04.08.2020

Pośrodku nicości odkryłem złomowisko pełne klasyków. Warto się czasem zgubić

Jadąc przez Polskę warto czasami pomylić zjazd z ekspresówki i wylądować pośrodku niczego. Może się tam akurat znajdować zapomniana autokasacja, która złomowanie aut zmieniła w dziwną odmianę kolekcjonerstwa.

Sytuacja jak wiele podobnych. Jadąc lawetą do Wrocławia po kolejnego grata przegapiłem zjazd z A1 na S8. Nie pytajcie jak, po prostu mi umknął. W efekcie wylądowałem w wielkim korku wywołanym przez szeroko zakrojone roboty drogowe i byłem zmuszony wracać na właściwą drogę dziwnymi, wiejskimi drogami. Gdzieś w samym środku nicości zatrzymałem się na stacji benzynowej, żeby kupić picie i przypadkiem zobaczyłem graciarnię. Nie taką z gatunku „trzy nudne auta pod domem i tyle”. Całe pole zastawione wrostami i częściami do aut.

Jak się okazało, to jakaś bardzo rasowa autokasacja. Złomowanie aut ewidentnie przebiega tam według prostej zasady – świeże wozy od razu rozbiórka i zgniatarka, ciekawe kąski niech gniją na placu. Przy czym niektóre na pewno są już konesowane od dłuższego czasu. Jeśli w takim miejscu spodziewacie się tylko typowych dla polskich złomowisk Fiatów 125p i 126p oraz Polonezów, to uspokajam – na złomowisku w środku nicości gniją też grubsze ciekawostki. Zapraszam na miks pod tytułem „zjedź z ekspresówki, graty mogą czaić się wszędzie”.

Złomowanie aut, które zmieniło się w selekcjonerstwo.

Przyjrzyjcie się dobrze. Na środku tego zdjęcia, tam w głębi stoi Warszawa Kombi. Ot, tak sobie, pozbawiona drzwi.
Nie dzwońcie na „telefun”. Podobno nawet jeśli coś mają na placu, to udają, że nie mają. Tak twierdzą opinie w Google.
To ta nudniejsza część kolekcji. Morze Maluchów, w tym także Bisów. Niestety, dokładne ich obejrzenie utrudnia betonowy płot.
Wróćmy na główną część placu. Jak widać części chyba są selekcjonowane według modeli, poprzez kładzenie ich na wrakach. Dzięki temu również mogą zgnić.
Za to wymontowane z gratów fotele nie zgniją. Wszystkie zostały umieszczone w widocznej w tle cysternie. Sprytne. Dacię aż skręciło ze złości, że ona gnije, a jakieś kawałki szmat mają swoje miejsce pod dachem.
Nawet maska tej Zastavy przegniła już na wylot, ale ramiona wycieraczek wyglądają jak nowe. To pewnie była ostatnia inwestycja właściciela przed złomowaniem.
Galantnie gnije to Mitsubishi. Czapki z głów, trudno znaleźć takie wrastające w Polsce.
Ktoś wyrzucił całkiem dobre E28. Red. prow. otwiera szampana.
Za BMW E28 stoi grubszy temat – Peugeot 504. Jak ja dawno takiego nie widziałem. Ciekawe czemu został przykryty plandeką, czyżby sprowadzał na miejsce pielgrzymki graciarzy?
To ostatni mocny punkt złomowiska. Jeśli mnie oczy nie mylą – Nysa 501 blaszak. Ratownicy jadą już na sygnale.
Za to nie mam pojęcia co to za ciężarówka stoi jeszcze dalej niż Nysa. Może ktoś z was ma pomysł?

Żałuję, że nie mogłem wejść na teren tego złomu, drut kolczasty skutecznie zniechęcał do prób skoków. Cóż tam się jeszcze musi dziać!