Cerber na usługach skarbówki. A spróbuj się nie wpisać. Puszczą cię z torbami

Niepostrzeżenie w dniu wyborów zaczął działać w Polsce Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych (CRBR). A gdy coś pojawia się znienacka i ma taką dziwną nazwę, niczym miłym ani sympatycznym zwykle nie jest. I tak jest w tym przypadku. Jeśli jesteś objęty obowiązkiem wpisania się do rejestru, a tego nie zrobisz, skarbówka dowali ci karę w wysokości miliona złotych. Ale nie to jest najgorsze. Otóż nie do końca wiadomo, czyje dane ów Cerber ma gromadzić. Może więc się okazać, że pewnego dnia się poczujesz to, co Józef K. podczas procesu w powieści Kafki.

Centralny Rejestr Beneficjentów Rzeczywistych został powołany został powołany na mocy ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu, co w dużej mierze tłumaczy po, co go stworzono. Jak podkreśla Ministerstwo Finansów, utworzenie nowego rejestru nakazuje dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2015/849 z 20 maja 2015 r. w sprawie zapobiegania wykorzystywaniu systemu finansowego do prania pieniędzy lub finansowania terroryzmu (IV dyrektywa AML).

Przepisy Unii Europejskiej zobowiązują państwa członkowskie do przechowywania informacji na temat beneficjentów rzeczywistych w centralnym rejestrze oraz do udostępniania tych informacji właściwym organom i jednostkom analityki finansowej, a także podmiotom zobowiązanym (w ramach stosowania środków należytej staranności wobec klienta) – wyjaśnia MF.

Kim jest beneficjent rzeczywisty?

Skarbówka tłumaczy, że dane w zapisane w nowej bazie mają uniemożliwić schowanie się w skomplikowanej strukturze korporacyjnej wszelkiej maści kombinatorom.

Publiczny charakter rejestru, umożliwiający każdemu nieodpłatny dostęp do informacji o beneficjentach rzeczywistych, zapewnia również większą kontrolę informacji przez społeczeństwo obywatelskie oraz przyczynia się do zwiększenia zaufania do rynku finansowego i uczestników obrotu gospodarczego – zaznacza resort finansów.

W nowym rejestrze mają być gromadzone dane o spółkach:

  • jawnych,
  • komandytowych,
  • komandytowo-akcyjnych,
  • z ograniczoną odpowiedzialnością,
  • prostych spółek akcyjnych (od 1 marca 2020 r.)
  • akcyjnych (oprócz spółek publicznych w rozumieniu ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych).

Pełną definicję beneficjenta rzeczywistego podaje art. 2 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu (Dz. U. 2019 r. poz. 1115, z późn. zm.). Generalnie są to osoby, które fizyczne, które bezpośrednio lub pośrednio kontrolują spółki i mogą wywierać decydujący wpływ na jej działalność. W praktyce sprowadza się to do tego, że jeśli osoba fizyczna albo spółka mają powyżej 25 proc. akcji lub udziałów, to muszą się w nowym rejestrze znaleźć. Za wpisanie nie zapłaci ani grosza, ale za niewpisanie grożą kary, z których maksymalna może wynieść milion złotych.

Kto musi wpisać się do CRBR?

Poniedziałkowy „Dziennik Gazeta Prawna” pisze, że za sprawą CRBR wielu przedsiębiorców może popaść w poważne tarapaty, bo mogą sobie kompletnie nie zdawać sprawy z tego, że muszą wpisać się do nowej bazy danych. Mali i średni przedsiębiorcy, prowadzący firmę jako sp. z o.o. mają zakodowane, że ustawa o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu ich nie dotyczy. A tu niespodzianka, bo przepisy o obowiązku wpisu do rejestru już tak.

Jakby tego było mało, nie do końca wiadomo, kogo wpisać i dlaczego, bo przepisy są mocno zagmatwane, a kary oczywiście drakońskie, bo jeśli ktoś, kto powinien, nie wpisze się do CRBR do 13 kwietnia 2020 r., to skarbówka mu przysoli milion złotych do zapłaty. (Potem na wpisanie się każdy nowo upieczony beneficjent rzeczywisty będzie miał tylko siedem dni). Dlatego eksperci radzą, żeby nie kombinować i nawet jeśli na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że wpisywać się do rejestru nie trzeba, to żeby na wszelki wypadek to zrobić.

Paradoks związany z nowymi regulacjami polega bowiem na tym, że bezpieczniej jest zgłosić wszystkich pracowników, z osobami sprzątającymi biuro włącznie, niż pominąć osobę, co której statusu spółka ma ułamek wątpliwości – pisze obrazowo „DGP”.