Wiadomości

Pojechałem do Norwegii i widziałem dziwne rzeczy. Króluje tam Tesla Model X. To absurd

Wiadomości 22.08.2019 407 interakcji
Tymon Grabowski
Tymon Grabowski 22.08.2019

Pojechałem do Norwegii i widziałem dziwne rzeczy. Króluje tam Tesla Model X. To absurd

Tymon Grabowski
Tymon Grabowski22.08.2019
407 interakcji Dołącz do dyskusji

Najbardziej typowym nowym samochodem na norweskich ulicach – zwłaszcza w okolicach Oslo – jest Tesla Model X. Popularność tego pojazdu wskazuje jednoznacznie co jest nie tak z dopłatami do „elbili”, czyli samochodów elektrycznych w Norwegii. 

Elektryfikacja floty samochodowej w Norwegii postępuje w niesamowitym tempie. Właściwie każdy, kto decyduje się na zakup nowego samochodu, wybiera auto napędzane prądem. I słusznie, bo posiadanie samochodu elektrycznego w Norwegii jest proste i korzystne. Sieć ładowania rozbudowano nadzwyczaj skutecznie, a prym wiedzie Tesla ze swoimi Superchargerami umieszczonymi w niespodziewanych lokalizacjach, często z dala od większych skupisk ludzkich. Wiele miejsc parkingowych wyposażono już we wtyczki do ładowania, a poza tym potencjalni nabywcy samochodów elektrycznych rzadko mieszkają w blokach – przeważnie mają domek, przy nim garażyk (koniecznie wolnostojący), a w nim elegancką, ścienną ładowareczkę do elbila.

tesla model x norwegia cena

Ceny samochodów spalinowych i elektrycznych są obecnie skonfigurowane tak, żeby były możliwie równe. Nadzwyczaj popularny e-Golf kosztuje tu od 335 tys. koron (ok. 138 tys. zł), podczas gdy zwykły Golf zaczyna się od 322 tys. koron (144 tys. zł). Przy takiej różnicy w cenie sam zastanowiłbym się nad wersją elektryczną, co więcej – zapewne wybrałbym ją kosztem benzynowej ze względu na prostszą konstrukcję, cichszą jazdę i brak konieczności dopłacania do automatycznej skrzyni biegów. Oraz ze względu na przywileje w postaci możliwości jazdy buspasem.

„Dopłaty” do samochodów elektrycznych w Norwegii nie istnieją

Całość „dopłat” polega na tym, że samochody elektryczne nie są objęte podatkami, nie płaci się nawet za nie VAT-u (!). Wszystko po to, żeby zrównać ceny pojazdów elektrycznych i spalinowych. Wszelkie opłaty dodatkowe typu myto drogowe, wjazd na prom czy parkowanie na publicznych miejscach parkingowych musi być tańsze o minimum 50% dla „elbili”. Zresztą opisano to szczegółowo na tej stronie.

To ma swoje ciekawe konsekwencje

Udział aut elektrycznych w sprzedaży nowych wozów już w zeszłym roku przekroczył 50%, a w 2025 r. sprzedaż nowych samochodów spalinowych ma w ogóle zostać zakazana. Na razie jest tak, że dzięki podatkom pozyskiwanym ze sprzedaży i eksploatacji samochodów na paliwa płynne można finansować infrastrukturę dla pojazdów elektrycznych.

tesla model x norwegia cena

Jednak jakie pojazdy kupują Norwegowie? Numer jeden na rynku to marka Tesla. Widzi się dużo Modelu S i Modelu 3, ale gdy patrzy się na ruch uliczny w Oslo, wyróżnia się jeden model: Model X. Ten ponad pięciometrowy potwór jest wyceniony na 798 tys. koron w wersji 5-osobowej i 812 tys. koron w wersji z 7 miejscami oraz gratisowym dostępem do Superchargerów (343/349 tys. zł).

tesla model x norwegia cena

Czyli kupując spalinowego Volkswagena Golfa zapłacisz od niego podatek od masy, podatek od CO2, podatek od tlenków azotu (łoł!), a od wszystkiego razem jeszcze 25% VAT. Kupując Teslę X, ten gigantyczny przejaw braku skromności, tę skrzydlatą zabawkę dla bardzo bogatych, zapłacisz zero podatku. Tam do licha, próbuję znaleźć jakiś argument, który potwierdzi, że taka konstrukcja jest sprawiedliwa społecznie. No nie da rady. Nie ma szans. Biedniejsi i mieszkający na słabiej wyposażonych w infrastrukturę terenach fundują swoimi podatkami amerykańskie zabawki dla bogaczy z Oslo i okolic. Dokładnie tak to wygląda.

tesla model x norwegia cena

Oczywiście zwolnienia z podatków nie będą trwały wiecznie, a nawet przewiduje się, że znikną po końcu 2020 r. Mniej więcej do tego czasu będzie trwał raj Tesli w Norwegii. Potem zapewne nastąpi spadek zainteresowania amerykańskimi motogadżetami, ponieważ ich ceny przestaną być tak atrakcyjne. W końcu jeśli rynek aut spalinowych wymrze samoistnie, to kto będzie finansował kompletny brak podatków na „elbile”? A może podatkami obłoży się tańsze auta elektryczne, żeby nie drażnić zamożnych wyznawców kultu boskiego Elona?

tesla model x norwegia cena
Tesla Model X jako taksówka w Oslu

W międzyczasie właśnie pojawiły się interesujące dane…

Trzecie miejsce w rankingu sprzedaży nowych aut w lipcu zajęło Audi e-tron wycenione na jedyne 662 tys. koron (284 tys. zł). To absurdalne, żeby za sprawą zwolnień podatkowych norweskie ulice zapełniały się samochodami ogromnymi i bardzo drogimi, zużywającymi mnóstwo energii elektrycznej. Dziwne też, że nie pomyślano o tym od razu, ustanawiając jakiś limit, powyżej którego auto elektryczne już nie mieści się w zwolnieniach podatkowych. To by wycięło wozy wielkie i drogie, a promowałoby małe i oszczędne typu Renault Zoe. Tymczasem tych Zoe to jakoś za wiele nie widziałem, a w Oslo gdzie nie ciśniesz łosim bobkiem, to trafisz w jakąś Teslunię. Wygląda na to, że polski rząd lepiej to wymyślił.

tesla model x norwegia cena

więcej wpisów z Norwegii już wkrótce – red. prow.

Musisz przeczytać:

Musisz przeczytać

Autoblog na Instagramie

Autoblog na Instagramie