Rok temu wygrał wiatr, ale słońce nie rezygnuje. Ruszyły aukcje OZE

Aukcje OZE w tym roku obejmują sprzedaż maksymalnie 75,3 TWh energii wyprodukowanej ze źródeł odnawialnych w okresie wsparcia, czyli przez 15 lat, o maksymalnej wartości ok. 27,4 mld zł. W sumie do końca roku będzie tych aukcji osiem.

Pierwsza, na instalacje wykorzystujące biogaz rolniczy, już za nami. Na koniec listopada i początek grudnia zaplanowano z kolei te najbardziej interesujące – dotyczące energii z wiatru i słońca. Ewa Magiera, prezes zarządu Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki, spodziewa się, że tegoroczna aukcja okaże się jeszcze większym sukces niż ta z 2019 r. dla dużej fotowoltaiki. 

Możemy być pewni, że w aukcjach projektów fotowoltaicznych nie zabraknie – zapowiada. 

Aukcje OZE: kto wygra, wiatr czy słońce?

Zdaniem niektórych koszyk wiatrowo-fotowoltaiczny wypełnią głównie instalacje oparte na pozyskiwaniu energii z wiatru, czyli powtórzy się tak naprawdę ubiegłoroczny scenariusz. Wtedy w aukcji dla wiatrowo-słonecznych instalacji o mocy powyżej 1 MW, wedle wyliczeń Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki, zwycięskie projekty fotowoltaiczne objęły ok. 40 MW. Urząd Regulacji Energetyki wskazywał zaś, że wytypowane projekty wiatrowe były o mocy ok. 2200 MW. Janusz Gajowiecki, prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej, przekonuje, że obecnie technologia wytwarzana energii z wiatru jest najbardziej konkurencyjna pod względem ceny. 

Bizblog.pl poleca

Ewa Magiera nie jest jednak tak bardzo przekonana, czy i tym razem energia z wiatru będzie przed tą ze słońca. Wskazuje przy tym na trend niemiecki, gdzie ceny aukcyjne oferowane dla fotowoltaiki są kolejny raz niższe od tych dla instalacji wiatrowych. Inna sprawa, jak przekonuje szefowa Polskiego Stowarzyszenia Fotowoltaiki, że w Polsce cały czas na przeszkodzie energii z wiatru stoją polskie przepisy, z ustawą 10H na czele. Ta wprowadza zakaz budowy turbin wiatrowych w odległości mniejszej od dziesięciokrotności ich całkowitej wysokości. Zresztą projekt ustawy o promowaniu wytwarzania energii elektrycznej w morskich farmach wiatrowych tez nie ma szczęścia. Jego procedowanie kolejny raz przełożono – tym razem na grudzień. 

W przypadku OZE Warszawa mówi jedno, a Bruksela drugie

Kto będzie miał rację – okaże się koniec listopada i na początku grudnia. Na wtedy bowiem zaplanowano aukcje dla energii wiatrowej i fotowoltaiki. Na razie bezsprzecznym liderem polskiego OZE (szacowanego w sumie na blisko 9,5 GW) jest wiatr. Instalacje wytwarzające energię z tego źródła stanowią ponad 63 proc. mocy OZE w ogóle. Słońce jest na czwartym miejscu, za biomasą i wodą. Pod względem jednak tegorocznych przyrostów kolejność jest odwrotna: fotowoltaika urosła o 230,34 MW, a energia z wiatru o 122,66 MW. 

W kolejnych latach owe wzrosty powinny być z roku na rok wyższe. W projekcie „Krajowego planu na rzecz energii i klimatu na lata 2021-2030” udział OZE w polskim miksie energetycznym ma do 2030 r. osiągnąć 21 proc. I chociaż dla rządu taki plan jest mocno ambitny, to jednak z perspektywy Zielonego Ładu dla UE, promowanego przez Brukselę – to tempo co najwyżej ślimacze. Unia chciała, żebyśmy 20 proc. OZE osiągnęli już w 2020 r. A za dziesięć lat to ma być już 32 proc.