Wiadomości / Felietony

Tesla Model Y zrobiła właśnie krok w kierunku zapomnienia. Poczekamy na nią jeszcze dłuuugo

Wiadomości / Felietony 26.07.2019 84 interakcje
Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz 26.07.2019

Tesla Model Y zrobiła właśnie krok w kierunku zapomnienia. Poczekamy na nią jeszcze dłuuugo

Grzegorz Karczmarz
Grzegorz Karczmarz26.07.2019
84 interakcje Dołącz do dyskusji

Rozpocznie się produkcja Modelu Y. Prawie dwa lata po premierze. To nic strasznego, po prostu zainteresowanym znudzi się czekanie, kupią inne samochody, a Tesla zbankrutuje i przestanie istnieć. Ziew.

OSTRZEŻENIE: Znów będę dokuczał Tesli. Osoby szczególnie wrażliwe na działalność Teslożerców, proszę o nieczytanie lub zasłonięcie oczu na czas lektury.

Na pewno mają wprawę w czytaniu informacji o Tesli przez palce zgrubiałe od kompulsywnego zaciskania kciuków za ostateczny sukces Tesli, jakkolwiek go nie definiować. Ma przybrać kształt wielkiego zwycięstwa nad samochodami spalinowymi w rankingu sprzedaży, czy też za szczyt rozwoju firmy Tesla należy uznać dotrzymanie jakiegokolwiek zapowiedzianego terminu? Nie wiem, ale przetrwanie i utrzymanie statusu niszowego producenta samochodów elektrycznych nie wydaje się złą opcją.

Model Y – nie SUV, którego pragniesz

Popadłem w konfuzję, bo zanosi się na to, że produkt, który miał zaspokoić potrzeby masowego odbiory i otworzyć świat przed Teslą, może napotkać wszystkie problemy znane z innych jej modeli. A przecież miał być tym, czego naprawdę świat od Tesli oczekuje.

Jestem pewien, że ze wszystkich średnich rozmiarów SUV-ów, ten będzie tym, którego chcesz – Elon Musk o Modelu Y, dodając jeszcze, że jego sprzedaż będzie większa niż łączna sprzedaż pozostałych modeli Tesli.

Patrzyłem na zdjęcia Modelu Y bardzo długo, z lewej i prawe strony, a nawet przez rozstawione na kształt litery Y palce. Za nic nie mogłem tam dostrzec SUV-a. Obniżyłem poprzeczkę i próbowałem wizualizować crossovera – również bez powodzenia. Jedyne co dostrzegłem to niezbyt imponujący urodą nierównomiernie nadmuchany Model 3.

Jakim cudem coś tak zachowawczego ma być dopełnieniem S3XY gamy Tesli? S od Modelu S, który zbudował podwaliny dla rozwoju Tesli, 3 – w roli litery E – z Modelu 3, który miał być samochodem dla ludu i X od Modelu X, który macha skrzydłami. Brakuje tylko Y z modelu, który ma być odpowiedzią na olbrzymie zainteresowanie klientów takim typem nadwozia. Elon Musk uważa, że S i X zrobiły wiele, ale to 3 i Y napiszą prawdziwą historię Tesli. Może klienci nie zauważą, że Model Y to żaden SUV i przy odrobinie szczęścia moda na SUV-y nie zdąży do 2021 roku przeminąć.

To nie jest nadwozie typu SUV. Nie ma nawet powiększonego prześwitu. To model 3 Plus.

Dostawa dwa lata po premierze

Według pierwszych doniesień dostawy Y-ka miały rozpocząć się jesienią 2020 roku. Tymczasem ostatni kwartalny raport finansowy Tesli przyniósł inne wiadomości. Jesień 2020 roku owszem jest aktualna, ale jako termin rozpoczęcia produkcji. Produkcja-dostawa, to w sumie dość podobne do siebie wyrazy, oba zawierają trzy samogłoski, a lekki poślizg to wyrok jak dla brata. No, ale jednak prezentując światu Model Y wiosną 2019 roku, wypadałoby mieć w głowie nieco bardziej precyzyjny plan niż taki z kwartalnym albo i półrocznym marginesem błędu.

