Aivar Rehe nie żyje. Były prezes Danske Banku był zamieszany w wypranie 200 mld euro

Rzecznik policji poinformował, że w środę rano Aivar Rehe został znaleziony martwy w swoim ogrodzie. Policja szukała go od poniedziałkowego poranka, gdy wyszedł z domu w dresie do biegania, nie zabierając ze sobą telefonu.

Sytuacja domowa i informacje, które zebraliśmy od rodziny, wskazują, że Rehe targnął się na życie – powiedział we wtorek Valdo Poder, szef operacyjny policji.

Publiczne radio ERR poinformowało w środę, że ciało Aivara Rehe’a nie nosi śladów przemocy, nic też nie wskazuje, że był to wypadek.

Przeciwko nieżyjącemu prezesowi prowadzone jest dochodzenie w kilku krajach, między innymi w Stanach Zjednoczonych, Danii, Wielkiej Brytanii i Estonii. Dotyczy ono podejrzanych płatności na kwotę ponad 200 miliardów euro na rzecz rosyjskich banków, które zostały dokonane w latach 2007-2015, gdy Aivar Rehe szefował estońskiemu oddziałowi duńskiego banku. Możliwe, że poprzez rosyjskich oligarchów pieniądze te mogły trafić do organizacji przestępczych w Rosji.

Afera przyczyniła się do tego, że akcje Danske Bank straciły na wartości w zeszłym roku blisko 50 proc., pociągając za sobą przecenę innych skandynawskich banków.

Rzeczniczka estońskiej prokuratury ujawniła, że były prezes Danske Banku był przesłuchiwany w charakterze świadka, a nie podejrzanego. Przyznała jednak, że policja do tej pory aresztowała dziesięciu współpracowników Rehe’a.