbogatszych

Mowa oczywiście o cyber- czy też raczej kryptobogaczach, ale warto zwrócić uwagę, że z takimi aktywami ich właściciel, gdyby oczywiście pochodził z naszego kraju, uplasowałby się w okolicach 40. miejsca listy najbogatszych tygodnika „Wprost” lub polskiego wydania „Forbesa”. W ten sposób jedna transakcja opiewająca na 94 tysiące bitcoinów uczyniła kogoś miliarderem.

Fot. Crypto360/Flickr.com/CC BY 2.0

Większość bitcoinowych portfeli to wydmuszki. Prawie połowa nie jest warta tysięcznej części bitcoina, czyli ok. 10 dol.

Najwięcej kryptowalut znajduje się w portfelach przechowujących od tysiąca do 10 tys. btc. Więcej niż setką tysięcy dysponują tylko cztery adresy. Pierwszym poniżej tej granicy jest portfel, który do niedawna był prawie pusty.

Wielorybia kryptotransakcja

Do transakcji doszło 6 września i niemal natychmiast przykuła wzrok analityków. Same opłaty za jej sfinalizowanie wyniosły 700 dol., choć wydaje się to nie wiele w zamian za przesłanie miliarda dol. Portfel w jednej chwili wylądował na piątym miejscu listy najbogatszych. Stał się również największym spośród wszystkich, które nie należą do żadnej giełdy.

Najbogatsze adresy bitcoina. Za bitinfocharts.

Skąd tak wielka transakcja?

Wśród analityków krąży kilka teorii. Pierwsza głosi, że to efekt odzyskania środków z piramidy o nazwie PlusToken. Był to portfel kryptowalutowy i skupiona wokół niego szajka naciągaczy z Chin, która obiecała swoim inwestorom duże zyski w zamian za inwestycję, czyli przelanie na kontrolowany przez nich portfel.

Przestępcy wyłudzili ponad 3 mld dol. Grupa została jednak rozbita dzięki współpracy z policją z Vanuatu, gdzie ukrywali się poszukiwani.

CoinTelegraph donosi, że połowa ze środków PlusTokena znaleźć się miała w portfelach chińskiego Huobi, jednej z 20 największych giełd na świecie. Jak pokazuje poniższa analiza TokenAnalyst, większość z kont zaangażowanych w przelew 94 tys. bitcoinów pochodzi właśnie z adresów obsługiwanych przez tę giełdę.

Gdzie mogłyby trafić bitcoiny?

Niektórzy przekonują, że na kontach Bakkt, nowej usługi oferującej instrumenty pochodne. Bakkt wystartować ma 23 września, ale właśnie przed kilkoma dniami zaczął przyjmować depozyty. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością ogłosiła, że Departament Usług Finansowych w Nowym Jorku udzielił im zgody na uzyskanie karty zaufania. Dzięki temu, od strony prawnej Bakkt nie powinien borykać się z problemami.

Po raz pierwszy fizycznie rozliczone kontrakty futures na bitcoiny będą notowane na giełdzie regulowanej przez organy federalne

– ogłosił Bithub.

Kontrakty terminowe (inna nazwa futures) polegają na dogadaniu się pomiędzy dwiema stronami na kupno bitcoinów w dokładnie określonej przyszłości, ale za cenę determinowaną w momencie podpisania kontraktu. Takie warunki mogły przyciągnąć do Bakkt inwestorów, zainteresowanych spekulacją na bitcoinie. Może to tłumaczyć nawet tak ogromne przelewy.

Jak zareagował rynek?

Jeszcze do niedawna wydawało się, że btc zaatakuje pozycję 11 tys. dol. Tak się jednak nie stało. W ciągu ostatnich 24 godzin bitcoin zaliczył zjazd aż o 400 dol. W przeliczeniu na złotówki kosztuje obecnie 40,5 tys. zł.

Kurs bitcoina za coinmarketcap.