Gdyby inni producent samochodów obwieścił światu, że model, który ma pisać jego historię, zacznie być produkowany dopiero wtedy, gdy miał być już wydawany klientom, uznalibyśmy to za wtopę. Od zjazdu z produkcyjnej taśmy do garażu klienta droga bywa wyboista, o czym boleśnie przekonał się Model 3 oczekując w portach na wjazd do Chin i Europy. Duże korporacje proces produkcyjny planują dość precyzyjnie, a opóźnienia powodowane są przez wydarzenia nadzwyczajne, nie przez to, że komuś coś się wydawało i w sumie to trochę źle to ogłosił w dniu światowej premiery, bo jeszcze nie bardzo wiedział gdzie swój hit sprzedażowy będzie produkował.

W przypadku Tesli nikt nie mrugnął nawet okiem, bo przecież dwuletni okres oczekiwania na samochód, na który już zbiera się zamówienia, to standard. Jeśli produkcja ruszy jesienią 2020 roku, to trudno się spodziewać nawału dostaw wcześniej przed rokiem 2021. A na budżetowy wariant, taki odpowiednik taniego Modelu 3, pewnie trzeba będzie czekać jeszcze dłużej.

Y jakiś taki nie amazing

Może zainteresowanie Modelem Y przez tak długi czas nie umrze. Może nie będzie niespodziewanych opóźnień. I trzecie może – może koncepcja tego samochodu jest tak atrakcyjna, że cały czas wszechświata nie zniechęci zainteresowanych. Choć analitycy rynku nie byli Modelem Y zachwyceni.

Wskazywali, że Y nie jest już tak podniecający, a na czynniku chcę to Tesla budowała swoją sprzedażową strategię. Obawiali się, że samochód dla ludu może nie wpisywać w ludzkie wyobrażenie o Tesli. Wytykali też, że modele 3 i Y w swych założeniach i docelowej grupie, są zbyt podobne, że Y będzie kanibalizował sprzedaż trójki, ma nawet odziedziczyć po niej fabrykę we Freemont a 3/4 elementów mają mieć wspólnych.

Na pewno sprzedaży nie będzie ciągnąć najtańsza wersja. Na tani wariant Modelu 3 za 35 000 dolarów musieliśmy bardzo długo czekać. Bywał uśmiercany, by za chwilę pojawić się na rynku i ostatecznie pozostać na nim, ale w takiej formie by zniechęcić klientów do zakupu. Nie jest nawet obecny na internetowej stronie Tesli i tak naprawdę nigdy nie zjechał z taśmy montażowej. Najtańszy Model Y miał pojawić się wiosną 2021 przy założeniu, że dostawy Y-ka rozpoczną się kilka miesięcy wcześniej. Jeśli początek produkcji się opóźni to na wersję za 39 000 $ przyjdzie czekać jeszcze dłużej. A po długim opóźnieniu pewnie dowiemy się, że klienci wcale go nie chcą i lepiej jest skupić się na droższych wariantach.

A będą ich miliony

Przed premierą Modelu Y Elon Musk zapowiadał, że chce produkować 1 milion Y-ów rocznie. W Stanach Zjednoczonych w 2018 roku sprzedano ponad 17 milionów samochodów osobowych. Brzmi jak wyzwanie, skoro plan rozpoczęcia produkcji nie wydaje się zbyt precyzyjny.

Tesla ma też coś na uspokojenie. Opatentowała nową technikę kładzenia kabli w swych samochodach i projekt maszyny odlewniczej, która ma umożliwić produkcję podwozia z jednego elementu. Nie wiadomo jednak, czy zostaną wykorzystane w produkcji.

Zagadką pozostaje również, jaki będzie przyszły powód opóźnienia produkcji Modelu Y, bo znając historię Tesli można domniemywać iż się jeszcze przesunie. W przypadku Tesli Semi winą obarczono niewystarczające zasoby ogniw litowo-jonowych. Pewne wydaje się tylko, że Y też będzie musiał przejść przez tradycyjne dla Tesli etapy rozwoju produktu, piekło produkcyjne i piekło logistyczne. Lepiej piekła nie wymyślił nawet Dante, Elon Musk swym charyzmatycznym zarządzaniem dodał do niego conajmniej dwa kręgi. Tymczasem Model Y zwolnił tempo zamiast przyspieszyć i pozostaje modelem ?. Po co było pokazywać go światu na dwa lata przed pierwszymi dostawami?

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie